Xabi Alonso oraz Cole Palmer wzięli udział w konferencji prasowej przed sparingiem z Tottenhamem.
Część Xabiego Alonso:
Czy Maxence Lacroix to ktoś, kim byłeś zainteresowany i kogo osobiście obserwowałeś?
-Znam Maxence’a z czasów moich występów w Bundeslidze, ale uważam, że jego postęp i adaptacja w Premier League były fantastyczne. Nie tylko na boisku, ale także pod względem osobowości i przywództwa, on posiada te cechy. To bardzo solidny zawodnik, który da nam siłę w linii obrony i który ma tę pewność, by wywrzeć bezpośredni wpływ na drużynę, jestem o tym przekonany. To świetny transfer na teraz i na przyszłość.
A jako człowiek, czy jest liderem?
-Ma silną osobowość. Jest dojrzały, chce wygrywać, ma mentalność zwycięzcy. Ponadto uwielbia bronić, a to jest coś, co i mi się bardzo podoba.
Jak dotychczas oceniasz swoje doświadczenia w Sydney?
-Tak, jak dotąd wszystko w porządku. To wspaniałe doświadczenie przyjechać tutaj do Australii, kraju z wielkimi dyscyplinami sportowymi poza piłką nożną, ale piłka nożna jest tu również popularna. Cieszy się ogromnym wsparciem, co widzieliśmy podczas sesji treningowych i meczu, a jutro spodziewamy się dobrej frekwencji. Czerpiemy coraz więcej tej energii od ludzi, a obiekty są naprawdę dobre. Jak widać tutaj w Sydney, to absolutnie najwyższy poziom i jesteśmy bardzo szczęśliwi.
W sobotni wieczór na Stadionie Olimpijskim może pojawić się ponad 80 tysięcy widzów. Biorąc pod uwagę przygotowania do sezonu, czy gra w takiej atmosferze pomoże?
-Tak, chcesz grać w dobrych meczach i nawet jeśli to sparing, masz świetną atmosferę, słyszysz hałas z trybun, emocje kibiców, a to sprawia, że chłoniesz klimat meczu, a atmosfera wydaje się być bliższa spotkaniom o stawkę.
Jak Cole Palmer wypada w czasie waszej współpracy?
-Widzę, że ma bardzo pozytywne nastawienie, świetną mentalność, jest bardzo otwarty na rozmowy o piłce, o tym, czego potrzebuje drużyna. Z racji jego roli w zespole, będzie liderem na boisku, więc im lepszego Cole’a mamy, tym lepszą Chelsea będziemy mieć. To jest pewne. Myślę, że odpowiedni trening, odpowiednie przygotowanie będą dla niego niezwykle ważne. Widać, że jest na tym naprawdę skupiony. Złapaliśmy kontakt, rozumiemy się i jak dotąd bardzo podoba mi się jego osobowość.
Czy Palmer ma coś do udowodnienia?
-Mam poczucie, że on po prostu kocha tę grę i chce czerpać z niej radość. Kiedy już się nią cieszy, to właśnie tak to pokazuje, tak to przekazuje. Dowodem będzie więc czerpanie radości ze swojej gry i pokazanie najwyższego poziomu. Zresztą już to pokazał i z pewnością w tym roku widzę w nim to pragnienie i ten cel, aby rozegrać wspaniały sezon.
Nicolas Jackson dołączył dziś wieczorem do drużyny. Czy przewidujesz dla niego miejsce w składzie, czy też wciąż będzie to oceniane?
-Tak, Moi i Nico dołączyli wczoraj do reszty zespołu, a Nico jest pełnoprawną częścią drużyny. Witamy go i zaczynamy z nim pracę od dzisiaj.
Czy Romeo Lavia jest gotowy do gry?
-Jest gotowy na jutro.
Ilu środkowych obrońców chcesz mieć w swoim składzie?
-Czterech lub pięciu. Czy to wystarczająco dokładna odpowiedź? [śmiech]
Jak czuje się Caicedo?
-Kiedy wczoraj go zobaczyłem, zorientowałem się, że brakowało mi moich pomocników, ponieważ naprawdę podziwiam go z boku. Widzisz jego jakość, jego serce, jego mentalność. Znam ekwadorskich piłkarzy, są inni, a o nim wiele słyszałem. Rozmawiałem z nim przez telefon, ale wczoraj to był pierwszy kontakt twarzą w twarz. To absolutnie topowy zawodnik, dla mnie bez wątpienia jeden z najlepszych defensywnych pomocników na świecie. Teraz już tu jest, czas zabrać się do pracy i pomóc mu w poprawie i stawaniu się coraz lepszym.
UEFA grozi wykluczeniem krajów…
-Jak wspomniał twój kolega, z powodu różnicy czasu przeczytałem wiadomości, ale nie mam pełnych informacji. Podoba mi się, jak to wygląda w piłce nożnej. Nie posiadam jednak pełnych danych, by wchodzić głęboko w szczegóły, więc wolę nie mówić za dużo, wolę zachować to dla siebie. Kiedy dowiem się więcej, będę miał jaśniejszą opinię.
80 tysięcy kibiców…
-Na tym właśnie polega piękno i szczególny urok Premier League. Gdziekolwiek na świecie się udamy – czy do Australii, czy do Nowej Zelandii, czy za tydzień do Hongkongu – czujemy wsparcie. Jesteśmy wspaniale witani, świetnie przyjmowani i spodziewamy się jutro kapitalnej atmosfery. Dlatego Premier League jest tak wyjątkowa w skali całego świata i dlatego jest tak fascynująca dla wszystkich kibiców piłki nożnej.
Jestem pewien, że wprowadzono cię w temat niedawnej dominacji Chelsea nad Spurs w ostatnich kilku sezonach. Czy to sprawia, że ten mecz jest jeszcze ważniejszy, mimo że to spotkanie przedsezonowe?
-To dobry mecz, to będzie ekscytujące spotkanie. Chcemy zagrać dobre zawody, ale to wciąż okres przygotowawczy, więc pojawią się różne okoliczności albo mamy już określone plany. Z racji tego, że to mecz towarzyski, zapewne mamy z góry założone plany, czego w meczu o stawkę raczej się nie robi. Będą więc minuty dla wielu zawodników, ale z pewnością będzie to ekscytujące starcie.
Jak bardzo według ciebie Palmer potrzebuje wolności na boisku, a jak mocno uważasz, że trzeba narzucić mu plan i ramy taktyczne?
-Uważam, że dyscyplina daje ci wolność i myślę, że przy jasnych schematach, jasnych obowiązkach, zyskujesz wtedy możliwości i swobodę, aby pokazać swoje umiejętności podejmowania decyzji, pokazać swój talent i jakość. Są jednak pewne zasady, których wszyscy zawodnicy muszą przestrzegać, aby stworzyć dobrą drużynę. Jestem pewien, że wszyscy piłkarze w to wierzą, ponieważ tak właśnie wygląda dzisiejsza piłka nożna. Cole, Joao [Pedro], Morgan [Rogers], Jamie [Gittens], Dastan [Satpayev] – wszyscy zawodnicy ofensywni muszą zaangażować się w takie podejście, i dokładnie to robią.
Część Cole’a Palmera:
Jak minęło ci lato?
-Moje lato było wspaniałe. Miałem chyba z siedem tygodni wolnego, czego tak naprawdę nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Było dobrze. Pojechałem na wakacje z rodziną i tak dalej. Czuję się świeżo.
Co sądzisz o Xabim Alonso?
-Współpraca układa się dobrze, on i jego sztab są w porządku, to powiew świeżego powietrza dzięki jego pomysłom. Naprawdę mi się to podoba.
Cieszysz się z ponownego spotkania z Morganem Rogersem?
-Tak!
To transfer na wyższym poziomie?
-Oczywiście. Wszyscy wiedzą, jak bardzo jest dobry. To jasne, że to jeden z moich najlepszych przyjaciół, więc jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.
Czy Tosin Adarabioyo jest zazdrosny?
-Nie wiem, nie pytałem go.
Czy dużo pisałeś do Morgana, zanim umowa została dopięta?
-Zawsze z nim rozmawiam, ale kiedy usłyszałem, że Chelsea próbuje go sprowadzić, pisałem do niego jeszcze częściej. Prawdopodobnie miał mnie już dość, ale przynajmniej teraz tu jest.
Jakie są różnice między wami?
-Myślę, że jesteśmy dwoma różnymi graczami. On jest bardziej fizyczny ode mnie, zarówno z piłką, jak i bez niej. Lubi prowadzić piłkę. Ja wolę grać podaniami. Uważam, że możemy dobrze razem grać, zresztą graliśmy ze sobą, gdy byliśmy młodzi.
Wróciłeś w doskonałej formie?
-Zawsze byłem w całkiem dobrej formie. Chodzi mi po prostu o to, że jestem silniejszy, w prowadzeniu piłki i tym podobnych rzeczach.
Jak odnalazłeś się mając siedem tygodni wolnego latem?
-To było dziwne. Nie wiedziałem, gdzie pojechać. Pojechałem na wakacje i myślałem: „Gdzie jadę dalej?”. I sprawdzałem, kiedy wracam do klubu. Szczerze mówiąc, po jakichś sześciu tygodniach byłem już znudzony. Siedziałem w Marbelli i myślałem: „Chcę już wracać”, a nigdy nie przypuszczałem, że tak pomyślę.
Jak dowiedziałeś się o transferze Rogersa? -Po prostu rozmawiałem z Morgsem. Od razu mi powiedział, że przychodzi. Nic nie wyciekło. Nikt nie wiedział. Tylko ja, on i ludzie wyżej postawieni w klubie. Więc trudno było utrzymać ten sekret. Ale dotrzymałem tajemnicy!
Oglądałeś Mistrzostwa Świata?
-Oglądałem trochę. Oczywiście byłem na wyjeździe, a w Ameryce godziny meczów były trochę szalone. Było to nieco trudne. Ale oglądałem. Udało mi się zarwać noc na mecz Anglia-Meksyk. Ale potem zasnąłem w przerwie.
Nowy głód przed kolejnym sezonem? -Naturalnie. To jak ze wszystkim. Jeśli ktoś ci mówi, że w zasadzie nie jesteś wystarczająco dobry, żeby dostać się do składu, to myślisz sobie, okej, nieważne, spróbuję pracować jeszcze ciężej.
Jak poradziłeś sobie z problemami z kontuzjami?
-Tak naprawdę nie wiedziałem, jak sobie z tym poradzić. Przez pierwsze kilka miesięcy, kiedy byłem kontuzjowany, chciałem po prostu wyjść i grać. Czego prawdopodobnie nie powinienem był robić. Oczywiście nie mogłem grać tak, jak chciałem. To był dla mnie osobiście zły sezon przez te kontuzje i tak dalej, ale teraz czuję się dobrze. Te siedem tygodni na pewno pomogło. Jestem gotowy, by znowu działać.
Czy operacja wchodziła w grę?
-Tak, pojechałem do Szwecji albo Danii, do jednego z tych krajów, żeby spotkać się z lekarzem. Rozmawialiśmy o tym. Ale ostatecznie się na nią nie zdecydowałem.
Morgan ma taką samą cieszynkę jak ty?
-To tylko wymysły mediów! Nigdy o tym nie rozmawialiśmy! Tak to już z tym jest. On to robi. Ja to robię. Zastrzegłem to jako znak towarowy, więc jeśli spróbuje coś zrobić, będzie miał komorników u drzwi. Nie no, będziemy to robić razem, tak myślę.
Wielkie nadzieje związane z Mahdim Nicollem-Jazuli?
-Jest zabawny. Jest pewny siebie. Ma tylko 16 lat. Ale ma wszystkie predyspozycje, żeby grać w tym klubie. Być może nawet w przyszłym sezonie będzie już gotowy. Ale to od niego zależy, czy będzie chciał ciężko pracować i utrzymać koncentrację, jednak zdecydowanie ma wystarczający talent, aby osiągnąć, co tylko zechce.
Czy rozmawiałeś z Alonso podczas lata?
-Tak, kiedy powiedziano mi, że nie jadę na Mistrzostwa Świata, on chyba już o tym wiedział, więc wysłał mi wiadomość. Nie pamiętam, co napisał. Chyba napisał, żebym się tym nie przejmował, czy coś w tym stylu, normalne rzeczy. To było miłe.
Jak przebiegły rozmowy?
-Rozmawialiśmy. On widzi mnie na „dziesiątce”, w półprzestrzeniach, blisko napastnika. Więc zobaczymy.
Chcesz wrócić do reprezentacji Anglii?
-Szczerze mówiąc, na razie o tym nie myślę. Po prostu nie mogę się doczekać sezonu z Chelsea i prawdę mówiąc, zbytnio się tym nie przejmuję.
Jakie są twoje odczucia względem transferów z tego lata?
-Kiedy sprowadzasz dobrych zawodników, to oczywiste, że twoja drużyna będzie lepsza, więc to powinien być dobry sezon.



