Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Brentford.

Co najbardziej pana ucieszyło w dzisiejszym meczu?

– Niezależnie od okoliczności, podobało mi się nastawienie, poziom energii oraz przywiązanie do podstaw futbolu. Kiedy grasz z tak dobrą drużyną jak Brentford, która potrafi grać na wiele różnych sposobów, która jest bardzo, bardzo groźna przy stałych fragmentach gry, długich wrzutach z autu, jest tak dobrze zorganizowana – Keith [Andrews] wykonał świetną pracę – to najbardziej ucieszyła mnie rzecz, którą najlepiej oddają te dwie bramki: gotowość zawodników do walki, do poświęcenia, do blokowania strzałów, wygrywania główek oraz wślizgów. To właśnie dlatego zachowaliśmy czyste konto i tak naprawdę to właśnie ta postawa dała nam dwa gole, które wygrały nam mecz.

Cole Palmer wydawał się dziś sfrustrowany…

– Nie, jeśli obejrzysz ostatnie 15 minut meczu i zobaczysz, ile energii wkłada w pressing oraz bieganie dla zespołu, to uważam, że był znakomity. Niemożliwe jest, żeby jakikolwiek zawodnik lub drużyna byli wspaniali z piłką w każdym meczu, ale wciąż można znaleźć sposób, by wygrać. Druga rzecz, którą powiem o Cole’u i również o Reece’ie [Jamesie], jest taka, że oni nie trenowali. Nie mieli żadnego czasu treningowego. Nie mogłem wystawić ich przeciwko Arsenalowi. Jestem z nich bardzo dumny, dali z siebie absolutnie wszystko. Nie mieli żadnych treningów z powodu urazów, których się nabawili, co pokazuje mi fantastyczne nastawienie. Im więcej meczów i im więcej jednostek treningowych teraz zaliczą, tym lepiej będą grali.

Jak oceni pan dzisiejszy występ Roberta Sancheza?

– Był dziś znakomity. Znakomity w rozegraniu, kilka fantastycznych długich podań do naszych skrzydłowych, bardzo dobrze panował w polu karnym i wykonał interwencje, których od niego potrzebowaliśmy. To był fantastyczny występ. To mnie nie zaskakuje. Znam Roba od dawna. To bardzo, bardzo odporny psychicznie chłopak.

Czy kontuzja Tosina Adarabioyo jest poważna?

– Powiedział, że coś poczuł w ścięgnie udowym. Nie wiem, czy to coś poważnego. Mówił, że później było lepiej. Ale w tym momencie mam naprawdę bardzo dobrą ławkę, której ufam, a Wes [Fofana] jest znakomitym zawodnikiem i wprowadziłem go, żeby pomóc drużynie.

Czy to coś zmienia? Oczywiście mówiło się o ewentualnym sprowadzeniu obrońcy w tym oknie transferowym. Czy kolejny uraz może to przyspieszyć?

– Nie, nie sądzę. Mamy swoje plany. Mamy swoje plany, jeśli chodzi o to, co chcemy zrobić. To nie wpłynie w żaden istotny sposób na nasze myślenie.

Udany dzień?
– Bardzo udany. Brentford – nie wiem, na którym są teraz miejscu – kiedy z nimi graliśmy, byli piąci w lidze. To dobra drużyna. Bardzo dobra drużyna. Bardzo dobrze zorganizowana. Bardzo dobra bez piłki. Doskonale rozumieją, gdzie powinni być, kiedy mają piłkę. Świetnie zorganizowani przy stałych fragmentach gry. To miał być dla nas prawdziwy test i czasami trzeba wygrywać mecze na różne sposoby. Dla mnie liczy się zwycięstwo. Mówiłem to od momentu, gdy tu przyszedłem. Nie graliśmy ostatecznie tak płynnego futbolu, jakiego bym chciał, ale wykonaliśmy zadanie i to jest naprawdę bardzo satysfakcjonujący wynik, który da zawodnikom – i mnie – więcej pewności siebie na przyszłość.

Palmer zagrał 90 minut…

– W przypadku każdego zawodnika chodzi o to, co jest dla niego najlepsze, żeby był sprawny, żeby był zdrowy i żeby był dostępny w nadchodzących miesiącach. Nadal będę podejmował takie decyzje.

Pański głos brzmi dość słabo. To przez krzyczenie przy linii bocznej?

– Zaczęło się w środę i próbowałem go odzyskać po środzie, a teraz będzie jeszcze gorzej. Prawdopodobnie będzie się pogarszał wraz z kolejnymi meczami. Jestem po prostu pasjonatem. Staram się pomagać zawodnikom w trakcie meczu. I stąd ten głos.

Podobnie jest na treningach?

– Tak, mamy jeszcze Lego przed sobą. Wiem, skąd to się wzięło. Dużo też klaskałem. Jestem trenerem i chcę pomagać zawodnikom, i będziemy nadal bardzo ciężko pracować.

Czy Estevão Willian jest chory?

– Tak, był chory. To krąży po całej drużynie. Było kilku zawodników – nie powiem którzy – ale było paru, którzy grali dziś i narzekali na klatkę piersiową. Mimo to dali z siebie znakomity wysiłek. Czuję, że to był jeden z powodów, dla których nie byliśmy dziś dobrzy z piłką. Nie podam nazwisk, bo nie byłoby to właściwe, ale jestem bardzo zadowolony z nastawienia całej grupy, że potrafiliśmy przejść przez ten mecz.

Czy to wpłynie na przygotowania do meczu z Pafos, w kontekście tego, że nadal trzeba martwić się o opanowanie tego wirusa?

– Tak. Szczerze mówiąc, pracuję z dnia na dzień. Na przykład w noc po meczu z Arsenalem Liam [Delap] był chory. Wczoraj późno dowiedzieliśmy się, że Estevão ma temperaturę i gorączkę. Musimy być bardzo elastyczni i dostosowywać sposób, w jaki pracujemy.

Ważne, że João Pedro strzelił gola?

– Nie tylko ten gol, ale cały jego występ. Na początku meczu graliśmy nieco bardziej bezpośrednio, żeby szybko zdjąć z siebie pressing Brentford. Wygrał każdy pojedynek. Był znakomity. Jest moment w pierwszej połowie, który sprawił mi ogromną radość. Rywale wychodzili z kontrą, a on sprintem wrócił 70 metrów i wykonał wślizg. To jest to, co kocham. To jest to, co chcę widzieć w mojej drużynie. Powiedziałem mu – i nie tylko jemu, ale wszystkim zawodnikom – im ciężej pracujecie dla zespołu, tym częściej przychodzą wasze okazje. On swoją wykorzystał w znakomity sposób. To było fantastyczne uderzenie. Jestem naprawdę bardzo podekscytowany możliwością pracy z nim, z Liamem i z Marcem [Guiú] jako moimi napastnikami.

Jak bardzo imponuje panu Enzo Fernández?

– Jestem pod ogromnym wrażeniem. Wiedziałem, jak wybitnym jest piłkarzem. Powiedziałem mu, że byłem na finale mistrzostw świata, kiedy grał. Ale dopiero kiedy widzi się zawodnika z bliska i poznaje się go jako człowieka, rozumie się, na czym polega jego wyjątkowość. Muszę powiedzieć, że to zwycięzca. Sposób, w jaki trenuje – dlatego gra tak dobrze, bo na treningach daje z siebie 100%. Bardzo cieszę się z pracy z nim. Dziś są jego urodziny, więc powiedziałem mu, że powinien pójść do steakhouse’u i zjeść dobrego argentyńskiego steka. Ale tak serio – to znakomity piłkarz. A co ważniejsze, to fantastyczny charakter i uwielbiam mieć go w tej drużynie.

ŹRÓDŁOfootball.london