Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Manchesterem United.
Trudny wynik do przyjęcia?
-Oddali jeden strzał na naszą bramkę, kiedy graliśmy w dziesiątkę po kontuzji, i zdobyli gola. A potem mieliśmy falę za falą ataków, dośrodkowania w pole karne, sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. Myślę, że trafiliśmy w obramowanie bramki cztery albo pięć razy. Nie możemy wpaść w cykl myślenia, że to nie jest nasz dzień albo użalania się nad sobą, bo musimy dalej pracować. Musimy to odwrócić. Ale nie będę kłamał — nie mogę mówić o rzeczach, których nie widzę. Widziałem drużynę dominującą. Dominowaliśmy od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Ale musimy lepiej wykorzystywać nasze momenty. I to właśnie kosztuje nas teraz punkty.
Czy są jakieś informacje na temat kontuzji Estevao Williana?
-Tak, był zdruzgotany. Płakał w przerwie. Naprawdę bardzo to przeżył. Wygląda na to, że chodzi o mięsień dwugłowy uda. To wydarzyło się w momencie, gdy wychodził sam na sam z bramkarzem i wtedy naciągnął ten mięsień. To dobrzy chłopcy, muszę powiedzieć. Są uczciwi, ciężko pracują. Nie chcę, żeby czuli, że wszystko jest przeciwko nim. Mam nadzieję, że Este wróci szybciej niż później.
Co stało za decyzją, by Enzo Fernandez nie nosił opaski kapitańskiej pod nieobecność Reece’a Jamesa?
-Decyzja jest taka, że mamy grupę liderów. Uważam, że noszenie opaski to zaszczyt w tym klubie. Enzo zagrał dziś jak kapitan. Uważam, że był znakomity. Harował do upadłego, dał z siebie wszystko, grał do przodu, miał pecha, że nie strzelił w kilku sytuacjach. Myślę, że to pokazuje, jaką drogę przeszedł z nami przez cały ten czas. Jestem bardzo, bardzo zadowolony z jego występu. Jestem bardzo, bardzo zadowolony z niego. Mimo że dziś nie osiągnęliśmy wyniku, na który moim zdaniem zasłużyliśmy i którego potrzebowaliśmy.
Wygląda na to, że Chelsea wciąż traci bardzo proste gole…
-To bardzo frustrujące. Dzisiejszy gol — mieli jeden celny strzał w całym meczu. Nie pamiętam innej ich okazji. Mógłbym powiedzieć to samo o Newcastle trzy tygodnie temu. Wiemy, co musimy poprawić w tym klubie, bo nie można tak ciężko pracować, by strzelić gola, a przeciwnik oddaje jeden strzał i zdobywa bramkę. Musimy poprawić ten aspekt, jeśli chcemy dać sobie jakąkolwiek szansę na wygrywanie meczów.
Duży cios w walce o Ligę Mistrzów?
-To sprawia, że mamy górę do zdobycia. To nie jest niemożliwe, ale przed nami bardzo trudne zadanie. Musimy jechać do Brighton z nastawieniem, że musimy wygrać ten mecz i rozpocząć dobrą serię do końca sezonu.
Fernandez kontuzjowany?
-Właśnie widziałem go w szatni. Myślę, że chodzi o łydkę. Mam nadzieję, że to tylko skurcz. Teraz trwa praca nad tym urazem, bo oczywiście chcemy, żeby był gotowy na wtorek. Myślę, że fakt, iż dziś harował do upadłego dla klubu, nie dziwi mnie w przypadku człowieka o jego statusie i jakości.
Cole Palmer powiedział przed meczem, że „wszystko się zmienia”, jeśli Chelsea nie awansuje do Ligi Mistrzów. Jakie byłyby konsekwencje dla klubu — jeśli chodzi o odejścia piłkarzy lub transfery?
-Szczera odpowiedź brzmi: nie wiem. Szczera odpowiedź jest taka, że wciąż walczymy i zajmiemy się tą sytuacją po zakończeniu sezonu, niezależnie od tego, jaka ona będzie. Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, naprawdę trudno to przyjąć, bo ludzie nie chcą słyszeć, że graliśmy dobrze, a nie wygraliśmy. Jesteśmy tutaj po to, żeby wygrywać. Jest wiele elementów procesu i podstawowych wskaźników, które analizujemy, a które sugerują, że jeśli pozostaniemy przy tym procesie, będziemy wygrywać mecze. Teraz może tak to nie wygląda, ale rzeczywistość jest taka, że Manchester United przyjechał, oddał jeden strzał, strzelił gola przeciwko dziesięciu zawodnikom i wygrał 1:0, co właściwie powinno być niemożliwe.


