Calum McFarlane wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Tottenhamem.
Co sądzisz o mianowaniu Xabiego Alonso nowym menedżerem Chelsea?
-To naprawdę ekscytująca wiadomość. Świetny trener, ogromne osiągnięcia. Tak, to bardzo ekscytujące dla klubu. Wszyscy nie możemy się doczekać współpracy z Xabim.
Czy to nie świadczy o randze Chelsea, że pomimo rozczarowującego sezonu klub wciąż potrafi przyciągnąć menedżera takiego kalibru?
-Tak, to mnie nie dziwi. To ogromny klub. Myślę, że mamy naprawdę ekscytujących zawodników, jednych z najlepszych piłkarzy na świecie, którzy – mimo że to był rozczarowujący sezon – momentami pokazywali w tym roku jakość, jaką dysponujemy. Więc tak, to wielki klub i zawsze będzie przyciągał najlepszych piłkarzy i najlepszych menedżerów.
Czy chciałbyś pozostać zaangażowany w pracę z pierwszą drużyną?
-Szczerze mówiąc, nie myślałem o tym. Jest tak wiele do przygotowania, tak wiele jest teraz na szali. Więc dam nudną odpowiedź, ale zawsze skupiam się na kolejnym meczu i kolejnym treningu.
Wyobrażam sobie, że nie widziałeś zbyt często piłkarzy od czasu finału Pucharu Anglii. Czy masz jakieś sygnały dotyczące nowych problemów zdrowotnych?
-Nie, mają trenować dziś po południu. Będziemy mieć znacznie lepsze pojęcie o tym, w jakiej są sytuacji. W sobotę to był ciężki mecz, więc musimy zobaczyć, jak zgłosili się po weekendzie i jak zaprezentują się na treningu, zanim podejmiemy ostateczne decyzje dotyczące kadry.
Czy Levi Colwill może wyjść w podstawowym składzie?
-Tak, ale musimy być ostrożni z Levim. Wrócił przecież po bardzo poważnej kontuzji. W tych dwóch meczach zaprezentował się dobrze. Zobaczymy, jak będzie wyglądał dzisiaj, jak się zgłosi i wtedy podejmiemy decyzję. Ale zdecydowanie się zgadzam – musimy nim odpowiednio zarządzać.
Jak bardzo zmotywowana jest ta grupa, by zakończyć sezon z wysokiego c, a jednocześnie wasze jutrzejsze zwycięstwo mocno skomplikowałoby sytuację Tottenhamu w kwestii utrzymania?
-Tak, jesteśmy bardzo, bardzo skoncentrowani. Musimy wygrać dwa najbliższe mecze, aby dać sobie jak najlepszą szansę na ukończenie ligi na jak najwyższym miejscu i wywalczenie europejskich pucharów. To nasz jedyny cel – wykonać swoją pracę i pokazać formę, jakiej potrzebujemy, by być dobrym zespołem.
Czego dowiedziałeś się o sobie podczas tego okresu w roli tymczasowego trenera?
-Podobało mi się to wyzwanie. Podobała mi się presja. Łatwiej jest, gdy wygrywasz mecze, a nie je przegrywasz. Ale tak, czerpałem z tego radość i jesteśmy gotowi na jutrzejszy mecz.
Jak oceniasz powrót Colwilla?
-Wspaniale było mieć Leviego z powrotem. To świetna wiadomość również dla angielskiej piłki. Myślę, że mamy tutaj naprawdę, naprawdę utalentowanego zawodnika o ogromnym potencjale. Kontuzje są częścią tego sportu, a on pokazał bardzo dużą siłę psychiczną i charakter, by przez to przejść i zagrać na wyjeździe na Anfield oraz w finale Pucharu Anglii. Więc tak, jestem bardzo podekscytowany postawą Leviego. Wniósł wiele do zespołu, nie tylko na boisku, ale także poza nim. To były dla niego dwa genialne mecze i miejmy nadzieję, że mocno zakończy ten sezon.
Co konkretnie musi ulec poprawie w kadrze Chelsea, aby móc zbliżyć się do poziomu takich zespołów jak Man City w sobotę?
-Ciężko postawić taką diagnozę na tak małej próbie meczów. Kiedy mówię, że widzieliśmy, do czego są zdolni i że muszą to robić bardziej regularnie, mam na myśli to, że pomimo wszystkich kontuzji w naszym składzie, poszliśmy na wymianę ciosów z Man City i to był wyrównany mecz. Moim zdaniem to było spotkanie 50 na 50. [Antoine] Semenyo rozstrzygnął losy meczu błyskiem jakości, ale były inne sytuacje, w których to piłkarz Chelsea mógł przesądzić o wyniku. Myślę, że to pokazuje poziom i jakość tej grupy, tylko że nie robiliśmy tego regularnie. W przeciwnym razie nie bylibyśmy w tym miejscu w tabeli. Doszło też do wielu zmian. W klubie działo się bardzo dużo i to nie moja rola oceniać, co było dobre, a co złe, ale to może wpływać na dynamikę i na całą grupę. Kiedy jednak ten zespół jest w swojej najlepszej formie, uważam, że możemy rywalizować z każdym w Europie. Jak więc osiągać to bardziej regularnie? Przyjrzymy się temu na koniec sezonu. Będziemy starać się w tym pomóc drużynie, ale oni sami też muszą chcieć to z siebie wykrzesać, a są do tego zdolni. Na razie jednak zostały dwa mecze, z których miejmy nadzieję wyciągniemy sześć punktów i przesuniemy się w tabeli tak daleko, jak to możliwe.
Dlaczego Romeo Lavia, Benoit Badiashile i Mamadou Sarr nie znaleźli się w kadrze?
-Tak, Romeo doznał lekkiego urazu w okresie przygotowawczym do meczu. Nic poważnego, ale w jego przypadku po prostu nie chcieliśmy ryzykować. Nie chciałem podejmować tego ryzyka. Uważam, że był genialny w meczach, w których zagrał, i dał nam bardzo dużo, podobnie jak Levi, ale po prostu musimy uważać na zawodników, którzy mają za sobą historię kontuzji.
Badiashile i Sarr?
-Tak, nie zmieścili się w kadrze. Trenują naprawdę dobrze, trenują bardzo ciężko. Potencjalnie możemy z nich skorzystać w kolejnych dwóch meczach, ale mamy wielu zawodników na tych pozycjach. Chcesz mieć pewność, że masz odpowiedni balans na ławce rezerwowych, więc w ich przypadku nie ma nic szczególnego do zaraportowania.
Czy będziecie musieli zarządzać kondycją fizyczną Joao Pedro i Reece’a Jamesa?
-Tak, w przypadku wszystkich zawodników musimy zobaczyć, jak dziś wrócą, jak czuli się wczoraj. Miejmy nadzieję, że dzisiejsze sygnały po ich przybyciu i treningu będą pozytywne i że będą się dobrze czuć. Podejmiemy decyzję w tej sprawie tak późno, jak to tylko możliwe.
Czy piłkarze rozumieją rywalizację między Chelsea a Spurs?
-Myślę, że zawodnicy pokazali w ostatnich dwóch meczach, że choć ich wola walki i serce do gry były czasami kwestionowane, to dla mnie nie stanowi to problemu. Każdy zna rywalizację między Chelsea a Tottenhamem, ale ostatecznie obie drużyny mają o co grać. Nie sądzę więc, abyśmy musieli robić coś wyjątkowego, by zmotywować chłopaków. Potrzebujemy sześciu punktów z dwóch ostatnich meczów. Oni z kolei potrzebują punktu, aby prawie na pewno zagwarantować sobie utrzymanie. Obie drużyny walczą w innych rejonach tabeli, ale obie walczą o punkty. Nie powinniśmy więc potrzebować żadnej dodatkowej motywacji. Ona jednak naturalnie się pojawi, biorąc pod uwagę, że to derby Londynu między Chelsea a Tottenhamem.
Rozmanwiałeś już z Alonso?
-Wczoraj wysłał mi wiadomość tekstową. Treść zachowam dla siebie, ale dotyczyła głównie finału. Odbyliśmy więc krótką rozmowę SMS-ową.
Czy będziesz częścią jego sztabu szkoleniowego?
-W tej chwili nie wiem. Nie skupialiśmy się na tym i takie dyskusje jeszcze się nie odbyły. Mieliśmy mnóstwo przygotowań do finału pucharu w zeszłym tygodniu, a przed nami dwa ogromne mecze. Więc tam koncentrujemy całą naszą uwagę.
Zauważyłeś poruszenie wokół Chelsea?
-Tak, myślę, że wszyscy w klubie są podekscytowani. Jak już mówiłem, to świetny trener, który ma za sobą naprawdę dobrą dotychczasową karierę. Zdobywał wielkie trofea, miał wspaniałą karierę zawodniczą. Będzie cieszył się ogromnym szacunkiem ze strony wszystkich. To naprawdę ekscytujące mianowanie ze strony klubu.
W ten poniedziałek na Wembley widzieliśmy długi wyrzut z autu w wykonaniu Chelsea, po którym o mało nie strzeliliście gola. Czy to sugeruje, że w kolejnych meczach możemy zobaczyć ich więcej?
-Potencjalnie tak, ale tak naprawdę stał za tym Bernardo [Cueva], który jest naszym trenerem od stałych fragmentów gry. Wykonuje świetną robotę. Wpadł na ten pomysł i dostrzegł słabość, którą jego zdaniem mogliśmy wykorzystać. Mieliśmy pecha, że się nie udało.


