Na łamach Chelsea24News.pl poproszony przez naszą redakcję, Tomasz Urban opowiedział o epizodzie Xabiego Alonso za sterami Bayeru Leverkusen.

Hiszpański szkoleniowiec dał się poznać szerszej publice dzięki genialnie wykonanej pracy w zespole Aptekarzy, który prowadził w latach 2022 – 2025. W tym okresie drużyna rozegrała 140 spotkań pod batutą Alonso wygrywając 89 z nich. Tylko 32 razy Bayer dzielił się punktami z rywalem i zaledwie 19 razy uznawał jego wyższość. Oczywiście do historii zapisali się dzięki sezonowi 2023/24, w trakcie którego sięgnęli po mistrzostwo i puchar Niemiec. Ich jedna porażka przypadła na samym finiszu rozgrywek w finale Ligi Europy przeciwko Atalancie.

Mając na uwadze, że wielu kibiców Chelsea mogło śledzić tą niesamowitą historię tylko pobieżnie lub wcale, poprosiliśmy do głosu eksperta do spraw Bundesligi działającego na rzecz Eleven Sports, Tomasza Urbana.

– Jaka była największa zmiana w Bayerze Leverkusen, którą wniósł ze sobą Xabi Alonso?

–  To może dość banalne, ale przemiana mentalności. Bayer Leverkusen uchodził w Niemczech poniekąd za klub przegrywów. Klub, któremu na finiszach rozgrywek wszelakich nigdy się nie wiodło, który w kluczowych momentach po prostu zawodził i przegrywał swoje historyczne szanse. Natomiast to, co rzucało się w oczy w Bayerze Leverkusen Xabiego Alonso, to była liczba goli strzelanych w doliczonym czasie gry. To jest coś, co chyba wszyscy fani Bundesligi pamiętają do dziś.

– Oni odwracali losy meczów w doliczonym czasie gry. Strzelali bardzo dużo goli. Szczerze mówiąc, nie mam już w głowie konkretnej statystyki, ale tych goli było naprawdę całe mnóstwo. To był klucz do tych historycznych sukcesów.

– Bayerowi poszło tak dobrze przede wszystkim dlatego, że Xabi Alonso czuł pełne wsparcie zarówno ze strony drużyny, jak i przełożonych. Oni byli wpatrzeni w niego, jak w obrazek. To, co Xabi Alonso mówił, było absolutnie święte i nienaruszalne. Oni za nim podążali i bezgranicznie wręcz ufali. W efekcie zagrali absolutnie niewiarygodny sezon, wygrywając mistrzostwo Niemiec z 90. punktami, co jest fenomenalnym dorobkiem. Tylko raz w historii Bayern Monachium miał więcej punktów na koniec sezonu i to też obrazuje skalę tego osiągnięcia.

– Przeszli przez sezon suchą stopą, zdobywając mistrzostwo bez porażki, czego nikt wcześniej przed nimi w Niemczech nie dokonał. W Bundeslidze nikomu się tego nie udało wcześniej dokonać. Zdobyli też Puchar Niemiec, a więc podwójną koronę. Do tego, dotarli do finału Ligi Europy. Tam trochę już chyba zabrakło sił i przegrali z Atalantą. Xabi Alonso po prostu nauczył Bayer wygrywać.

– Nie sposób się z Panem nie zgodzić. Aczkolwiek czy w układance Xabiego był wówczas jakiś słaby punkt bądź coś nie działało tak, jak moglibyśmy sobie to wymarzyć?

–  Nie bardzo. Jedyny mecz w tamtym sezonie przegrali przecież w finale LE z Atalantą. Nie poradzili sobie w nim z bardzo wysokim i agresywnym pressingiem drużyny Gasperiniego. To była ich jedyna porażka w całym sezonie, więc ciężko mówić o czymś, co kulało. Nie będę chyba niczego na siłę wymyślał.

– Oni nawet w meczach z Bayernem Monachium, który miał wtedy co prawda nieco trudniejszy moment, radzili sobie znakomicie i po prostu rozstawiali go po kątach. A jeżeli rozstawiasz Bayern po kątach, nawet jeżeli on ma trudniejszy moment, a Thomas Tuchel nie znajduje na ciebie recepty, to trudno mówić o słabościach drużyny.

– Na warunki takiego klubu, jak Bayeru Leverkusen, to był produkt skończony. Oczywiście, możemy powiedzieć, że Bayer nie został w tamtym sezonie w pełni zweryfikowany, bo nie grał wówczas w Lidze Mistrzów. Na warunki Bundesligi i Ligi Europy, to był jednak zespół kompletny. Ciężko się było do czegoś przyczepić, bo po prostu nie mieliśmy punktu odniesienia, który by ich zweryfikował.

– Dobrze, że wspomniał Pan o Thomasie Tuchelu bo chciałbym go wykorzystać, jako odniesienie do kolejnego pytania. Jest on uważany za jednego z taktycznie najlepszych trenerów na świcie. Czy mógłby Pan opowiedzieć nieco, jak taktycznie wyglądał Bayer Xabiego?

– W Niemczech furorę robiło stwierdzenie jednego z piłkarzy, że tak naprawdę to oni sami nie wiedzą, w jakim systemie grają – czy gramy na trzech, czy jednak na czterech obrońców.

– To był system bardzo płynny, hybrydowy, który w trakcie meczu z czwórki przechodził w trójkę lub w piątkę, w zależności od rywala i sytuacji meczowej. Takim piłkarzem, który spajał te systemy był Piero Hincapie, dobrze wam znany z Arsenalu. Był on piłkarzem, który mógł grać na trzech pozycjach – jako półlewy środkowy obrońca, jako lewy obrońca i jako lewy wahadłowy. Dzięki temu, kiedy on był na boisku, można było tymi systemami płynnie żonglować.

– Kluczowe role w układance Xabiego Alonso odgrywali jednak tak naprawdę wahadłowi. Po lewej stronie Alejandro Grimaldo, który był takim bocznym rozgrywającym. Bardzo często gra Bayeru wyglądała tak, że on stawał twarzą do środka boiska, plecami przy linii bocznej i cała gra obracała się niejako o dziewięćdziesiąt stopni z nim w roli centralnej. On, jako ten boczny rozgrywający, pociągał za wszystkie sznurki i projektował grę. Natomiast po prawej stronie robotę robił bardzo szybki i wertykalnie grający Jeremie Frimpong. Oni obaj robili fantastyczne liczby. Zawsze starali się atakować pole karne, kiedy ten przeciwległy wahadłowy sunął z akcją po drugiej stronie i zawsze starali się przeładowywać pole karne, zawsze mieć w nim przewagę liczebną. No i często też kończyli akcję właśnie rozpoczęte po drugiej stronie. Grimaldo najczęściej uderzał z dystansu lub dogrywał piłki ze stałych fragmentów, a Frimpong dynamicznymi zabiegnięciami za linię obrony. To był fundament, na którym Xabi Alonso ustawił ofensywę. Bardzo ważną rolę oczywiście odgrywał Granit Xhaka., którym był szefem tej drużyny, zarówno na boisku, jak i poza nim.

– Bayer Leverkusen bazował przede wszystkim na wysokim, agresywnym pressingu i świetnym kontrpressingu. Pamiętam taki mecz, który był dla mnie punktem odniesienia dla tej drużyny. To był mecz domowy z Unionem Berlin. Może taki trochę niepozorny. Bayer wygrał ten mecz 4:0, ale traktuję ten mecz jako wzorcowy, bo przez praktycznie całą pierwszą część meczu Union właściwie nie wyszedł z własnej połowy. Nawet jak Bayer tracił piłkę, to natychmiast ją odzyskiwał i Union cierpiał tak przez całe 45 minut. To był mecz-wizytówka tamtej drużyny. Bayer był drużyną bardzo wszechstronną, która potrafiła też przejść do obrony niskiej i z takiego ustawienia kontrolować przeciwnika. Pokazali to choćby w niektórych starciach z Bayernem, czy w następnym sezonie w Lidze Mistrzów.

– Taka ewolucja jest w ogóle rzadko spotykana w europejskiej piłce. Zazwyczaj jest tak, że trenerzy budują swoje zespoły począwszy od ustabilizowania defensywy, a potem, na tej podbudowie, dokładają kolejne klocki i rozwijają zespół kierunku posiadania. Natomiast w Bayerze było odwrotnie. Początki Xabiego Alonso były bardzo odważne i bardzo ofensywne, ale z biegiem czasu Bayer coraz częściej stawał głębiej i korzystał z pragmatyzmu. Grał coraz więcej długich piłek na wolną przestrzeń w kierunku Jeremiego Frimponga. To dość niestandardowy proces w europejskiej piłce, by wychodzić od gry bardzo ofensywnej w kierunku piłki pragmatycznej, często obliczonej na konkretnego rywala.

– Bazowanie na kontrpressingu zakłada, że wszyscy w drużynie muszą mocno pracować na boisku. I to jest, moim zdaniem, czynnik, który sprawił, że Xabiemu Alonso w Realu nie wyszło. Początek miał dobry, ale potem górę wzięło ego poszczególnych piłkarzy. Xabi Alonso nie miał też chyba odpowiedniego wsparcia we władzach klubu. To jest trener, który moim zdaniem gwarantuje bardzo dobrą piłkę i gwarantuje dobre wyniki, ale musi mieć pełne poparcie i w zespole, i u szefów. Wtedy wszystko powinno zatrybić.

– Który piłkarz Bayeru mógłby przydać się Chelsea i Xabiemu?

–  Niemal wszyscy najważniejsi piłkarze Bayeru z tamtego okresu już z niego odeszli. Mam na myśli Frimponga, ale przede wszystkim oczywiście Wirtza i Xhakę. Wirtz i Xhaka byli chyba najważniejsi w tamtej drużynie.

– Czy takim piłkarzem mógłby być Edmond Tapsoba?

– To jest oczywiście bardzo dobry obrońca, który świetnie wyprowadza piłkę i ma znakomite warunki fizyczne, ale nie jest to piłkarz, który by zmienił oblicze gry drużyny. On może funkcjonować na wysokim poziomie jako środkowy obrońca, ale nic więcej. Chodzi mi o to, że Granit Xhaka był liderem środka pola ale i całej drużyny. Na boisku i poza nim. Wirtz łączył atak z drugą linią, był kreatorem, piłkarzem, który łamał schemat i wprowadzał dużo polotu. Frimpong łączył w sobie cechy wahadłowego i skrzydłowego, bo na tej pozycji tez grywał. A Tapsoba to po prostu bardzo dobry środkowy obrońca, bez cech dodatkowych. N e jest taki piłkarz, który pozwoliłby płynnie zmienić system, jak na przykład Piero Hincapie, Ja szukałbym raczej takiego piłkarza, który wnosiłby coś ekstra. I wydaje mi się, że takiego piłkarza teraz w Bayerze nie ma. Być może w niedalekiej przyszłości takim piłkarzem stanie się Ibrahima Maza. To jest taka namiastka Floriana Wirtza. To jest piłkarz, który się porusza w bardzo podobnych sektorach, który łączy świetnie drugą linię z atakiem, który może grać tak naprawdę na wszystkich pozycjach w środku – od 6 do 10. Jeśli miałbym wskazać takiego piłkarza, który ma potencjał, żeby zaistnieć w Premier League, żeby dać sobie radę w Chelsea i być takim żołnierzem Xabiego Alonso, jakim był w Bayerze Wirtz, to pewnie wskazałbym właśnie na niego.

– Czy oprócz względnie gotowych piłkarzy, albo po prostu gotowych, Xabi sięga po młodzież? Szkółka Chelsea, Cobham, jest znana w całej Anglii z produkcji naprawdę dobrej jakości piłkarz. Pytanie czy Hiszpan byłby chętny do niej zaglądać?

- W Bayerze też wtedy nie było aż tak wielu piłkarzy młodego pokolenia, na których on mógłby tak szerzej postawić. Ująłbym to inaczej – Xabi Alonso pokazał w Bayerze, że potrafi korzystać z piłkarzy nieoczywistych, zmienić im pozycję albo dopasować ją do ich predyspozycji. W Bayerze Leverkusen nie miał też okazji, by szeroką ławą wprowadzić młodych zawodników do gry. Mamy za mało danych, żeby ocenić, czy Hiszpan chętnie wprowadza młodych piłkarzy, czy nie. W Bayerze miał ograniczony materiał w tym względzie. W Chelsea będzie zupełne inaczej.

– Xabi Alonso lubi korzystać z wykrystalizowanej jedenastki, ale na przykład w Lidze Europy stosował dalece posuniętą rotację, wymieniając co mecz 5-6 ogniw. Natomiast w Bundeslidze czy Lidze Mistrzów stawiał raczej na swój ulubiony skład.

–  Na sam koniec mógłbym prosić Pana redaktora o jakąś szczerą opinię, jak ten pierwszy sezon mógłby wyglądać? Czy Xabi za sterami Chelsea może odniesie sukces, jak Antonio Conte, który grając bez europejskich pucharów, wygrał mistrzostwo Premier League?

–  Stoję na stanowisku, że to jest znakomity trener. To, co zrobił z Bayerem Leverkusen, to bsolutne mistrzostwo. Początki w Realu też były bardzo dobre. Ale pobyt w Realu pokazuje też, że Xabi Alonso musi mieć pełne wsparcie. Musi mieć zaufanie piłkarzy i jeśli będzie je miał, jeśli piłkarze będą chcieli z nim i dla niego pracować, będą chcieli się wywiązywać z jego założeń, to jestem przekonany, że Chelsea osiągnie sukces.

– Trudno mi ocenić, czy będzie to zespół na miarę mistrzostwa, bo to oczywiście jest uwarunkowane wieloma czynnikami. Nie wiemy chociażby, jak będzie wyglądała kadra, jesteśmy świeżo po zakończeniu sezonu. Jestem jednak przekonany, że to będzie znacznie lepszy sezon dla Chelsea i wróci ona na pozycje, na których powinnna być, czyli powalczy mocno o Ligę Mistrzów.

– Ja mam Xabi Alonso za jednego z najlepszych trenerów, jaki pracował w Bundeslidze w ostatnich latach, może nawet w tym wieku. Na waszym miejscu, będąc kibicem Chelsea, z dużym optymizmem czekałbym na nowy sezon. Xabi Alonso to trener, który zarówno od strony taktycznej, jak i w kwestiach kompetencji miękkich, daje sobie świetnie radę. Ma taką naturalną charyzmę, która też niezwykle pomaga mu w pracy.

– Oczywiście, Xabiemu Alonso tez trzeba dać trochę czasu. Ten pierwszy sezon w Bayerze, kiedy obejmował on drużynę będącą na ostatnim miejscu w tabeli, nie był idealny. Oni nawet przegrali 3:0 z Bochum. Tam co prawda grali w 10., to chyba był ostatni mecz sezonu. Zdarzało się, że przegrali jakiś mecz tak zupełnie od czapy. Ale drugi sezon to był absolutny popis. Trzeba zaufać procesowi i to jest też jakiś proces i wykazać się cierpliwością. Jeżeli pozwoli mu się pracować na jego zasadach, jeżeli bossowie będą za nim, a piłkarze go kupią, to jestem przekonany, że nie będziecie mieli powodów do narzekań.

ŹRÓDŁOwłasne.