Wytrzymałość i regularność Moisésa Caicedo najlepiej pokazuje fakt, że jego nieobecność na początku obecnego sezonu była pierwszą poważniejszą przerwą w grze podczas całej jego kariery w Chelsea, która rozpoczęła się już ponad trzy lata temu.
Ekwadorczyk nigdy nie unika walki w środku pola, co czyni ten fakt jeszcze bardziej imponującym. Od początku sezonu 2023/24, kiedy dołączył do Chelsea, nikt w Premier League nie odzyskał piłki częściej od niego. Tylko dwóch zawodników zaliczyło w tym czasie więcej odbiorów i przechwytów.
– To niesamowite uczucie, kiedy kibice Chelsea śpiewają moją przyśpiewkę. Są dla mnie wspaniali.
Teraz pomocnik wrócił do gry. W sobotnim meczu z Bournemouth wyglądał tak, jakby nigdy nie opuszczał boiska. Już 35 sekund po pierwszym gwizdku świetnie opanował odbijającą się piłkę, odwrócił się od rywala i wywalczył faul. Następnie zagrał do przodu do Cole’a Palmera, który ruszył w kierunku bramki Bournemouth, po czym wyłożył piłkę Jordanowi Hendersonowi. Ten otworzył wynik spotkania. Powtórki tego znakomitego trafienia ledwo przestały być wyświetlane, gdy Caicedo wygrał pojedynek na skraju pola karnego Bournemouth, odbierając piłkę Ryanowi Christie. Futbolówka trafiła następnie do Morgana Rogersa, który podwyższył prowadzenie Chelsea. Caicedo opuścił boisko w 72. minucie, niedługo po tym, jak Chelsea wyszła na prowadzenie 5:1. Ekwadorczyka pożegnała owacja na stojąco. Żaden zawodnik nie wygrał w tym spotkaniu więcej pojedynków zakończonych odbiorem ani nie osiągnął wyższego procentu celnych podań. Jego występ doskonale podsumował niezwykle pozytywny wpływ, jaki wywiera na Chelsea od momentu transferu. Podczas rozmowy w Cobham, w której podsumowuje dotychczasowy pobyt na Stamford Bridge, Caicedo przyznaje, że był to okres nieustannego rozwoju, wyciągania wniosków i pokonywania przeszkód. Jego charakter nie pozwala mu jednak na tym poprzestać.
– To była wspaniała podróż. Spędziłem ponad trzy wyjątkowe lata w jednym z najlepszych klubów na świecie. W pierwszym sezonie przechodziłem przez trudne chwile. Pomogły mi one jednak dorosnąć, rozwijać się i znaleźć się w miejscu, w którym jestem dzisiaj. Mogę spojrzeć wstecz i powiedzieć, że cieszę się z tego, przez co przeszedłem. Teraz po prostu czerpię radość z robienia wszystkiego dla tego klubu, ponieważ Chelsea dała mi wszystko. Pomogła mi na każdym kroku i wiele dzięki niej dojrzałem. Mam teraz większe doświadczenie, jestem bardziej dojrzały i chcę nadal się uczyć oraz kontynuować to, co robię. Jestem bardzo wdzięczny Chelsea i chcę wciąż pokazywać kibicom oraz wszystkim w klubie, na co mnie stać.
Nauka od Thiago Silvy
Na boisku Caicedo zawsze znajduje się w samym centrum wydarzeń. Poza murawą 24-latek jest jednak skromnym, spokojnym i życzliwym człowiekiem. Woli dawać dobry przykład swoją grą, choć jako członek grupy liderów w Cobham wie, że spoczywa na nim większa odpowiedzialność i powinien częściej zabierać głos.
– Myślę, że każdy trener mówi mi, że mogę poprawić komunikację na boisku. Wiedzą, że jestem liderem, ale byłoby dla mnie lepiej, gdybym częściej rozmawiał z zawodnikami. Staram się, jak mogę, ale nie leży to w mojej naturze. Dlatego kiedy nie potrafię przemówić, staram się jeszcze więcej pokazywać swoją grą. Można uczyć się od tych, którzy byli tu wcześniej, takich jak Thiago Silva. Był dla nas wzorem. Zawsze próbował nam pomagać, niezależnie od sytuacji. Sposób, w jaki pełnił rolę lidera w tym klubie, był dla nas wszystkich niesamowity. Teraz możliwość bycia jednym z kapitanów to dla mnie zaszczyt i wyjątkowe uczucie również dla mojej rodziny. Nawet jeśli nie jestem zawodnikiem, który dużo mówi, wolę pokazywać swoim zachowaniem, jak należy postępować, aby inni mogli brać ze mnie przykład.
Współpraca z Xabim Alonso i więź z kibicami
Xabi Alonso przyznał, że ma szczególną sympatię do pomocników Chelsea, ponieważ sam występował na tej pozycji. Trener określił już Caicedo mianem „jednego z najlepszych defensywnych pomocników na świecie”.
Takie słowa stanowią dla Ekwadorczyka dodatkową motywację.
– Z Xabim na pewno będę nadal się rozwijał i pokażę mu, dlaczego mi ufa.
Podczas pobytu Caicedo na Stamford Bridge wiele się zmieniło, ale wsparcie kibiców Chelsea, zarówno na własnym stadionie, jak i za granicą, pozostaje niezmienne. Pomocnik zauważył, że popularność The Blues rośnie również w jego ojczystym Ekwadorze. Więź ta stała się jeszcze silniejsza po niedawnym zakończeniu przez klub renowacji lokalnego boiska piłkarskiego w Guayaquil, portowym mieście w zachodniej części kraju.
– Byłem z tego bardzo dumny, ponieważ Chelsea podejmuje działania w Ekwadorze i myślę, że to właśnie ja otworzyłem klubowi drzwi do tego kraju. Kibice w Ekwadorze i na Stamford Bridge bardzo mnie wspierają. Na każdym meczu widzę na stadionie ludzi z Ekwadoru. To niesamowite uczucie, kiedy kibice Chelsea śpiewają moją przyśpiewkę. Są dla mnie wspaniali. Chcę pokazywać im swoją najlepszą wersję w każdym tygodniu, ponieważ przychodzą na mecze w weekendy, aby być szczęśliwi i czerpać radość z piłki. Właśnie dlatego codziennie pracujemy na treningach. Myślimy o kibicach i wiemy, że zasługują na wszystko, co najlepsze.
Caicedo chce kolejnych trofeów
Na sukces zasługuje również sam Caicedo. Jego dotychczasowe osiągnięcia w Chelsea obejmują zarówno trofea drużynowe, jak i indywidualne wyróżnienia. Poziom, który prezentuje, pozwala jednak myśleć o kolejnych sukcesach. Pomocnik przyznaje, że wierzy w możliwość zdobywania trofeów pod wodzą Xabiego Alonso. Niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość, dotychczasowa droga Ekwadorczyka była wyjątkowa. Spogląda on wstecz z dumą, ale również z nową motywacją do dalszej pracy.
– Mogę powiedzieć, że Chelsea jest moim domem, ponieważ wszyscy traktują mnie tak, jakbym był tutaj od bardzo, bardzo dawna. To dla mnie wyjątkowe miejsce. Zawsze chcę dawać im powody do radości, ponieważ wiem, że zrobili dla mnie wszystko. Każdy tutaj, od magazyniera sprzętu po trenera, jest dla mnie życzliwy. Mogę powiedzieć tylko tyle: chcę pozostać sobą, ale jeszcze bardziej pokazywać swoje możliwości na boisku. Chcę nieustannie udowadniać kolegom z drużyny, trenerom i kibicom, na co mnie stać.
Nie mamy wątpliwości, że Caicedo będzie nadal kierował się tą zasadą.



