Xabi Alonso wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Manchesterem United.

Jakie są najnowsze wieści w sprawie Maxence’a Lacroix?

0Max nabawił się kontuzji i spodziewamy się, że nie będzie gotowy przed przerwą reprezentacyjną. Wypadnie więc z gry na kilka tygodni.

Sugerowałeś, że Moises Caicedo miał w środę drobny problem. Czy możesz nam coś o tym powiedzieć?

0Nie, to żaden problem. Jest gotowy na jutro.

Jeśli chodzi o Emi Martineza, czy jest szansa, że wróci przed przerwą reprezentacyjną?

-Tak, jest szansa. Musimy jeszcze poczekać do przyszłego tygodnia i zobaczymy, jak się sprawy potoczą. Ale szansa jest.

Jakie są najnowsze wieści na temat Jorrela Hato i Pepa Chavarrii?

-Jorrel, nie. Ale Pep Chavarria wrócił do składu, tak.

Jak ważny jest jutrzejszy mecz po dwóch ostatnich wynikach?

-Tak, wracamy do trybu Premier League, a to dla mnie najważniejsze rozgrywki w tym roku i powiedziałbym, że w ogóle każdego roku. To wielki mecz. To spotkanie, do którego nie mieliśmy zbyt dużo czasu na przygotowania, ale po naszym ostatnim meczu domowym to naprawdę ważne, żebyśmy nadal wygrywali i utrzymali to poczucie zwycięstwa. Wiemy, że każdy mecz jest trudny i właśnie tego się spodziewamy.

Zapewne wiesz, że kibice desperacko pragną zobaczyć grającego Estevao Williana. Czy możesz podać nam więcej szczegółów, dlaczego do tej pory nie dostał zbyt wielu szans?

-Tak, jasne, on będzie grał. Sezon jest długi i nadejdzie moment dla każdego. To proces dla drużyny, dla Este i dla mnie, ale jestem pewien, że w trakcie sezonu dostanie swoje mecze i swoje minuty. Wciąż jesteśmy na wczesnym etapie sezonu, ale on na pewno będzie z nami grał.

Czy pokazał ci odpowiednie nastawienie na treningach?

– Tak, tu nie chodzi o nastawienie. Chodziło o kontekst meczów, o początek sezonu, a to świetny chłopak. Bardzo zależy mu na adaptacji po pierwszym roku, w którym zmagał się z kontuzją, ale wciąż mamy październik, a on będzie dla nas ważny.

Czy w klubie wszyscy są z tym zgodni, czy może jest szansa, że w styczniu lepiej byłoby go wypożyczyć?

-Nie, nie ma na ten temat żadnych dyskusji.

Czy trudno jest sprawić, by Estevao był zadowolony? Czy musisz z nim regularnie rozmawiać? Musi być sfrustrowany, prawda?

-Tak, oczywiście. To nie tajemnica, że wszyscy piłkarze chcą być na boisku, chcą grać, a jeśli któryś z nich nie dostał wystarczającej liczby minut z powodu mojej decyzji, muszę wziąć na siebie odpowiedzialność za to, że nie są tak szczęśliwi, jak mogliby być. Ale jednocześnie każdy musi być w gotowości, bo w każdym meczu może okazać się ważny i stać się istotną częścią drużyny. Treningi i nastawienie Este były dobre. Podobnie jak Valentina Barco, Marco Palestry czy Danny’ego Welbecka – to zawodnicy, którzy nie grali tak regularnie, ale na tym polega piłka nożna, to jest kadra i to jest zespół.

I czy on to rozumie? Czy jest typem zawodnika, który podszedłby do ciebie po meczu z Liverpoolem i zapytał: dlaczego nie wszedłem na boisko?

-Rozmawiamy i staramy się dzielić swoimi poglądami, on z pewnością też. Wychodzi to z mojej inicjatywy, bo jest młody i muszę angażować go w takie rozmowy.

Wspomniałeś, że nie miałeś dużo czasu na przygotowanie do meczu z Man United i faktycznie tak jest, więc jak dużym wyzwaniem jest odpowiednie przygotowanie zawodników, zarówno psychicznie, jak i fizycznie?

-Cóż, pod względem mentalnym tak, to duże wyzwanie. Pod względem fizycznym z pewnością jeden dzień więcej byłby mile widziany, ale to jest Premier League i wiemy, że czasami nie dostajesz tego, czego chcesz. Będziemy jednak w najlepszej możliwej kondycji na jutro. Z mentalnego punktu widzenia porozmawialiśmy o tym, czego będzie wymagał jutrzejszy mecz.

A czego nauczyłeś się przez ten ostatni tydzień i z tych kilku ostatnich spotkań? Dla ciebie też musiało to być dość trudne, prawda?

-Cóż, w środę widziałem naszą lepszą wersję niż w sobotę. Ostatecznie sam wynik nie był dobry w żadnym z tych spotkań, ale chcę widzieć więcej tej naszej lepszej wersji, bo w sobotę z pewnością nie zagraliśmy na naszym poziomie. To będzie podróż, w której zdarzą się dobre i trudne momenty, ale musimy wyciągać z nich wnioski. Jesteśmy w trakcie tego procesu, a jutro czeka nas kolejne spotkanie.

Na koniec, co sądzisz o sytuacji z Michaelem Carrickiem? Współczujesz mu trochę?

-Mam ogromny szacunek i bardzo współczuję Michaelowi jako menedżerowi. Znam go, ponieważ graliśmy przeciwko sobie, a niedawno wystąpiliśmy w meczu legend, więc trochę sobie porozmawialiśmy. To naprawdę dobry facet i chcesz przebywać w otoczeniu takich ludzi, ale poza tym, nie do mnie należy komentowanie tego.

Przed chwilą wspomniałeś o Michaelu Carricku, ale czy ze względu na ten cały szum z ostatnich kilku tygodni Manchester United jest dla was bardziej niebezpiecznym przeciwnikiem?

-Dla mnie to niczego nie zmienia. Niezależnie od sytuacji, musimy przygotowywać się w ten sam sposób. Kontrolujemy to, na co mamy wpływ. To nasze przygotowanie, nasze decyzje i nasze nastawienie, w pełni świadomi, że to dobra drużyna. Przed meczem z Tottenhamem mówiliśmy dokładnie to samo, że układ w tabeli w tym momencie nie ma znaczenia, za wcześnie na takie oceny. United mają dobrą kadrę, dobrych piłkarzy i dobrego menedżera, więc to będzie trudny mecz i będziemy musieli wznieść się na wyżyny i pokazać naszą dobrą wersję, by go wygrać.

Musisz mieć pojęcie, przez co on przechodzi, ponieważ obaj pracujecie w wielkich klubach, od obu z was wymaga się wygrywania niemal co tydzień. Presja ciążąca na was obu jest nieustanna…

-To żadna nowość. Wiesz o tym od momentu podjęcia tej pracy i musisz radzić sobie z trudnymi chwilami, aby je przezwyciężać. Wypowiadam się jednak tylko za siebie i jestem pewien, że Michael również odpowiada za siebie.

Czy musiałeś rozmawiać z Cole’em Palmerem na temat dyscypliny po zeszłej sobocie?

-Tak, rozmawialiśmy o meczu i o rzeczach, które osobiście może poprawić, ale tak robimy zawsze. Nie wiem, ile do tej pory zebrał czerwonych kartek. Czy to jego pierwsza? Nie chcemy więc, żeby to się powtórzyło. I on sam zresztą też tego nie chce w pierwszej kolejności. Rozmawialiśmy więc bardziej o futbolu i o tym, czego potrzebujemy, ponieważ Cole jest mądry, kocha piłkę i uwielbia czerpać z niej radość. I to był główny temat naszych rozmów.

Czego nauczyłeś się tutaj przez te ostatnie trzy miesiące?

-Oh, wielu rzeczy. Naprawdę tak wielu. Mógłbym chyba napisać pół książki o tych trzech miesiącach. A przecież jeszcze o wiele więcej przed nami.

Co było największym wyzwaniem w znalezieniu tej regularności i jak zamierzasz sobie z tym poradzić?

-Wciąż jesteśmy w drodze. Myślę, że abyśmy mogli uznać się za spójnych, musimy grać równiej. Po przerwie reprezentacyjnej odnieśliśmy dwa zwycięstwa, ale osiągnięcie regularności na dłuższą metę wymaga czasu. Czasu, by poczuć pewność względem mocnych fundamentów i być zawsze gotowym na rywalizację na najwyższym poziomie w trudnych sytuacjach. I my tam jesteśmy. Myślę, że nawet z tych trudnych spotkań można wyciągnąć coś dla siebie, ale wciąż wierzę, że Chelsea z pierwszego dnia i Chelsea z ostatniego dnia sezonu będą się od siebie różnić i pod koniec roku będzie to lepsza drużyna.

Po trudnym i pracowitym tygodniu, co dostrzegłeś u zawodników pod względem reakcji i mentalności, mając już na horyzoncie mecz z Manchesterem United?

-Cóż, jak tylko wyjechaliśmy z Liverpoolu, myśleliśmy już o United, a dziś jesteśmy w pełni skupieni i zawodnicy chcą już wrócić do trybu Premier League. Wiemy, jak ważne jest każde spotkanie, a ten jutrzejszy, wczesny mecz z United ma ogromną wagę.

To wielki mecz, a United również przechodzą przez trudny okres. Co twoim zdaniem będzie kluczem do uzyskania pozytywnego wyniku?

-Wiele rzeczy. Musimy mieć dobrą kontrolę, dobrą kontrolę emocjonalną, czuć się pewnie, grać z intensywnością i mieć jakość. Mają wielu zawodników, którzy potrafią grać blisko siebie i świetnie współpracują. Musimy być tego świadomi, a jednocześnie musimy wykazać się odwagą, osobowością i grać po swojemu. Strzelenie pierwszego gola również będzie niezwykle ważne.

Co z Aaronem Anselmino? Jest dostępny? Czy jest już zdrowy?

-Nie jest jeszcze dostępny. Zmagał się z kilkoma urazami, kilkoma kontuzjami, więc potrwa jeszcze parę tygodni, zanim będzie w pełni gotowy. Musimy postępować w jego przypadku ostrożnie, bo miał już kilka takich problemów, więc wciąż nie jest gotowy do gry.

I jeszcze wracając do Emi Martineza – czy będzie miał dopasowaną maskę na twarz? Czy to w ten sposób będzie mógł zagrać przed przerwą reprezentacyjną?

-Jeśli będzie gotowy do gry, prawdopodobnie będzie potrzebował maski na twarz.

Czy pod nieobecność Lacroix otwiera się teraz szansa dla Wesleya Fofany?

-Przy kontuzji Maxa mamy Wesa, mamy Leviego [Colwilla], a Josh [Acheampong] również mógłby zagrać jako środkowy obrońca. Do tego dojdzie Jorrel, gdy tylko wróci do treningów z drużyną, ale z pewnością Wes już grał. Nawet jeśli spudłował rzut karny, uważam, że rozegrał w środę dobry mecz. Był równy, był silny i dostrzegłem w jego występie mnóstwo pozytywów. Znamy poziom, który potrafi prezentować, więc z pewnością będzie dla nas niezwykle ważny.

ŹRÓDŁOfootball.london