Xabi Alonso wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Brighton.
Podobał ci się dzisiejszy mecz?
-Pod koniec całkiem bardzo. Wszystkie zwycięstwa sprawiają mi dużą radość. Ale to był mecz różnych momentów, różnych emocji, a na koniec cieszymy się z wyniku. Z pewnością bardzo doceniamy tę wygraną z bardzo dobrym przeciwnikiem, z którym ciężko grało się w ostatnich latach. Jesteśmy więc z tego zadowoleni. Z pewnością są rzeczy i momenty, które zrobiliśmy naprawdę dobrze, ale inne pokazują, że to wciąż proces. Jesteśmy w trakcie procesu uczenia się samych siebie, ciągłego robienia postępów, a zazwyczaj łatwiej to robić, gdy się wygrywa.
Co możesz nam powiedzieć o kontuzji Moisesa Caicedo? Czy to odnowienie starego urazu, czy coś nowego?
-Miejmy nadzieję, że to nic nowego i że nie jest to nic poważniejszego niż ostatnim razem. Wolał ostrożnie przerwać grę i zgłosić, że nie czuje się najlepiej, ale musimy to ocenić w trakcie tygodnia. Nie było to jednak nic nowego.
Czy możesz zagwarantować, że Pedro Neto zostanie w Chelsea?
-Nie, w futbolu niczego nie gwarantuję, w stosunku do nikogo. Ale byłem bardzo zadowolony z postawy Pedro. Spisał się naprawdę dobrze, zagrał z dużą energią. Będzie bardzo ważny dla zespołu przez cały sezon, ponieważ ma różne, wyjątkowe umiejętności. Stanowi zagrożenie w pojedynkach jeden na jeden, świetnie atakuje wolne przestrzenie, jest silny i lubi rywalizować. Cieszę się, że strzelił gola, był też blisko zdobycia kolejnego. Jestem bardzo zadowolony z Pedro.
Chelsea miała dziś 25% posiadania piłki, w meczu z Fulham chyba 38%. Czy to odzwierciedla twoje podejście i to, że chcesz, aby drużyna opierała się na kontratakach i szybkich przejściach, czy chciałbyś to jednak zmienić?
-Nie, z pewnością trzeba znać kontekst dla każdych statystyk. Po 30 minutach strzeliliśmy gola na 3:0 i prawdopodobnie w tamtym momencie graliśmy już za bardzo „na wynik”, zamiast po prostu dalej grać w piłkę. Same statystyki nie są więc ważne, liczy się to, jak grasz i co możemy zrobić lepiej. Nie jest to jednak nasze z góry założone podejście – nie mówię, że dziś musimy mieć 60% lub 20% posiadania. Nigdy o takich rzeczach nie rozmawiam; liczy się to, jak się przygotować i jak być bardziej konkurencyjnym. Dobrą rzeczą jest to, że trzeba się adaptować – nawet podczas samego meczu bywają różne fazy: momenty, w których spisaliśmy się naprawdę, naprawdę dobrze, i takie, w których możemy spisać się lepiej.
Xabi, kiedy mówisz, że graliście „na wynik”, czy to kwestia mentalności? Czy odbierasz to jako zbytnie rozluźnienie po objęciu prowadzenia 3:0?
-Nie, powiedziałbym, że to całkiem normalne. Zdarza się to w wielu drużynach – w takich, które już ze sobą pracowały, są zgrane i mają za sobą więcej wspólnych spotkań. Zazwyczaj pomysł na to, jak zarządzać takimi momentami, jest wtedy u nich lepszy. My jesteśmy w trakcie tego procesu. Jestem więc pewien, że w przyszłości przy takim wyniku będziemy potrafili lepiej tym zarządzać. Nawet gdy w przerwie prowadziliśmy 3:1, powiedziałem chłopakom: dwubramkowe prowadzenie w Premier League nie oznacza końca meczu. Nadal musimy skupiać się na grze, zdobywaniu goli, dobrej obronie. Później mogliśmy strzelić piątą bramkę, a w samym meczu wydarzyło się bardzo wiele.
Miałeś jakiekolwiek obawy przed wrzuceniem Emi Martineza od razu do gry?
-Cóż, jeśli chodzi o Emi, to mistrz świata, ma 34 lata i ogromne doświadczenie na każdym kroku. Rozmawiałem z nim wczoraj, rozmawialiśmy o meczu, o naszym zespole, i czuł się gotowy. Nie muszę mu więc wiele mówić, by dobrze zagrał. Oczywiście każdy bramkarz chce zachować czyste konto, ale jestem zadowolony z jego pierwszego występu. Był w budynku klubowym od 48 godzin, więc teraz będziemy mieli cały tydzień na przygotowanie do następnego meczu. Z dnia na dzień będziemy odczuwać jego obecność, bo ma tę charyzmę, tę aurę, by wpływać na innych i budować bardzo pozytywną więź z resztą zespołu.
Enzo Fernandeza nie było dziś w kadrze, czy trenował z wami?
-Zobaczymy. Chcemy tego, co najlepsze dla drużyny i właśnie dlatego podjęliśmy taką decyzję przed meczem z Luton oraz przed dzisiejszym spotkaniem. Będziemy uważnie przyglądać się wszystkiemu, co wydarzy się do wtorkowego wieczoru. Nie jesteśmy pewni, przygotowujemy się na wszystkie scenariusze, ale jestem przekonany, że niezależnie od tego, co się stanie, od środy będziemy dysponować kadrą wystarczająco dobrą, aby rywalizować we wszystkich meczach Premier League.
Jak ważne jest dla ciebie granie efektownego futbolu i czy – z drugiej strony – możecie pozwolić sobie na taką otwartą grę przeciwko Arsenalowi w przyszłym tygodniu?
-Chcę wygrywać, bez względu na to, czego to wymaga. Każdy mecz może wyglądać inaczej, więc musimy przygotowywać się na najlepsze, trenować jak najlepiej i być gotowym na każdy scenariusz, jaki nas spotka. Nie jest powiedziane, że to dokładnie powtórzy się przeciwko Arsenalowi. Dziś to było ogromne wyzwanie i wielki sprawdzian, w przyszłą niedzielę czeka nas kolejny wielki test, ale możemy wciąż robić postępy w tych dobrych aspektach i poprawiać te, które wciąż możemy robić lepiej.



