Calum McFarlane wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Liverpoolem.
Wieści o kontuzjach?
-Kilku chłopaków wraca, Levi znów przepracował z nami pełny tydzień, Reece [James] również, więc tak, wygląda to obiecująco.
Ich powrót to duże wzmocnienie. Jak myślisz, jak blisko są wyjścia w pierwszym składzie?
-Tak, mamy przed sobą jeszcze jeden trening, obaj trenowali dzisiaj na pełnych obrotach, więc jesteśmy pełni nadziei, jesteśmy pełni nadziei.
A jak się czuje Jesse Derry po tym mocnym zderzeniu?
-Rozmawiałem z tatą Jesse’ego w noc, kiedy to się stało, wczoraj rozmawiałem również z rodziną, i jest pozytywnie, naprawdę pozytywnie. Nie mam wystarczającej wiedzy ani szczegółowych informacji, aby wchodzić w detale, ale wszystkie wczesne sygnały są bardzo pozytywne.
Jak wytłumaczysz występ przeciwko Forest?
-Całkowicie rozumiem te odczucia, jesteśmy tak samo rozczarowani i sfrustrowani jak kibice. Zrzuciłbym to prawdopodobnie po prostu na niewystarczająco dobrą reakcję na wczesne niepowodzenia, z którymi się zmierzyliśmy. Musimy zachowywać się znacznie lepiej w takich momentach, to zdarzało się już wcześniej, to coś, czym się zajmiemy i spróbujemy poprawić przed nadchodzącymi meczami.
Niektórzy kibice sugerują, że piłkarze po prostu odpuścili. Czy to sprawiedliwa ocena?
-Nie, nie zgodziłbym się z tym. Występy nie były wystarczająco dobre, jesteśmy teraz w naprawdę kiepskiej serii. Mecz z Leeds był przebłyskiem i myśleliśmy, że będziemy mogli na nim budować, a nie byliśmy w stanie tego zrobić. Ale widzę tych chłopaków każdego dnia, na każdym treningu, każdym spotkaniu, na siłowni – są w dobrym miejscu, by wyjść i zaatakować w meczu, po prostu nie potrafiliśmy przełożyć tego na grę w poniedziałek, więc miejmy nadzieję, że uda nam się to poprawić w sobotę.
A czy niepokoje kibiców poza boiskiem, przenikające przez atmosferę na stadionie, wpływają w ogóle na piłkarzy?
-Nie można się na tym tak naprawdę skupiać, grasz w Premier League przeciwko rywalom na bardzo wysokim poziomie, więc twoja pełna uwaga musi w danej chwili być skupiona na meczu.
Jamie Carragher powiedział, że klub jest rozbity. Jak się czujesz, słysząc te słowa?
-To praca Jamiego, jest ekspertem, musi wyrażać swoją opinię i ja to szanuję, to jego zadanie i po to tam jest. Mogę mówić tylko na podstawie moich własnych doświadczeń w tym klubie i uważam, że jest tu wiele fundamentów, by ten zespół odniósł sukces. Nie jesteśmy obecnie w najlepszej formie, nie gramy tak, jak powinniśmy, ale uważam, że są tu podstawy do tego, by ta drużyna odnosiła sukcesy.
Czy europejskie puchary są kluczowe dla tych fundamentów i jak bardzo ty i piłkarze jesteście zdeterminowani, aby ten cel osiągnąć?
-Zostały nam cztery mecze, musimy zaatakować w każdym z nich i pokazać nasz poziom, tak jak to robiliśmy momentami w tym roku – choć nie ostatnio – i postawić się w jak najlepszej pozycji, aby to osiągnąć.
Z osobistego punktu widzenia, czy w ogóle jesteś w stanie czerpać radość z tego okresu?
-To wyzwanie, jest ciężko, nie lubi się przegrywać meczów, nikt w piłce nożnej nie lubi przegrywać, ale ja cieszę się z tego wyzwania, z chęcią je podejmuję. Mam zadanie do wykonania i staram się wspierać piłkarzy oraz dać im najlepsze podstawy do wygrywania meczów, to moja praca. Jeśli wygramy, będę się z tego cieszył, jeśli nie, to jak wszyscy inni, będę sfrustrowany i zły.
Wracając do meczu z Forest, powiedziałeś, że pierwsze 15 minut było nie do zaakceptowania. Jak zamierzacie upewnić się, że to się nie powtórzy?
-Zależy to od nas wszystkich. Mogę być szczery i otwarty – przeanalizowaliśmy ten mecz, popełniliśmy kilka wielkich błędów w pierwszych 15 minutach, a Nottingham Forest nas za to ukarali. Nie można tak grać na tym poziomie, nie można tak grać przeciwko drużynom, które walczą o życie, by utrzymać się w lidze. Szczególnie przy naszej obecnej formie uderza to w nas trochę mocniej, brakuje pewności siebie, by wyjść i się odbić. Niezależnie od tego, na żadnym poziomie nie można popełniać takich błędów, jakie my zrobiliśmy w pierwszych 15 minutach. Omówiliśmy to spotkanie i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by to się nie powtórzyło.
Czy Liverpool jedzie obecnie na tym samym wózku co Chelsea?
-To naprawdę dobra drużyna, wielu świetnych piłkarzy, stwarzają wiele zagrożeń, których musimy być świadomi. My również mamy wielu dobrych zawodników, więc w tej chwili skupiamy się po prostu na sobie i dbamy o to, by poziom naszych występów był wyższy niż do tej pory.
Czy to okazja, by nabrać rozpędu przed finałem Pucharu Anglii?
-Chcemy to odwrócić. Wiemy, jakie standardy wyznaczył ten klub i że w tej chwili ich nie spełniamy. Jedyne, na co mamy wpływ, to to, jak się zachowujemy i postępujemy każdego dnia, jak ciężko pracujemy, by poprawić ten poziom gry.
Jak bardzo zespół wybiega myślami do finału? Czy zawodnicy w pełni skupiają się na bieżącym wyzwaniu w lidze?
-Nie rozmawialiśmy o finale pucharu, rozmawialiśmy o tym, co musimy poprawić w stosunku do poprzedniego spotkania i patrzymy na kolejny mecz, więc nie wybiegamy tak daleko w przyszłość.
Czy to nie jest przypadek, że piłkarze walczą o miejsca w składzie, powiedzmy, na finał pucharu?
-Oni zawsze walczą o pozycje, mamy drużynę pełną reprezentantów krajów, na których możemy liczyć, więc na tym poziomie zawsze jest rywalizacja o miejsce.
Czy ta forma wynika z problemów z mentalnością?
-Myślę, że można na to spojrzeć na wiele różnych sposobów. Uważam, że zdecydowanie musimy pokazać silniejszą mentalność, aby podnieść się po wczesnym niepowodzeniu. Przegrywając 1-0 w trzeciej minucie meczu, wciąż można z tego wyjść, szczególnie z takim talentem, jaki mamy na boisku. Więc tak, powiedziałbym, że musimy znacznie lepiej otrząsać się z takich momentów.
Kibice są wściekli. Czy piłkarze są coś winni fanom?
-Tak, wiemy to. Piłkarze wiedzą, ja wiem, sztab wie, wszyscy w klubie wiedzą, że ostatnie występy były dalekie od oczekiwanych standardów i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby to poprawić.
Czy usiadłeś z piłkarzami i powiedziałeś im, że to nie do zaakceptowania – ta sytuacja i to, jak obecnie układają się sprawy?
-Moją rolą jako trenera jest analiza meczu i wytłumaczenie momentów, które nas kosztowały, lub tych, z których mogliśmy wyciągnąć więcej. Patrzymy więc na to bardziej z perspektywy piłkarskiej, na pewne rzeczy, które wydarzyły się w trakcie tego meczu, a które możemy zrobić znacznie lepiej, i mamy nadzieję, że będzie to widać w sobotę.
Jakie są najnowsze wieści na temat Pedro Neto, Alejandro Garnacho i Roberta Sancheza?
-Neto i Garnacho zmagają się z drobnymi urazami, więc jest mało prawdopodobne, że będą dostępni. Rob również nie będzie gotowy do gry po kontuzji, której doznał.
Trochę krucho z kadrą w formacjach ofensywnych…
-Tak, ale wciąż mamy wielu dobrych piłkarzy, wciąż mamy dostępnych wielu graczy, którzy mogą wpłynąć na przebieg spotkania. Będziemy więc musieli zrekompensować brak niektórych zawodników na inne sposoby, chociażby poprzez to, jak ustawimy zespół, ale prawdopodobnie nie chcę teraz wdawać się w zbyt wiele szczegółów na ten temat.
Czy grupa zastanawiała się nad zwycięstwem z Liverpoolem z wcześniejszej fazy sezonu i jak być może przywrócić część tego, co wtedy pokazali?
-Tak, jako sztab ogląda się mecze rywali, zawsze analizuje się poprzednie spotkanie z nimi, by sprawdzić, jak to wygląda, jak układają się pojedynki, czy jest coś, co można wykorzystać. Zatem nie dyskutowaliśmy o tym jako tako z samą grupą, ale obejrzeliśmy wiele meczów Liverpoolu.



