Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Pafos.
Jak się wszyscy czują?
–Enzo Fernández był wczoraj chory i opuścił trening. Były tego oznaki w trakcie meczu i to tylko pokazuje, jakiego typu występ zaliczył przeciwko Brentford. Na szczęście Estevão [Willian] wrócił do zajęć, Jamie Gittens też wrócił. Kto jeszcze? Jest tego naprawdę dużo. Tak więc Malo Gusto i Gittens. Wszyscy są już zaangażowani. Gittens wrócił, Malo Gusto również wrócił do treningów, co jest świetną wiadomością – to kolejny znakomity zawodnik. Jest jeszcze kilka kaszlnięć, chłopcy pracują naprawdę bardzo ciężko, jak już mówiłem. To nie dotyczy tylko tego klubu – o tej porze roku w wielu klubach tak to wygląda – i chodzi o to, żeby upewnić się, że zawodnicy będą gotowi na jutrzejszy mecz.
Czy możesz własnymi słowami powiedzieć, co znaczy dla Ciebie prowadzenie zespołu w Lidze Mistrzów?
– Myślę, że twoim marzeniem, niezależnie od tego, czy jesteś piłkarzem, trenerem czy menedżerem, jest bycie na samym szczycie futbolu. Liga Mistrzów jest tego symbolem. To nie chodzi o mnie. Nie chodzi o mnie ani o moje ambicje. Jestem dumny, że tu jestem, jak mówiłem już wcześniej. Skupiam się na wygraniu meczu. Skupiam się na tym, żeby odnieść tu sukces. Dlatego przygotowuję to spotkanie tak, jak każde inne – żebyśmy zaprezentowali się jak najlepiej i dali sobie jak największą szansę na zwycięstwo.
Jest sporo rozmów łączących wasz klub z Jeremym Jacquetem, oczywiście z ligi francuskiej, znasz go dobrze. Co możesz na ten temat powiedzieć?
– Zna pan mnie – nie mówię o zawodnikach innych klubów, dopóki coś nie zostanie uzgodnione z jakimkolwiek piłkarzem. Uważam to za bardzo niegrzeczne. Gdybym był menedżerem innego zespołu i ktoś publicznie mówił o moim zawodniku, nie byłbym zadowolony. Dlatego, niezależnie od tego, czy to prawda, czy nie, będę o tym mówił w odpowiednim czasie.
Axel Disasi wrócił do treningów?
– Moja decyzja w sprawie Axela wynikała z bardzo dobrej rozmowy, którą odbyliśmy kilka dni temu. Chciałem z nim porozmawiać, zobaczyć, gdzie jest na tym etapie swojej kariery. Powiedziałem zawodnikom, że czym innym jest mówić pewne rzeczy, a czym innym nimi żyć. Gdy przyszedłem, powiedziałem piłkarzom, że wszyscy zaczynają z czystą kartą. Dlatego naturalne było, że porozmawiam z nim. To była naprawdę dobra rozmowa. Bardzo dobrze go poznałem. To było właściwe, żeby wrócił do pracy z grupą. Ze względu na sytuację, w jakiej się znalazł, jest opóźniony pod względem przygotowania fizycznego i meczowego, i będziemy z nim bardzo, bardzo ciężko pracować, żeby wrócił do odpowiedniego poziomu.
Nadal nie widać Raheema Sterlinga?
– Nie, jeśli chodzi o Raheema, w tej chwili prowadzimy rozmowy na temat różnych spraw i różnych opcji, które pojawiają się w jego karierze. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku dni wszystko będzie jaśniejsze.
Czy Tosin Adarabioyo jest kontuzjowany? Czy Enzo Fernández jest dostępny?
– Tak, Enzo trenował dziś. Żaden z tych zawodników nie jest w stu procentach gotowy. To była poważna choroba. Jutro podejmiemy decyzję w sprawie Enzo i tego, jak będzie wyglądał pod względem gotowości, także ewentualnie z ławki. Niestety, jeśli chodzi o Tosina, coś jest nie tak z jego ścięgnem udowym i to wykluczy go na kilka najbliższych tygodni. Na ten moment nie mogę być bardziej precyzyjny.
Jak oceniasz rozwój Liama Delapa?
– Tak. Tak, jestem zachwycony – nie tylko Liamem, ale wieloma zawodnikami, z którymi pracowałem w trakcie swojej kariery. Kiedy Liam przeniósł się do Ipswich, oglądaliśmy każdy mecz. Nie tylko jego, także Jacoba Greavesa, Jadéna Philogene’a. Lubię śledzić zawodników, z którymi pracowałem, i bardzo cieszyło mnie to, że prezentował poziom, o którym naprawdę wierzyłem, że jest w stanie go osiągnąć w Premier League. Dlatego w ogóle mnie nie zaskoczyło, że trafił do tego klubu i zrobił kolejny krok do przodu. A najlepsze w przypadku Liama – biorąc pod uwagę jego wiek, potencjał i to, co wiem, że potrafi – jest to, że przed nim jeszcze bardzo wiele. Jeśli chodzi o pracę z nim w Hull, nie dziwi mnie, że w tak krótkim czasie doszedł do tego poziomu. Ale on też wie, że ze mną będę go nadal naciskał, żeby się rozwijał. A jeśli to zrobi – a jestem przekonany, że tak – czeka go znakomita kariera.
Enzo Fernández jest łączony z PSG. Jakie są twoje myśli na ten temat?
– Dla mnie to nic nie znaczy. Kiedy jesteś piłkarzem światowej klasy, wybitnym zawodnikiem, zawsze będzie wokół ciebie spekulacja, której nie da się kontrolować. To, co mówiłem o Enzo publicznie, pozostaje aktualne. Był znakomity w czasie, gdy z nim pracuję. Nawet mnie pozytywnie zaskoczył tym, co zrobił w sobotę – był chory, wiem, że to były jego urodziny, a mimo to chorując, pokrył tyle metrów, trenował w taki sposób i zaprezentował taki poziom. Mówię o realiach sytuacji, a one są takie, że jest zawodnikiem Chelsea. Jest dla mnie bardzo, bardzo ważny. I myślę, że czeka nas naprawdę bardzo dobra – mam nadzieję zwycięska – współpraca, zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie.
Jak dużą przewagą byłoby uniknięcie meczów barażowych?
– Tak, byłoby to optymalne. Byłoby to świetne, zwłaszcza gdy jesteś nowym menedżerem – wtedy chcesz tych dni treningowych, żeby móc trochę bardziej odcisnąć swoje piętno. Ale najważniejsze jest awansowanie dalej. To jest kluczowe. Dlatego jutro skupiamy się na meczu. Pafos nie jest łatwym rywalem. Wciąż są w pozycji, która pozwala im się zakwalifikować. Analizując ich, widać, że mają swoje atuty w sposobie, w jaki Albert zbudował ten zespół, na które musimy uważać. Ale my musimy wyjść i zagrać naprawdę bardzo dobrze, nie myśląc za dużo o tym, jak ważne jest uniknięcie dodatkowych meczów. Najważniejsze jest zakwalifikowanie się dalej.
Starcie z Davidem Luizem…
– David pa znakomitą karierę. Przeżył bardzo dobre i udane okresy w tym klubie i jestem pewien, że pracuje naprawdę bardzo ciężko, żeby być gotowym do gry w meczu, który byłby dla niego bardzo ważny. Analizując ostatnie spotkanie, wydaje mi się, że zszedł z boiska. Nie wiem, jak poważne to było, ale sądzę, że bardzo chciałby zagrać w tym meczu i zaprezentować się w nim bardzo dobrze.
Jaką pozycję uważasz za najlepszą dla Fernándeza?
– Po pierwsze, technicznie jest znakomity. Pokrywa ogromną ilość terenu. Jest też bardzo, bardzo dobrym atletą, jeśli chodzi o zdolność biegania i poruszania się po boisku. Potrafi wykańczać akcje, strzelać gole. Bardzo dobrze wchodzi w pole karne, gdy gra wyżej – jako ofensywnie wbiegająca „ósemka” albo „dziesiątka” w półprzestrzeni. Naprawdę świetnie pojawia się w polu karnym, a zawodnik jego klasy potrafi robić wiele różnych rzeczy. To, co muszę zrobić – nie tylko z Enzo, ale ze wszystkimi zawodnikami – to znaleźć odpowiednią chemię wokół jego pozycji. To nie jest tylko kwestia jego samego, ale tego, jak inni zawodnicy funkcjonują wokół niego. Dla mnie Enzo może grać głębiej jako „szóstka”, co robił bardzo dobrze przeciwko Arsenalowi. Wprowadziłem go z ławki przeciwko Charlton jako zawodnika grającego między liniami i tam również spisał się bardzo dobrze. To mnie nie dziwi, bo jest wybitnym piłkarzem. Nie lubię przypisywać zawodników do jednej pozycji. Nie mówię, że ktoś jest tylko na jedną pozycję. Jeśli spojrzycie na moją karierę, na to, co robiłem z zawodnikami, wykorzystywałem ich w różnych rolach w zależności od tego, jak grał przeciwnik oraz jakie były mocne i słabe strony danego meczu. Tak samo będę robił z Enzo, bo jest wybitnym zawodnikiem.
Oba zwycięstwa Chelsea w Lidze Mistrzów miały miejsce po zmianie trenera w trakcie sezonu. Jak byś się czuł, gdyby udało się to powtórzyć?
– Oby do trzech razy sztuka. Nie ma szczęścia w wygrywaniu Ligi Mistrzów. Powiedziałem zawodnikom, że jeśli skupimy się na każdym kolejnym meczu, nie będziemy wybiegać za daleko w przyszłość i będziemy prezentować się najlepiej, jak potrafimy… Nigdy nie ograniczam ambicji swojej grupy, niezależnie od tego, z jaką grupą pracuję. Ale te mecze i te trofea nie istnieją, jeśli nie wykonasz pracy tu i teraz. Musimy skupić się na tym spotkaniu i mam nadzieję, że kolejne trzy punkty przybliżą nas do tego celu.
Mamadou Sarr wygrał w weekend Puchar Narodów Afryki. Czy ma przyszłość w Chelsea?
– Po pierwsze, gratulacje dla Mamadou. Wygranie turnieju to ogromny zaszczyt. Oglądałem ten mecz – to był szalony mecz. Zagrał w nim naprawdę bardzo dobrze. To mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę pracę z nim. Znowu jednak – na ten moment nie jest on moim zawodnikiem. Nie będę mówił o zawodnikach, ich przyszłości ani o tym, co może się wydarzyć, ponieważ mam ogromny szacunek do Strasbourga. Mam ogromny szacunek do Gary’ego O’Neila i do tego, co tam robią. Mamadou ma niesamowity potencjał i niesamowitą karierę przed sobą. Ale jeśli chodzi o nasze plany – teraz lub w przyszłości – nie uważam, żeby to był właściwy moment, aby o tym mówić.



