Chelsea zmagania w tegorocznych pucharach krajowych rozpoczęła od pojedynku z Leeds United.
Chelsea mogła rozpocząć przygodę z angielskimi pucharami przed własną publicznością. Po trzech kolejkach ligowych The Blues zmierzyli się na swoim boisku z Leeds United w ramach Pucharu Ligi Angielskiej.
Spotkanie nie rozpoczęło się jednak najlepiej dla zespołu Xabiego Alonso. Co prawda do 24. minuty na tablicy wyników widniało 0:0, to właśnie wtedy wynik uległ zmianie i to na niekorzyść drużyny hiszpańskiego szkoleniowca.
Mike Penders skapitulował pierwszy raz w tym meczu po strzale Tarika Muharemovicia. Bośniak okazał się najsprytniejszy i świetnie odnalazł się w polu karnym po rzucie rożnym. Defensor Pawi wyskoczył najwyżej i skierował piłkę do siatki głową po dośrodkowaniu Harry’ego Wilsona.
Do końca pierwszej połowy The Blues nie zdołali wyrównać. Na przerwę zatem w zdecydowanie lepszych humorach schodzili piłkarze prowadzeni przez Daniela Farke.
Druga połowa zaczęła się w najgorszy możliwy sposób. W 47 minucie Chelsea nieporadnie próbuje wyprowadzić piłkę spod bramki, ale Leeds odzyskuje posiadanie i niepilnowany Aaronson polu karnym podwyższa wynik spotkania. Jednakże dosłownie 5 minut później Chavaria jest faulowany pod bramką Leeds – sędzia długo się nie zastanawia i dyktuje rzut karny. Wprowadzony w przerwie Cole Palmer pewnym i silnym strzałem zamienia „jedenastkę” na gola. Na tablicy wyników od 52 minuty widnieje wynik 1-2, który nie pozostanie jednak na długo… 54 minuta, Cole Palmer oddaje niesygnalizowany strzał ze skraju pola karnego i gol. W dwie minuty The Blues doprowadzają do remisu.
Xabi Alonso miał niesamowitego nosa do zmian w przerwie. Oprócz Palmera na boisku pojawił się też Neto oraz Rogers i to właśnie ta dwójka odpowiada za podwyższenie wyniku na 3-2. Szczerze mówiąc nie wiem, co się stało z The Blues po stracie drugiej bramki, ale w 65 minucie było już 4-2, trzecią asystą popisuje się Rogers, a autorem gola był Welbeck.
Pomimo, że druga połowa układała się po naszej myśli to Leeds oczywiście się nie poddawało. w 74 minucie Calvert-Levin pokonuje Pendersa i mamy już tylko jednego gola przewagi. W 80 minucie dochodzi do zamieszania w polu karnym Leeds, piłka trafia pod nogi Barco, ten nie potrzebował dużo czasu by podjąć decyzję, uderzenie na bramkę, gol, 5-3. W doliczonym czasie gry Welbeck po raz kolejny wpisuje się na listę strzelców. W ten sposób padła dziewiąta bramka na Stamford Bridge.
W pewnym momencie spotkania kibice Chelsea mogli czuć rozczarowanie, w końcu przegrywaliśmy już 2-0. Jednak dobre zmiany Alonso, oraz skuteczność pod bramką rywali ostatecznie pozwoliły nam wygrać całe spotkanie i dostarczyć trochę radości w środowy wieczór.



