Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Arsenalem.

Jak to było po zakończeniu meczu, kiedy odniósł pan pierwsze zwycięstwo i wrócił do domu? Miał pan chwilę, żeby to wszystko przetrawić?

-Poszedłem spać.

Od razu?

-Tak, to był najlepszy sen, jaki miałem od około tygodnia. To był świetny tydzień, tydzień, którego nigdy nie zapomnę. Dobre zwycięstwo, dobry sposób na start. Teraz za kilka dni mamy naprawdę, naprawdę wielki mecz. Bardzo, bardzo nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak sobie poradzimy.

Kiedy ostatni raz był pan na Stamford Bridge?

-Och, prowadziłem tam mecz. To był mecz charytatywny, wydarzenie charytatywne. Właściwie grałem. Nie byłem zbyt dobry.

Z kim pan wtedy grał?

-Grałem z Jimmym Floydem Hasselbainkiem. To było około pięć lat temu. Jimmy Floyd grał. To była naprawdę świetna mieszanka ludzi. Bardzo dobrze się bawiliśmy. Wszystko było dla celów charytatywnych.

Arsenal w środę to prawdopodobnie jeden z największych meczów w pana karierze trenerskiej, prawda?

-Myślę, że ludzie będą to tak postrzegać. Ludzie będą na to tak patrzeć. Ja tak na to nie patrzę. Uważam, że każda jednostka treningowa, każde spotkanie, które prowadzę, każdy mecz, który gramy, jest najważniejszą rzeczą.

-Żyję teraźniejszością. To jest najważniejszy mecz, bo jest kolejnym meczem. Mówię to serio. Jeśli zaczynasz hierarchizować mecze albo myśleć, że jeden jest ważniejszy od drugiego, to tracisz koncentrację.

-Nie obchodzi mnie, czy to mecz przedsezonowy. Zawsze pracuję na maksimum. Tego samego oczekuję od każdej grupy, z którą pracuję. To mnie uspokaja, bo jestem zadowolony z procesu, w jakim pracujemy jako sztab, i z tego, jak zawodnicy to realizują. Nie robię z tego nic większego niż fakt, że to kolejny mecz i musimy go wygrać. Tak na to patrzę.

Czy widzi pan podobieństwa między przyjściem Mikela Artety do Arsenalu jako niezweryfikowanego trenera a pana obecnym przyjściem do Chelsea?

-Każdy gdzieś zaczyna. To nie ma znaczenia. Uważam, że Mikel wykonał niesamowitą pracę. Miał czas, aby zbudować zespół w sposób, w jaki chce, żeby wyglądał. Są bardzo dobrze zorganizowani. Są bardzo dobrzy pod względem organizacji w każdym aspekcie gry. Wykonał tam naprawdę, naprawdę dobrą pracę.

-Jak mówiłem, każdy musi gdzieś zacząć. Bardzo, bardzo nie mogę się doczekać tego meczu. To jedna z tych sytuacji, gdzie każdy ma inne tło, inną drogę dojścia. Trzeba szanować wszystkich w tej branży, bo to bardzo trudna branża.

-Szczególnie jako trener jesteś oceniany za każde słowo, każdą decyzję, każdy mecz. Jeśli nie potrafisz poradzić sobie z tą presją, nie powinieneś pracować w tym zawodzie.

Patrząc na to, co on zbudował, i na to, że dużo mówił pan o kulturze, o energii — to jest projekt, który chciałby pan tutaj odtworzyć?

-Tak, bardzo chciałbym być tutaj przez sześć lat lub dłużej. Zostałbym tutaj tak długo, jak tylko byłoby to możliwe. Ale mam świadomość, że żeby tak się stało, muszę wygrywać. To takie proste.

-Rozumiem, że każdy klub ma inny projekt. Słowo „projekt” jest teraz bardzo często używane w piłce nożnej. Ale ideą każdego projektu jest to, że w każdym meczu próbujesz wygrać. To naprawdę takie proste.

-Tak, mam pomysły na to, jak chciałbym, żeby zespół wyglądał za rok, dwa czy trzy lata. Ale uważam, że już teraz mam wystarczająco dużo zasobów i narzędzi, żeby wygrywać. Jasno powiedziałem to zawodnikom.

-W środę damy z siebie wszystko. Chłopcy trenowali dziś rano bardzo, bardzo dobrze. Podejmę decyzję dotyczącą składu w najbliższych dniach. Mam nadzieję, że zaatakujemy ten mecz.

Ile przygotowań można realnie wykonać przed środą? I czy ten zespół jest w stanie poradzić sobie z meczem o wysokiej presji?

-Już to pokazali. Pracujemy taktycznie nad Arsenalem od momentu, gdy przyszedłem do klubu. Wiemy, jak ważny to mecz. Obejrzeliśmy wszystkie ich spotkania, przeanalizowaliśmy każdy aspekt ich gry, w tym stałe fragmenty, w których są bardzo dobrzy.

-Tak, jest wiele rzeczy, na które można wpłynąć. Mówimy o systemach i taktyce. Ale to, co bardzo mnie ucieszyło po tych dwóch dniach, to postawa zespołu przeciwko Charlton — energia, intensywność pressingu, wygrywanie pojedynków.

-Tego będziesz potrzebował przeciwko naprawdę bardzo dobrej drużynie w środowy wieczór.

Wieści kadrowe?

-Oczywiście Moises [Caicedo] jest zawieszony. Był znakomity w ostatnim meczu. Nie mamy żadnych problemów zdrowotnych po spotkaniu z Charltonem, co jest bardzo, bardzo dobrą wiadomością.

-Decyzję dotyczącą Cole’a [Palmera], Reece’a [Jamesa] i Malo [Gusto] podejmę jutro. Daję im dodatkowy czas. Konferencja prasowa dwa dni przed meczem nie jest idealna. Przepraszam za to, ale mam czas na podjęcie decyzji. Nie podjąłem jeszcze decyzji dotyczącej składu. Zrobię to jutro albo w środę rano.

Nie powinniśmy mieć większych obaw o ich formę fizyczną? To tylko odpowiednie zarządzanie?

-Tak, to zarządzanie. To był dobry moment, żeby odpoczęli w meczu Pucharu Anglii. Wierzę w tę grupę. Nie ma sensu ryzykować zdrowia zawodników, jeśli wierzysz, że możesz wygrać mecz i dać im dodatkowe jednostki treningowe oraz dodatkową pracę. Tak to wyglądało do tej pory.

Arsenal bywa w tym sezonie nazywany „Set-Piece FC”. Czy to cofanie się w czasie w sposobie gry?

-Arsenal jest dobry we wszystkim. We wszystkim. Mają bardzo dobrą drużynę. Nie chodzi o cofanie futbolu w czasie. Musisz zarządzać wszystkim, żeby być na tyle dobrym zespołem, by wygrywać na jak najwięcej różnych sposobów.

-Szanuję ich. Myślę, że oni będą szanować nas — my też jesteśmy dobrą drużyną. Ale nie, ludzie mogą mówić, co chcą. Nie wiem, kto nazywa ich Set-Piece FC. Ja na pewno nie.

-Uważam, że są zespołem bardzo dobrym bez piłki. Mają bardzo, bardzo jasno określoną wizję gry w posiadaniu piłki. Do tego są bardzo dobrze zorganizowani i mają świetne dośrodkowania przy stałych fragmentach. Dokładnie tym chcesz być, jeśli chcesz odnosić sukcesy. To idea każdego trenera.

Gdyby udało się panu wygrać Puchar Ligi w pierwszym sezonie, czy dałoby to panu więcej czasu w tym klubie?

-Nie patrzę na to w ten sposób, jak już mówiłem. To nie jest banał. Chcę wygrać każdy mecz, który gram. To bardzo proste.

-Jeśli nie zadbasz o następny mecz, te trofea nie istnieją. To takie proste. Nie myślę o „kupowaniu czasu”. Myślę o wygraniu następnego meczu.

-Tak samo myślałem przed meczem z Charlton. Tak samo myślę przed Arsenalem. Po nim będę myślał tak samo przed Brentford. Skupiam się na teraźniejszości. Skupiam się na prowadzeniu najlepszych treningów, najlepszych spotkań, dawaniu najlepszych wskazówek i najlepszych informacji, żeby wygrać kolejny mecz.

-Bo szczerze — finały i trofea nie istnieją, jeśli nie zadbasz o to teraz.

Czy to najlepszy Arsenal od czasów Invincibles?

-To dobre pytanie. Nigdy tego nie zapomnę. Debiutowałem z Fulham na Highbury. Miałem 17 albo 18 lat, byłem na ławce rezerwowych Fulham i nie mogłem uwierzyć w rozmiar i fizyczność tamtej drużyny — Bergkamp, Vieira. To był świetny zespół.

-Nie uważam, żeby etykietowanie zespołów w czymkolwiek pomagało. Jest styczeń. Przed nami jeszcze bardzo dużo grania. To, co mogę powiedzieć, to że Mikel wykonał świetną pracę. Są bardzo dobrze zorganizowani. Są bardzo dobrze ustrukturyzowani w każdej fazie gry.

-Ale ten zespół i ten klub już w tym sezonie pokazali, grając w dziesiątkę, że potrafią sprawiać problemy — jeszcze zanim przyszedłem do klubu. Chcemy zrobić to samo w środowy wieczór.

Zakładam, że to jeden z meczów, które pan oglądał. Czy widzi pan, nawet grając w dziesiątkę, jak Chelsea sprawiała im problemy? I czy uważa pan, że da się to powtórzyć w środę?

-Tak, fundamentalnie w trakcie meczu dzieją się rzeczy taktyczne — sposób pressingu, sposób budowania gry. Ale to, co pokochałem w tamtym meczu, to intensywność naszej grupy.

-Jeśli nie masz intensywności, jeśli nie jesteś gotów robić podstawowych rzeczy, wygrywać pojedynków, dobrze bronić, bardzo trudno jest wygrać mecz.

-Musimy zagrać naprawdę, naprawdę dobry mecz w środę. Ale jestem pewny tej grupy. I nie tylko na podstawie tego, co było przede mną, ale także na podstawie ostatnich kilku dni. Oni są naprawdę głodni. Oni naprawdę wierzą w siebie. To będzie naprawdę, naprawdę wyjątkowy wieczór w środę.

ŹRÓDŁOfootball.london