Dzisiejsze spotkanie z Sunderlandem było bardzo ważne w kontekście walki o czołową czwórkę – był to bowiem ostatni mecz przed przerwą na kadry i wygrana pozwoliłaby utrzymać The Blues miejsce w TOP4.
Już od pierwszych minut było jednak widać, że nie będzie to łatwe przetarcie dla podopiecznych Xabiego Alonso, Sunderland nastawił się na kontry i regularnie wykorzystywał Brobbeya do walki o długie piłki. Napastnik Sunderland raz za razem mierzył się z Colwillem i niejednokrotnie wychodził z tych pojedynków zwycięsko.
Pierwszą ciekawą sytuacją był atak Chelsea, który zakończył się tym, że Palmer wpadł w dwóch obrońców rywali, a sędzia nie widział w tym faulu.
Niedługo przed czterdziestą minutą Colwill przegrał pojedynek z napastnikiem Czarnych Kotów i sfaulował gracza rywali, co skończyło się rzutem karnym i bramką dla gospodarzy. Można się jednak spierać, czy karny powinien zostać podyktowany, gdyż obrońca The Blues był wyraźnie przytrzymywany przez snajpera Sunderlandu. Sędzia jednak nie widział przewinienia gracza gospodarzy i podtrzymał decyzję o karnym.
Do końca połowy nie zmieniło się absolutnie nic jeżeli chodzi o wynik, brakowało także szans bramkowych. Szczerze mówiąc, to w tym meczu brakowało wszystkiego, co miałoby w sobie jakiekolwiek znamiona jakości.
W przerwie dokonano pierwszej zmiany w zespole Chelsea – Xabi Alonso zdjął Colwilla i wprowadził za niego Estevao, a to oznaczało, że Caicedo grał jako stoper.
Jeżeli podczas pierwszej połowy mogło się wydawać, że sędziowie są lekko niedysponowani, tak w drugiej można było się utwierdzić w przekonaniu, że postawili że w tym meczu zwycięży Sunderland. Wszystkie stykowe sytuacje gwizdane były na korzyść gospodarzy i nawet gdy piłkarze The Blues byli faulowani, to sędziowie widzieli tam rzut wolny dla Sunderlandu.
Tuż po godzinie gry dokonano kolejnych zmian – weszli Gusto oraz Welbeck. Zastąpili na murawie Neto i Palestry.
Mecz toczył się dalej w dość powolnym tempie, jednak widać było, że coraz większą przewagę zyskuje Chelsea. Nie przekładało się to jednak na zagrożenie bramkowe, dość powiedzieć, że do ostatniego kwadransa najlepszą sytuacją był moment, gdy Estevao próbował przejmować piłkę w polu karnym i ostatecznie nie udało mu się oddać strzału.
Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Sunderland miał stuprocentową sytuację, ale na wysokości zadania stanął Penders, który był górą w sytuacji sam na sam. Chwilę później na murawie pojawił się Quenda, zmienił on Chavarię.
Tuż przed końcem regulaminowego czasu na murawie pojawił się Emegha, zastąpił on Jordana Hendersona, który rozgrywał dość anonimowe zawody.
Do końca meczu nie wydarzyło się już nic ciekawego – Chelsea przegrywa z Sunderlandem i wypada z czwórki tuż przed przerwą na kadry. Był to słaby mecz w wykonaniu podopiecznych Xabiego Alonso i równie słaby w wykonaniu arbitrów.



