Xabi Alonso wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Leeds United.
Jak oceniasz występ przeciwko Arsenalowi z perspektywy dwóch dni?
-Tak, z pewnością z upływem czasu masz szansę na głębszą analizę. Emocje po meczu opadają. Jak dotąd wszystkie mecze nam coś pokazały. Uczymy się na ich podstawie, a z tego spotkania – meczu na wysokim poziomie – dowiedzieliśmy się, że było ono bardzo intensywne. Mieliśmy w nim różne momenty. Rozmawialiśmy jednak, podzieliliśmy się naszymi odczuciami i wrażeniami z gry, wyciągnęliśmy wnioski na przyszłość, a naszą najbliższą przyszłością jest już jutro. Gramy z Leeds i to jest w tym momencie nasz główny cel.
Jeśli chodzi o jutro, czy Marco Palestra lub Moises Caicedo prawdopodobnie znajdą się w kadrze?
-Nie, jeszcze nie. Wciąż nie są gotowi do gry. To nie jest moment na podejmowanie zbyt wczesnego ryzyka. Z każdym meczem oceniamy ich sytuację, ale na razie jest za wcześnie.
Jak bardzo frustrujący jest fakt, że do tej pory nie mogłeś korzystać z Marco?
-Szczególnie dla niego. Przyszedł z ogromną energią, z ogromnym pragnieniem cieszenia się grą w Premier League. Miał bardzo dobry okres przygotowawczy i na kilka dni przed pierwszym meczem z Fulham nabawił się kontuzji. Ale powrót po urazie to część życia piłkarza. Z pewnością damy mu czas, ponieważ ma wielki potencjał i wniesie do zespołu wiele cech, których potrzebujemy.
Jak się miewa Levi Colwill?
-U niego wszystko w porządku. Będzie gotowy na jutro.
W ostatnim meczu pucharowym z Luton wystawiłeś bardzo silny skład. Jak zamierzasz podejść do jutrzejszego spotkania pod względem doboru zawodników?
-Zawsze wszystko analizujemy: skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy. Staramy się traktować wszystkie mecze i rozgrywki pucharowe bardzo poważnie, dlatego postaramy się wystawić w nich najlepszą możliwą drużynę.
Jakie są twoje pierwsze wrażenia na temat Valentina Barco?
-To urodzony rywal. Widać, że ma to serce, to argentyńskie serce wojownika. Jest bardzo dobry z piłką przy nodze. Jest bardzo otwarty, żeby szybko się zaadaptować, do tego to inteligentny chłopak. Więc kiedy łączy tę mentalność z inteligencją, myślę, że łatwiej mu wywrzeć lepszy wpływ, co zresztą bardzo dobrze robi.
Czego więcej musisz od niego zobaczyć, aby dostawał szanse w ważnych momentach?
-Prawda jest taka, że za nami dopiero trzy mecze w Premier League i jeden mecz pucharowy. Więc to wszystko to wciąż wczesny etap. Wiele rzeczy się jeszcze rozwinie dla każdego gracza z osobna, jak i dla całego zespołu. Wiele się jeszcze wydarzy, więc na pewno pojawią się szanse dla każdego. On jest cierpliwy i inteligentny, wie, że wykonał wielki i bardzo ważny krok, przychodząc ze Strasburga. Teraz konkurencja jest ogromna, on sam jest dobry, ale i gotowy na to wyzwanie.
Pojawiły się doniesienia z Brazylii mówiące, że Estevao Willian nie jest zadowolony z braku minut w tym momencie. Czy rozmawiał o tym z tobą?
-Nie, Este jest gotowy i dobrze trenuje. Ostatnio po wejściu na boisko dał świetny impuls, ma w sobie ogromny potencjał. Jest w pełni zaangażowany i każdego dnia wykazuje się bardzo dobrym nastawieniem.
Czy uważasz, że odegra w tym sezonie ważną rolę?
-Tak, co do Este, w 100%, ze względu na jego potencjał. Jest bardzo młody, ale znajduje się w procesie adaptacji i szybkiej nauki, a sezon będzie długi.
Czy usiadłeś z Estevao i z nim porozmawiałeś?
-Sam wiesz, prywatne rozmowy powinny pozostać prywatne. Ale sezon zapowiada się długo. A piłkarze, którzy mają pragnienie i głód, by codziennie udowadniać, że są gotowi na wyzwania, to coś, co chcemy zbudować w tym klubie. I Este jest tego częścią. Ma bardzo dobre podejście i świetną mentalność, by przygotować się do każdego meczu i być gotowym dla drużyny.
Jak wspomniałeś, sezon jest długi, ale nie gracie w europejskich pucharach. Jak ważne jest, aby zajść daleko w tych rozgrywkach pucharowych i dawać zawodnikom okazje do gry?
-Tak, potrzebujemy wszystkich zaangażowanych. Im więcej osób czuje, że jest częścią zespołu i łapie minuty na boisku, tym lepiej przekłada się to na ogólny poziom piłkarzy, nawet na tych, którzy grają częściej. Myślę, że to ważne, żebyśmy z nich wszystkich korzystali i żeby oni też mieli takie poczucie. I jak na razie, z dnia na dzień, dynamika jest pod tym względem bardzo, bardzo dobra.
A wracając do Moisesa Caicedo, czy wiesz potencjalnie kiedy wróci? Prawdopodobnie na sobotę? Jak poważna jest ta kontuzja?
-Potencjalnie tak. Ale musimy jeszcze poczekać i prawdopodobnie w czwartek, piątek będziemy wiedzieć więcej.
Czy na tym etapie jesteście dalej, niż przypuszczałeś, że będziecie? Biorąc pod uwagę, że jesteś tu zaledwie od jakichś trzech miesięcy…
-Wiemy, że to będzie długi proces, ale trzeba stale oceniać, jak to wszystko idzie. I do tej pory myślę, że możemy być zadowoleni, chociaż jednocześnie musimy dużo od siebie wymagać, z poczuciem, że możemy robić coś lepiej. Są też strefy, w których nie możemy pozwolić sobie na stratę zbyt dużej ilości czasu i musimy szybko je poprawić. Oczywiście chcemy zacząć zachowywać czyste konta tak szybko, jak to możliwe. To będzie kluczowa sprawa w każdym meczu, wiedząc, jak ciężka to rywalizacja. Ale stawiamy małe kroki, chociaż wciąż wiele kroków jeszcze przed nami.
Czy myślisz, że musicie poprosić fanów o odrobinę cierpliwości, zwłaszcza w kwestii zachowywania czystych kont?
-Czyste konta przyjdą, jestem tego w 100% pewny. Musimy pracować i poprawiać te obszary, w których możemy radzić sobie lepiej. Z kolei w tych, w których już gramy dobrze, staramy się je uwypuklać. Ale wciąż wiele się uczymy. Ja sam wiele się uczę – od piłkarzy, od drużyny, od rywali, od Premier League. Jesteśmy w trakcie procesu budowy. To nawet nie przypomina w najmniejszym stopniu ostatecznej wersji Chelsea, ale jestem pewien – zresztą mówiłem to już prawdopodobnie na jednej konferencji – że Chelsea, z którą startowaliśmy w sierpniu, i ta ze stycznia czy z maja, będzie inna, będzie znacznie lepszą drużyną.
Czy Jordan Henderson i Emmanuel Emegha mają szansę na jutrzejszy występ?
-Nie, jeszcze nie.
Jak myślisz, jak daleka jeszcze przed nimi droga?
-Jak daleka? Zapytaj mnie w piątek. Zapytaj mnie w piątek.
Arsenal bardzo dobrze radzi sobie w tzw. „czarnej magii” futbolu, co zresztą widzieliśmy w niedzielę. Czy to jest coś, co należy również wpoić tej drużynie?
-Analizując wiele rzeczy podczas meczu, można wychwycić różne momenty. Nie ma czasu na zbytnie wchodzenie w szczegóły, ale umiejętność adaptacji i świadomość tego, czego się wymaga, są bardzo ważne. Fizyczność na pewno jest tu niezwykle istotna. Staramy się analizować wiele danych z meczów, ale zawsze trzeba mieć na uwadze odpowiedni kontekst. Dla niektórych zawodników to dostosowanie się do tempa takich spotkań jest niezwykle ważne. Niektórzy już to mają opanowane. Ogólne podejście, profil składu oraz drużyna, którą chcemy zbudować, również muszą dawać radę wytrzymać to tempo gry.
Czy zespół musi stać się trochę bardziej „wredny”?
-My chcemy rywalizować. Nie wiem, czy „wredny”, czy coś w tym stylu, ale chcemy rywalizować, bo to najlepsza droga do wygrywania meczów. Musisz umieć się zaadaptować, by konkurować. To przychodzi na dwa sposoby: z jednej strony pod kątem czysto piłkarskim, z drugiej pod względem ducha walki i mentalności. We wszystkim możemy być jeszcze lepsi.
Tak, bo na pewno będą tego potrzebować jutro wieczorem przeciwko Leeds, prawda? Zważywszy na to, że spotkania z Leeds to zawsze duża rywalizacja.
-Spodziewamy się jutro bardzo, ale to bardzo intensywnego meczu, bardzo trudnego, z dużą liczbą stykowych sytuacji i pojedynków. Będziemy musieli spróbować sobie z tym poradzić, poszukać odpowiednich rozwiązań, w pełni świadomi, że to będzie dla nas jutro niezwykle ważne spotkanie.



