Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Arsenalem.

Jakie są najnowsze informacje kadrowe w zespole?

— Reece James jest absolutnie w porządku. Romeo Lavia jest coraz silniejszy. Mieliśmy w tygodniu mały mecz treningowy, w którym wyglądał naprawdę dobrze, co jest dla niego świetną wiadomością. Niestety Estevao [Willian] będzie wyłączony z gry trochę dłużej. A Jamie [Gittens] robi naprawdę bardzo dobre postępy w rehabilitacji.

Czy jest jeszcze coś do przekazania w kwestii informacji o składzie na ten moment?

— Nie, Cucu robi naprawdę duże postępy. Nie będzie dostępny na niedzielę, ale mamy nadzieję, że wróci do nas tak szybko, jak to możliwe. Levi [Colwill] również radzi sobie bardzo dobrze w swojej długoterminowej rehabilitacji. W tej chwili Dario też wrócił już na boisko treningowe, co jest dobrą wiadomością. Mamy nadzieję, że uda nam się przywrócić wszystkich tych zawodników do pełnej sprawności na końcówkę sezonu.

Jak reagujesz na wylosowanie PSG w Lidze Mistrzów?

— Jestem bardzo podekscytowany. PSG to fantastyczna drużyna. Oczywiście mam doświadczenie z gry przeciwko nim we Francji. To zespół, który zawsze podziwiałem. Myślę, że Luis [Enrique] wykonał tam niesamowitą pracę. To są mecze, dla których się żyje. To są mecze, dla których przychodzi się do futbolu. To będzie świetny dwumecz między dwiema fantastycznymi drużynami. Naprawdę bardzo na to czekam. Ale przed tym mamy jeszcze trzy mecze, na których muszę się skupić.

Jak czuje się Wesley Fofana?

— Tak, to był oczywiście trudny dzień dla Wesa. Po pierwsze to, co wydarzyło się w meczu. Po drugie konsekwencje i rasistowskie obelgi, które otrzymał w internecie. Wes jest twardym facetem. Jest dobrym człowiekiem. Rozmawialiśmy o rasizmie w zeszłym tygodniu na konferencji prasowej. To wpływa na człowieka w sposób, który w ogóle nie powinien istnieć. Nie powinno to istnieć — czy to w internecie, czy słownie, czy twarzą w twarz. To po prostu coś, co musimy zrobić wszystko, aby wyeliminować z życia, nie mówiąc już o piłce nożnej. Ale Wes jest absolutnie w porządku. W tym tygodniu trenuje dobrze.

Chelsea zanotowała stratę przed opodatkowaniem w wysokości 355 milionów funtów za rok finansowy 2024–25. Jeśli chodzi o twoją pracę, czy wpłynie to na coś w kontekście konieczności sprzedaży zawodników? Czy rozmawiałeś z władzami klubu o tym, jak te straty mogą wpłynąć na twoją pracę i to, co robisz?

— Moją pracą jest skupienie się na drużynie. Chodzi o to, aby uczynić zespół i kadrę tak silnymi, jak to tylko możliwe, aby ostatecznie wygrywać trofea. Dlatego tu jestem. Będę prowadził takie rozmowy z właścicielami i ludźmi nade mną w strukturze klubu. Ale to nie jest coś, co w tej chwili znajduje się na pierwszym planie w mojej głowie. Ja po prostu chcę mieć pewność, że na boisku jesteśmy tak skuteczni, jak to tylko możliwe.

Wczoraj pojawiły się interesujące komentarze szefa PFA, Mahety Molango. Wspomniał konkretnie o Cole’u Palmerze w kontekście dobrostanu zawodników. Powiedział, że był tam latem i widział, jak bardzo zmęczeni byli piłkarze z powodu kalendarza meczów, który musieli rozegrać. Co sądzisz o tych komentarzach?

— Oczywiście chcesz, aby nie tylko Cole — który jest znakomitym piłkarzem — ale każdy zawodnik w futbolu był w swojej najlepszej formie, na szczycie zdrowia, aby mógł dawać kibicom to, co chcą oglądać. Kibice płacą dużo pieniędzy, żeby nas wspierać i oglądać. Jeśli chodzi o wchodzenie w tę dyskusję, mówi się o Klubowych Mistrzostwach Świata. Harmonogram był trudny dla zawodników, ale nie sądzę, żeby którykolwiek z nich żałował tego doświadczenia. To było niesamowite doświadczenie dla nich i dla klubu. Trzeba znaleźć równowagę. Czy mam na to odpowiedź? W 100% nie. Rozumiem to z obu stron.

Po porażce z Arsenalem na początku miesiąca pojawiła się krytyka, że nie atakowaliście tak mocno, jak mogliście. Czy tym razem zastosujesz to samo podejście?

— Zawsze jest się rozczarowanym, gdy przegrywa się z jednym ze swoich londyńskich rywali w półfinale rozgrywek pucharowych. Myślę, że były wtedy problemy z dostępnością zawodników. To nie jest wymówka. Musimy spojrzeć na to w odpowiednim kontekście. Mieliśmy naprawdę dobrą strukturę w grze bez piłki. Z piłką może mogliśmy być bardziej ofensywni. Jeśli chodzi o wyjście na boisko z zamiarem wygrania meczu, była jasna idea, którą zawodnicy bardzo dobrze realizowali. Nie osiągnęliśmy wyniku, którego chcieliśmy i chcemy, żeby w niedzielę to się zmieniło.

Mikel Arteta jest w Arsenalu od ponad sześciu lat. Były wzloty i upadki. Ale ogólnie rzecz biorąc, jak bardzo imponujące jest wsparcie, jakie otrzymuje?

— Jestem nim pod wrażeniem. Wsparcie, jakie otrzymał, wynika prawdopodobnie z tego, że dzień po dniu widzą tam świetną pracę, którą wykonuje, i wspierają proces, który prowadzi. To niezwykle dobrze trenowana drużyna w każdym aspekcie gry. Niezależnie od tego, czy bardzo wysoko pressują, czy mają kompaktową strukturę w niskim bloku, są fantastyczni w defensywie, oczywiście przy stałych fragmentach gry. Są świetnie przygotowani i grają bardzo dobrą piłkę. To bardzo dobry zespół. Moją pracą i pracą zawodników jest spróbować znaleźć ich słabości i cieszyć się tym, co będzie naprawdę wielkim meczem w niedzielę.

Twoje nadchodzące mecze ligowe — Arsenal, Aston Villa, Newcastle, Everton, Manchester City, Manchester United — to prawdopodobnie najtrudniejszy okres, odkąd dołączyłeś do Chelsea w lidze. Jakie jest nastawienie przed tym bardzo trudnym okresem?

— Przede wszystkim trzeba podchodzić do tego mecz po meczu. Rozmawiałem już z wami o tym wcześniej. Premier League jest niesamowicie trudna w każdym tygodniu. Każdy tydzień to inne wyzwania, inne problemy taktyczne, fizyczność tej ligi. Nie oceniam jednego meczu jako trudniejszego od drugiego. W meczach z czołowymi drużynami ligi często jest więcej otwartej gry, bo one chcą bardziej atakować. Są różne rzeczy taktyczne, nad którymi można pracować. Ja jestem bardzo zadowolony z tej grupy. Jestem zadowolony z początku, jaki zrobiliśmy. Wygraliśmy osiem z dwunastu meczów. Powinniśmy mieć dziesięć z dwunastu. To nie jest złe. To nie jest zła podstawa, od której można zacząć. Musimy po prostu pozostać pewni siebie i skupieni. Trzeba brać każdy mecz takim, jaki nadchodzi.

Czy mogę zapytać konkretnie o dwóch zawodników Arsenalu — Viktora Gyokeresa i Eberechiego Eze, którzy obaj strzelili gola przeciwko Tottenhamowi?

— Pracowałem z Viktorem. Pracowałem z nim w drużynie Brighton U-23. Widziałem, jak przebijał się tam do pierwszego zespołu. Viktor wnosi do gry fizyczność i szybkość, które pozwalają rozciągać grę i atakować przestrzeń za linią obrony. Myślę, że zaczął budować swoją pewność siebie. Pokazał, że potrafi strzelać gole, a to jest coś, czego chce każdy napastnik. Z Eze spotykałem się wiele razy. Pamiętam, jak oglądałem go w Championship i myślałem, że to wyjątkowy talent. Mają utalentowanych zawodników na całym boisku. Mają fizyczność w całym zespole. Wiemy, że to będzie trudny mecz. Ale powiem też, że oni również wiedzą, że to będzie dla nich bardzo trudny mecz.

Superkomputer Opta powiedział, że macie najtrudniejszy terminarz spośród wszystkich drużyn Premier League w najbliższych 11 meczach…

— Chętnie zobaczyłbym, jak wygląda ten superkomputer. Nie myślę o tym w taki sposób. Liczy się następny mecz. Chodzi o to, aby zawodnicy byli fizycznie i mentalnie jak najbardziej świeży. Danie im wolnego nie dotyczyło tylko jednego meczu. Chodziło o resztę sezonu. Mam nadzieję, że to przyniesie efekty. W tym tygodniu wyglądali bardzo dobrze na treningach. Mamy też zawodników wracających po kontuzjach, co jest bardzo pomocne. Musimy pozostać spokojni, skoncentrowani i konsekwentni w naszym procesie i odhaczać kolejne mecze jeden po drugim.

Jak postrzegasz walkę o miejsca w Lidze Mistrzów i jak ważne jest to w kontekście celów na ten sezon?

— Tak, ten klub powinien grać w Lidze Mistrzów. Ten klub jest klubem Ligi Mistrzów. Musimy po prostu podchodzić do tego mecz po meczu. Jak powiedziałeś — dla każdego trenera przychodzącego tutaj… kiedy obejmowałem zespół byliśmy na ósmym miejscu. Teraz jesteśmy w walce. Wygraliśmy cztery mecze i dwa zremisowaliśmy. W dwóch zremisowanych meczach mieliśmy pełną dominację. To jest rzeczywistość i to są fakty. Lubię na to patrzeć. To daje mi pewność co do tej grupy, że możemy odnieść sukces w krótkim i długim okresie.

Wracając do Wesleya — jakie wsparcie klub zapewnił jemu i innym zawodnikom, którzy mogą być dotknięci takimi sytuacjami? I czy zachęcasz zawodników, aby nie korzystali z mediów społecznościowych?

— Jeśli chodzi o pierwsze pytanie, zawodnicy mają ogromne wsparcie zarówno na boisku, jak i poza nim. Miałem dziś spotkanie z doktorem Michaelem Bennettem w sprawie jego roli w klubie i pomocy zawodnikom w kwestiach poza boiskowych. Jeśli chodzi o media społecznościowe, to jest część młodszego pokolenia. To część ich życia. Moje dzieci z nich korzystają. Tak się komunikują i tak żyją. Ja jestem trochę starszy, więc mnie to ominęło. W idealnym świecie zawodnicy nie zwracaliby uwagi na to, co jest w mediach społecznościowych. Bardzo łatwo jest napisać w internecie cokolwiek bez żadnych konsekwencji. Mam nadzieję, że zawodnicy, którzy z tego korzystają i czytają takie rzeczy, będą również pamiętać, że to tylko hałas. Jest wielu ludzi z wieloma opiniami.

Wracając do futbolu — jeśli chodzi o opcje na lewym skrzydle, Jamie jest obecnie kontuzjowany. Alejandro Garnacho nie rozpoczął meczu ligowego od spotkania z West Hamem. Jak oceniasz ich formę?

— Wiem, że Jamie nie miał wielu okazji do pracy. Niestety dla Jamiego było tak, że pokazywał naprawdę obiecujące sygnały, ale niestety doznał kontuzji przeciwko West Hamowi. Garna pokazał w czasie mojej pracy tutaj wiele dobrych rzeczy. Myślę, że jego ogólny występ był bardzo dobry. Strzelił dwa gole przeciwko Arsenalowi bardzo wcześnie po moim przyjściu. To bardzo, bardzo dobry piłkarz. Jest też wiele kwestii taktycznych. Nie chodzi tylko o tych zawodników. Chodzi o znalezienie właściwej funkcji dla drużyny. Mam wiele różnych rozwiązań, których mogę użyć, ponieważ mam bardzo dobrą kadrę.

W sobotę mówiłeś o tym, że uczysz się, którym zawodnikom możesz ufać i na których możesz polegać. Kogo masz na myśli? Jak zespół zareagował na tę ocenę?

— Nie wiem, jak zareagowali na to konkretne stwierdzenie. Nie wiem. Mogę powiedzieć, że naprawdę podobał mi się ten tydzień. Rozmawialiśmy o tym, że wszyscy — zaczynając ode mnie — musimy być bardziej odpowiedzialni za konsekwencje. O znaczeniu zdobycia drugiej bramki, kiedy dominujemy w meczu, i podejmowania właściwych decyzji w ostatniej tercji boiska. I znowu — o tym, żeby przy stałych fragmentach gry i w momentach, które jesteśmy w stanie kontrolować, radzić sobie lepiej. W czasie mojej pracy tutaj, wliczając w to mecze z Arsenalem, byliśmy w każdym spotkaniu. W większości dominowaliśmy i kontrolowaliśmy grę. Nie jest tak, że drużyny miały nad nami realną dominację. Po prostu oddawaliśmy gole. To coś, na czym naprawdę musimy się skupić, jeśli chcemy być w tym roku skuteczni.

Niemożność polegania na zawodniku wydaje się bardzo fundamentalną kwestią. Czy nad tym można łatwo pracować?

— Tak, oczywiście. Jestem tutaj od sześciu tygodni. Każdy trener powie, że cały czas dokonuje ocen w trakcie pracy. Uczę się mojej grupy w trakcie. Uczę się każdego zawodnika — jego mocnych stron i tego, co musi poprawić. To dla mnie dobry czas. Nauczyłem się już bardzo dużo. Tam, gdzie chcemy dojść, chcemy odnieść sukces w tym roku. Będą momenty prawdziwej presji. Będą trudne mecze. Wspomniałem o PSG czy o Arsenalu w niedzielę. W meczach będą momenty, kiedy będziemy pod presją. Muszę wiedzieć, którzy zawodnicy potrafią zachować spokój, koncentrację i stabilność, kiedy pojawiają się takie momenty presji.

ŹRÓDŁOfootball.london