Dzisiaj o godzinie 13.30 rozpoczęła się siódma kolejka Premier League. Inauguracyjnym starciem był mecz Chelsea z Evertonem. Areną zmagań był Hill Dickinson Stadium.
Można powiedzieć, że już na samym początku dostaliśmy niemały hit całej kolejki, wszak grała dzisiaj drużyna z piątego miejsca z drużyna z miejsca szóstego. Ponadto Everton do tej pory jest niepokonany w Premier League. Chelsea chce wymazać wspomnienia z ostatniego wyjazdowego meczu, gdzie przegrali 0:3 z Brendford. Łatwo jednak być nie mogło, gdyż The Blues w ostatnich dziewięciu meczach wyjazdowych przeciwko The Toffees wygrali zaledwie tylko raz. Szykował nam się świetny mecz, z wieloma bramkami, do czego Chelsea nas w tym sezonie przyzwyczaiła.
Sędzia Paul Tierney zagwizdał po raz pierwszy i od środka rozpoczęła ekipa Davida Moyes’a i od początku panowała nerwowa atmosfera na płycie boiska. Zawodnicy Evertonu mocno zaznaczali swoją obecność różnym podgryzaniem piłkarzy The Blues. Pierwszy kwadrans nie powalał na kolana, premierowy strzał zobaczyliśmy dopiero w 15 minucie. Piłkę na bramkę Pickforda posłał Palmer, lecz bramkarz Evertonu bez problemu poradził sobie z uderzeniem Cola. Chelsea starała się przyśpieszyć, na prawej stronie dwójkową akcją popisali się Acheampong oraz Neto, ten drugi wyłożył jeszcze piłkę na 16 metr do Hendersona, lecz jego strzał został zablokowany przez jednego z dziewięciu zawodników Evertonu broniącego w polu karnym. W 23 minucie na boisku ponownie zawrzało. Armstrong ostro zaatakował Acheamponga, za co obejrzał żółtą kartkę, choć zawodnicy Chelsea domagali się bezpośredniego wykluczenia, na co sędzia się nie zdecydował. Pierwsza naprawdę dogodna sytuacja w meczu była jednak w wykonaniu The Toffees. Grealish świetnie dośrodkował piłkę do Barry’ego, lecz Francuz głową uderzył prosto w Martineza.
W końcówce drugiego kwadransa gry to Everton mocniej nacisnął na obronę The Blues. Po kolejnym stałym fragmencie do strzału doszedł Jack Grealish, wolejem posłał piłkę po koźle i mocno nagimnastykować się musiał Martinez w bramce Chelsea. Po raz kolejny zagotowało się na boisku. Sędzia Tierney kompletnie nie panował nad zawodnikami. W środku pola Tarkowski sfaulował Caicedo, do niego ruszył jeszcze Rogers, za co obaj piłkarze obejrzeli po żółtej kartce, a łącznie tych kartoników sędzia w dzisiejszym meczu pokazał aż pięć. Chelsea miała swój pierwszy rzut rożny dopiero w 40 minucie. Piłkę w narożniku ustawił Henderson, posłał ją wysokim lobem do Caicedo, a ten świetnie się złożył do woleja i jego mocarny strzał skończył na spojeniu bramki. Kolejne bardzo ostre wejście w środku pola. Garner i Rogers poszli na całość przy stykowej piłce i wyglądało to bardzo groźnie. Zawodnicy jednej jak i drugiej drużyny domagali się kartek dla piłkarzy biorących udział w zamieszaniu, lecz sędzia Tierney nie pokazał żadnego napomnienia. W doliczonym czasie Pedro Neto znudził się monotonnym rozgrywaniem i spróbował szczęścia strzałem zza pola karnego, lecz jego uderzenie zostało sparowane poza boisko przez Pickforda i mieliśmy serię rzutów rożnych ze strony The Blues. W końcu po trzecim wstrzeleniu piłki w pole karne Lacroix oddał strzał na bramkę, lecz z linii bramkowej futbolówkę wybił Garner. Pierwsza połowa kończy się bezbramkowym remisem, lecz na emocje nie mogliśmy narzekać.
Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian. I to co się nie udało w pierwszej połowie, udało się w drugiej. Od razu po rozpoczęciu drugiej połowy The Blues mocno zaatakowała. Wystarczyło zaledwie 45 sekund, aby Chelsea objęła prowadzenia po zmianie stron. Lewą stroną pociągnął akcję Hato, lekkim wycofaniem znalazł w polu karnym Pedro Neto, a ten bez problemu pokonał Pickforda. W 55 minucie mamy pierwszą zmianę, z boiskiem żegna się Maitland-Niles, a w jego miejsce pojawił się wychowanek Chelsea, Tyrique George. Od razu po tej zmianie to jednak The Blues ruszyli do ataku. Acheapong świetnie podłączył do akcji Neto, ten pomknął prawą stroną, wyłożył piłkę do Rogersa, lecz jego strzał w ostatniej chwili zablokował Rohl.
W 65 minucie stały fragment gry otrzymał Everton. Po dośrodkowaniu Garnera doszło do niezwykle groźnej sytuacji w polu karnym Chelsea. Emiliano Martinez zderzył się z Branthwaitem i od razu obaj upadli na murawę. O ile Branthwaite podniósł się z murawy relatywnie szybko, tak Martinez długo leżał na murawie. Dopiero po 9 minutach Martinez został zniesiony z boiska na noszach. W jego miejsce wszedł na boisko Mike Penders, a za zdrowie Martineza trzymamy kciuki, aby nie było to nic bardzo poważnego. Pomimo tak poważnego stanu zdrowia Martinez i tak został wybuczany przez kibiców Evertonu podczas znoszenia Argentyńczyka z boiska. W 75 minucie wracamy do gry. Branthwaite pozostał na boisku po starciu z Martinezem. Kolejne zmiany w ekipie Moyes’a. Z boiskiem pożegnali się Armstrong oraz Grealish, a pojawili się na nim Norgaard oraz Johnson. Od razu po tym Chelsea wyszła z kontrą trzech na jednego, Palmer prowadził piłkę środkiem, po prawej miał Pedro, po lewej Rogersa, Cole wybrał jednak Joao, a ten uderzył na bramkę, lecz z jego strzałem poradził sobie Pickford. Chwilę po wejściu na boisko Norgaard zameldował się w protokole sędziego i obejrzał żółtą kartkę po faulu na Palmerze. W wyniku tego faulu Chelsea miała bardzo dogodną sytuację z rzutu wolnego, do którego podszedł Henderson, uderzył w mur, jednak piłka szczęśliwie znalazła się pod nogami Pedro Neto, a ten bez problemu ustrzelił dublet. Chelsea prowadzi 2:0 w 90 minucie. Do regulaminowego czasu gry zostało doliczone aż 11 minut, co miało oczywiście związek z długą przerwą po kontuzji Martineza. W doliczonym czasie gry Xabi Alonso zdecydował się na zmiany. Z boiska zeszli Hato, Joao Pedro oraz Caicedo, a w ich miejsce weszli Welbeck, Palestra oraz Lavia. Jeszcze w ostatniej minucie z boiska zszedł Neto a w jego miejsce pojawił się Quenda. Do końca meczu nic się już nie stało, a więc Chelsea wygrywa na Hill Dickinson Stadium 2:0.



