Calum McFarlane wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Tottenhamem.
Kluczowe zwycięstwo…
-Dobrze jest odnieść zwycięstwo. Od pierwszej minuty było widać, że momentami brakowało nam energii i intensywności, których potrzebowaliśmy. Mieliśmy zrywy, ale zawsze miało być ciężko z powodu krótkiego czasu na regenerację po finale pucharu. Wiedzieliśmy, że obciążenie fizyczne i psychiczne, jakie to na nas nałożyło, da o sobie znać. Uważam, że w pierwszej połowie graliśmy naprawdę fajną piłkę. Myślę, że zasłużyliśmy na dwubramkowe prowadzenie, kiedy je zdobyliśmy. Potem chodziło już o to, że Spurs oczywiście pokazali więcej energii, mieli więcej czasu na przygotowanie się do meczu, więcej odpoczynku. Można było się domyślić, że to nastąpi i musieliśmy po prostu zacisnąć zęby, by dowieźć wynik. Myślę, że w końcówce spisaliśmy się dobrze.
Czy to był wieczór, który przypomniał wam, jak ważny jest Enzo Fernandez?
-Uważam, że Enzo był dziś wybitny. Myślę, że jego gol był wspaniały. Jego asysta również, oczywiście wywarł ogromny wpływ na grę. Nie sądzę, by w naszej drużynie był ktoś, o kim można by powiedzieć, że nie dał z siebie absolutnie wszystkiego, aby odnieść zwycięstwo. Nie chcemy wyróżniać tylko jednego zawodnika. Uważam, że cała drużyna, zmiennicy wchodzący z ławki, dali nam energię, kiedy jej potrzebowaliśmy. To był prawdziwy, zespołowy występ.
Jak ważne jest to, że szansa na europejskie puchary wciąż jest żywa w ostatniej kolejce i potencjalnie możecie awansować do Ligi Europy? -Mówiłem to na początku meczu i mówiliśmy to po spotkaniu z City, że musimy zostawić to za sobą. Finał pucharu już za nami. Musimy spróbować wygrać dwa mecze z dwóch. Jeden już mamy z głowy i musimy wyjść w niedzielę, żeby powtórzyć to samo.
Czy myślisz, że to teraz duża motywacja, by czuć w chłopakach, że chcą mieć pewność, iż na koniec sezonu będą mieli się czym pochwalić?
-Szczerze uważam, że oni to pokazali. Wyniki w ostatnim czasie nie były wystarczająco dobre. Wiemy, że wszyscy o tym mówili. Wola walki i determinacja bywały czasami kwestionowane, podobnie jak niektóre występy, i może to słuszne. Ale nie sądzę, by to była dodatkowa motywacja. Myślę, że ta grupa chce wygrywać każdy kolejny mecz piłkarski, po prostu ostatnio nie byliśmy w stanie tego robić. To da nam jednak pewność siebie. Dawno nie wygraliśmy w Premier League. Dawno nie wygraliśmy na Stamford Bridge. Więc to z pewnością jest jakiś punkt wyjścia.
Atmosfera była dziś wieczorem znacznie lepsza. Czy to oznacza, że kibice przekonują się do piłkarzy?
-Nie jestem zbyt pewien szczegółów z tym związanych. Uważam, że atmosfera była dziś wyjątkowa. Można było poczuć tę energię. Myślę, że na Wembley też było niesamowicie. Uważam, że to zawsze pomaga drużynie, kiedy dostajemy taką pozytywną energię, co napędza nas do robienia więcej. Byli dziś na boisku chłopacy, którzy słaniali się na nogach. Ale tłum, entuzjazm i wsparcie z trybun napędzają ich do jeszcze większego wysiłku, i myślę, że dziś było to wyraźnie widać.
Jakie są najnowsze informacje o Joao Pedro i Levim Colwillu?
-Tak, więc Levi wraca oczywiście po bardzo poważnej kontuzji. Było to prawdopodobnie zbyt szybkie tempo po finale pucharu. Więc to mówi samo za siebie. Nie chcieliśmy nim ryzykować. Nie mogliśmy sobie pozwolić na ryzyko wobec niego w dzisiejszym meczu, ale można się było tego spodziewać. Taki był plan od samego początku. Z Reece’em [Jamesem] jest tak samo. Mieliśmy dziś Reece’a na ławce, ale znowu, wracając po kontuzji, mając mało czasu po meczu z City i biorąc pod uwagę rodzaj tamtego spotkania, naprawdę nie chcieliśmy ryzykować jego zdrowia w tym momencie. Joao Pedro miał lekki uraz, nic, czym byśmy się bardzo martwili. Ale znowu, przy tak krótkim czasie po City, nie warto było ryzykować w tym momencie występu Joao Pedro.
Czy spodziewasz się, że ta trójka będzie dostępna od początku w sobotę, czy to kwestia czekania i obserwacji?
-Zdecydowanie trzeba poczekać i zobaczyć. Mamy jeszcze trochę czasu do tego momentu. Jesteśmy więc pełni nadziei, ale nie będziemy tego wiedzieć, dopóki nie zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja przez najbliższe kilka dni.
Występ Shima Mheuki…
-Myślę, że Shim ma za sobą świetny sezon. Ściśle z nim współpracowałem, więc znam go bardzo dobrze. W ciągu ostatnich dwóch lat grał kilka razy w pierwszej drużynie. Zdecydowanie jest więcej niż zdolny do gry w seniorskiej piłce. W pierwszej drużynie mamy również naprawdę dobrych środkowych napastników w osobach Joao Pedro, Liama Delapa, a także Marca Guiu. Jest więc rywalizacja o miejsce w składzie. Mamy kilka kontuzji, co dało Shimowi szansę. Wyobrażam sobie, że pewnie spodziewano by się tego nieco wcześniej w jego rozwoju. Ale wszyscy w klubie znamy potencjał Shima i jesteśmy bardzo podekscytowani tym, jak to się rozwinie w ciągu najbliższych kilku lat.



