Wiele wskazuje na to, że Enzo Fernandez nie opuści Chelsea tego lata, a przynajmniej na razie. Piątek, 14 sierpnia 2026, godzina siedemnasta. To był termin ostateczny wyznaczony przez londyński klub na złożenie oficjalnej oferty za 25-letniego pomocnika. Do tego momentu jednak żadna propozycja nie wpłynęła.

Temat transferu został całkowicie zamknięty przez zarząd z Londynu. Chelsea od końca maja informowała otoczenie Fernandeza, że klub jest gotowy rozważyć oferty, ale tylko na konkretnych warunkach. Cena wynosiła 120 milionów funtów i miała być traktowana jak niepisana klauzula. Według informacji podawanych przez media Manchester City było skłonne wyłożyć 120 milionów ale euro. Teraz jednak specjalne warunki odejścia przestały bezpowrotnie obowiązywać. The Blues podkreślają, że wcześniejsze ustalenia już nie obowiązują i to oni decydują o dalszym losie piłkarza. Zatem podopieczny Xabiego Alonso skupia się wyłącznie na przygotowaniach do zbliżających się wielkimi krokami rozgrywek ligowych. Pierwsze spotkanie odbędzie się dwudziestego czwartego sierpnia przeciwko drużynie Fulham na obiekcie Craven Cottage. Należy dodatkowo wspomnieć, że zawodnik normalnie uczestniczył w dzisiejszej sesji treningowej w słonecznym Cobham.

Menedżer Manchesteru City Enzo Maresca potwierdził podczas piątkowej konferencji prasowej całkowity brak aktywności na rynku. Włoski szkoleniowiec wyraźnie zaznaczył, że nie spodziewa się absolutnie żadnych wzmocnień przed meczem przeciwko Arsenalowi o Tarczę Wspólnoty. Co więcej, uwaga trenera skupia się obecnie na finalizacji sprzedaży Tijjaniego Reijndersa do saudyjskiego Al Qadsiah za ponad 51 milionów funtów.

Mimo to źródła sugerują, że to nie koniec tej sagi transferowej. Zdaniem mediów agent piłkarza ma pozostawać w stałym kontakcie z włodarzami wicemistrzów Anglii. Jednak to The Blues rozdaje teraz karty. Dla wielu kibiców to sprawdzian, czy nowe władze są słowne i konsekwentne w swoich decyzjach, czy też deadline był tylko elementem gry negocjacyjnej.

ŹRÓDŁOMatt Law/ Fabrizio Romano