Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Napoli.

Jak ważne jest dla ciebie i dla Chelsea wygranie i uniknięcie barażu?
– Przede wszystkim najważniejsze jest awansowanie dalej w tych rozgrywkach i z tego powodu jestem bardzo zadowolony. W kontekście naszego sezonu, w kontekście mojego czasu pracy z zawodnikami na boisku, to bardzo nam pomoże. Nie miałem czasu – to nie jest wymówka, to fakt. A ja proszę zawodników, i jestem z nich bardzo dumny, nawet w pierwszej połowie, o pressing w zupełnie inny sposób, jakiego nigdy wcześniej nie stosowali i którego praktycznie nie trenowali. Ten czas w nadchodzących tygodniach pomoże nam się poprawić i rozwijać, ale jednocześnie musimy wygrywać mecze już teraz.

Cole Palmer miał ogromny wpływ na grę. Czy planem było, żeby zrobił różnicę, czy była to decyzja związana z jego kondycją? Czy możesz to wyjaśnić?
– Myślę, że to połączenie obu tych czynników. Nie było możliwości, żeby Cole zaczął ten mecz i zagrał 60, 70 czy 80 minut. Wiedziałem też, że Napoli miało problemy z kontuzjami. Czułem, że w późniejszej fazie spotkania będziemy silniejsi i uważam, że występ Cole’a był znakomity. Nie chodzi tylko o jego jakość piłkarską, ale też o pressing, bieganie dla zespołu. Musimy o niego dbać. Zagrał bardzo wiele meczów w długim okresie czasu. Musimy go chronić i myślę, że sposób, w jaki sam sobą zarządzał w ostatnich dwóch tygodniach, był znakomity. Mam nadzieję, że teraz, gdy jest w pełni sprawny, zobaczymy jego najlepszą wersję. Chcemy, żeby naprawdę cieszył się takimi wieczorami, przy takich wielkich okazjach.

Czy to dla ciebie przerażająca myśl, że potrafi zrobić coś takiego jak dziś, mimo że nie grał aż tak dużo?
– Tak, przerażająco dobre. Nie lubię mówić o jednostkach. To nie był tylko Cole, który dobrze zagrał po wejściu. Jamie Gittens wszedł i poprosiłem go, by zagrał jako lewy wahadłowy – był znakomity. Garnacho wszedł, żeby pomóc drużynie. Oczywiście Joao Pedro jest topowy. Myślę, że Andrey Santos zagrał bardzo dobre spotkanie, ale musieliśmy iść po zwycięstwo i dokonać zmian taktycznych. Kiedy Enzo [Fernández] cofnął się na pozycję numer sześć, zaczął naprawdę dominować i kontrolować grę razem z Moim [Caicedo]. Znowu – wiele bardzo pozytywnych indywidualnych występów, ale najbardziej cieszy mnie kolektywna mentalność zespołu i pozytywna reakcja po trudnej pierwszej połowie.

Czy możesz opisać swoje ustawienie?
– Chciałem abyśmy naciskali jeden na jeden na całym boisku. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać ten mecz. Chciałem być bardzo agresywny. Napoli było bardzo sprytne po 20–25 minutach. Uważałem, że w pierwszych 20 minutach bardzo wysoko odbieraliśmy piłkę w dobrych strefach. Kiedy zaczęli omijać nasz pressing i grali bardziej bezpośrednio, odległości między formacjami stały się trochę większe. Skorygowaliśmy to. W drugiej połowie nadal graliśmy w pressingu jeden na jednego, ale zaczęliśmy pressing nieco głębiej i myślę, że to poprawiło naszą kompaktowość.

Udowadnianie ludziom, że się mylą, pięć zwycięstw w sześciu meczach?
– Piłka nożna nie jest o mnie. Cały kredyt należy się zawodnikom. Kiedy tu przyszedłem, powiedziałem, że stracili trenera, którego bardzo szanowali, z powodów, które są poza moją kontrolą i wiedzą. Dla tak młodej grupy, by przez to przejść, zaakceptować nowego menedżera w taki sposób i pracować dla mnie tak ciężko, jak to robią – to ich ogromna zasługa. To nie chodzi o mnie, moje ego czy udowadnianie czegokolwiek. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafię, razem z zespołem i sztabem, i mam nadzieję, że będziemy mieć coraz więcej takich dobrych wieczorów jak ten.

Jak wysoko w twojej karierze trenerskiej plasuje się ten mecz?
– Nie jest źle. Ale to nie jest o mnie. Jestem tutaj, żeby wygrywać. To jest moja praca. Moją pracą jako menedżera Chelsea Football Club jest wygrywanie meczów, więc nie zastanawiam się, jakie to miejsce w mojej karierze. Szczerze mówiąc, nie przywiązuję do tego wagi. Już skupiam się na meczu z West Hamem w sobotę.

Raheem Sterling odszedł…
– To wspaniały człowiek. To wspaniały piłkarz. W tle dzieje się wiele rzeczy, z którymi nie mam nic wspólnego. Życzę więc Raheemowi i jego rodzinie wszystkiego najlepszego na przyszłość i mam nadzieję, że reszta jego kariery będzie naprawdę bardzo dobra.

Joao Pedro jest teraz dla ciebie kluczowy. Czy może być podstawowym napastnikiem Brazylii na mistrzostwach świata?
– Zdecydowanie tak. Carlo Ancelotti jest jednym z moich bohaterów, więc nie chcę mówić mu, jak ma wykonywać swoją pracę. Odbyłem z Joao bardzo, bardzo dobre rozmowy – chyba cztery w moim biurze, myślę, że ma już dość mojego biura – podczas których mówiłem mu: jeśli grasz z intensywnością i wykorzystujesz swoją jakość, ta jakość sama się pojawia. Dwie bramki są fantastyczne, ale sposób, w jaki utrzymywał piłkę dla zespołu, jak sprintował i inicjował pressing – im ciężej pracujesz, tym lepszym jesteś piłkarzem. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy, że Joao jest w naszej drużynie.

Przy tak młodym składzie – czy takie wieczory jak ten są potrzebne, by przyspieszyć dojrzewanie zespołu i sprawić, by najlepsi zawodnicy chcieli zostać w klubie?
– Jeśli chodzi o pierwszą część pytania – na tym właśnie polega doświadczenie. To takie wieczory, ale też porażki i zrozumienie, dlaczego te porażki się zdarzają. Powiedziano mi, że to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Chelsea w Lidze Mistrzów od bardzo, bardzo długiego czasu. To świetny punkt odniesienia dla zespołu i mam nadzieję, że będziemy to kontynuować. A drugiej części pytania nie do końca rozumiem – każdy zawodnik chce tu być, to ogromny klub. Jestem bardzo, bardzo zadowolony z tej grupy.