Jamie O’Hara na antenie Sky Sports nie gryzł się w język i w ostrych słowach podsumował obecny stan Chelsea, twierdząc, że pod rządami Todda Boehly’ego klub nie tylko nie zrobił żadnego postępu, ale wręcz drastycznie się cofnął w swoim rozwoju.
Ekspert nie ukrywa zdumienia faktem, że po wydaniu gigantycznej kwoty 1,5 miliarda funtów na transfery, zespół prezentuje tak niską jakość i zapytał retorycznie: „To jest skład, który wystawiają? Do tego momentu doszli jako klub? Nie rozumiem tego projektu, nie widzę w nim sensu”.
O’Hara stanowczo podkreślił, że The Blues nie są drużyną pokroju Brighton czy Crystal Palace, gdzie modelem biznesowym w głównej mierze jest kupowanie i sprzedawanie zawodników w celu generowania zysku, lecz jednym z największych klubów na świecie, co osiągnęli za czasów Romana Abramowicza, a obecnie rozwijają się właśnie jak wspomniane Brighton.
Według niego miejscem Chelsea jest walka o najwyższe laury i trofea, podobnie jak w latach, gdy w składzie co tydzień meldowali się światowej klasy zawodnicy, tacy jak Michael Ballack, Didier Drogba, John Terry czy Frank Lampard. O’Hara z rozgoryczeniem zauważa również, że gdy spogląda na obecny projekt budowany na Stamford Bridge, zupełnie nie widzi w nim tamtej dawnej wielkości i jakości, która przez lata definiowała markę londyńskiego klubu na arenie międzynarodowej.



