Xabi Alonso wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Liverpoolem.
Jak oceniasz ten wieczór?
-Cóż, z pewnością wynik nie jest taki, jakiego pragnęliśmy. Nie tego oczekiwaliśmy przed meczem. Wiadomo, że kiedy dochodzi do rzutów karnych, jedna ze stron będzie smutna. W tym przypadku padło na nas, ale muszę przyznać, że rozegraliśmy mecz na bardzo dobrym, konkurencyjnym poziomie, notując dobry występ. Powiedziałbym, że pokazaliśmy poprawę. Tego właśnie chcieliśmy. Graliśmy z odwagą. Mecz był naprawdę wyrównany. Niewiele było okazji z obu stron. Staraliśmy się również przezwyciężyć trudne momenty. Po kontuzji musieliśmy sobie z tym poradzić i zmienić kilka rzeczy. To jednak mała wpadka w tych rozgrywkach. To prawdopodobnie najmniej ważne dla nas rozgrywki w tym roku, więc musimy iść naprzód. Jak tylko opuścimy Anfield, nasza uwaga skupi się na sobotnim meczu w Premier League. To jest główna i najważniejsza rzecz.
Kibice często skandowali nazwisko Estevao Williana. Jak to się stało, że nie zagrał od początku ani nie wszedł z ławki?
-Cóż, zaczęliśmy z Pedro [Neto], Dannym [Welbeckiem] i Morganem [Rogersem] z przodu. Mecz miał bardzo intensywne momenty. Wiedzieliśmy, że to będzie fizyczne starcie. Później musieliśmy zareagować w przypadku Moia [Caicedo], który miał drobne problemy. Malo [Gusto] również łapały skurcze. Zostaliśmy więc nieco zmuszeni do takich, a nie innych zmian. Wiemy, że sezon będzie długi i dla każdego nadejdzie jego moment.
Czego nie dostrzegasz u Estevao na treningach?
-Rozumiem jego sytuację i to, że z pewnością mógłby być szczęśliwszy. Każdy piłkarz chce grać, chce być częścią drużyny. Mieliśmy za sobą kilka intensywnych spotkań, a na wszystko przyjdzie czas. Jestem pewien, że Este doczeka się swojego momentu. To moja odpowiedzialność i musimy sobie z tym poradzić.
Nie myślałeś, żeby wpuścić go na serię rzutów karnych?
-Pod koniec byliśmy dość mocno ograniczeni w kwestii zmian. Mecz był naprawdę bardzo wyrównany. Wejście prosto z ławki na taki poziom rywalizacji… pomyślałem, że mogliśmy z tym poczekać.
Czy są jakieś nowe informacje o stanie zdrowia Maxence’a Lacroix?
-Za wcześnie, by to ocenić. Prawdopodobnie poczuł coś w ścięgnie udowym. Potrzebujemy kilku dni, by sprawdzić, jak poważna jest to kontuzja.
Czy możesz coś powiedzieć Emmanuelowi Emedze po tym, jak spudłował karnego w swoim debiucie?
-Trudno jest debiutować w takim momencie, który mógł znaczyć wszystko dla niego i dla nas. Trzeba się jednak uczyć na wszystkich doświadczeniach, a to dzisiejsze było po prostu smutne. Powtarzam sobie, że gdy tylko wsiądziemy do autokaru, zostawiam to za sobą i zaczynam myśleć o United.
Jak oceniasz występ Mike’a Pendersa?
-Tak, wyglądał naprawdę solidnie, wykazał się dużym opanowaniem. Wyglądało na to, że dobrze poradził sobie z tym, co wydarzyło się w sobotę. Tego właśnie wymaga ta praca – przezwyciężania trudnych sytuacji. A on spisał się całkiem nieźle.
Wracając do Estevao, chyba nie po raz pierwszy wspominasz o fizyczności Premier League, aby wytłumaczyć jego brak minut. Czy nie dostrzegasz w nim obecnie fizyczności wymaganej w meczach Premier League?
-Tak, wiemy, że Premier League i ogólnie gra w Anglii są naprawdę intensywne. Musisz być na to gotowy. Este oczywiście grał, to jego drugi sezon, ale miał kontuzję i wciąż jest w procesie powrotu. Zaufaj mi, jestem pewien, że sezon będzie długi, a Este odegra w nim swoją rolę.
Miałeś okazję porozmawiać z Andonim o Liverpoolu i Anfield?
-Nie, nie rozmawialiśmy. Widziałem wiele na temat Liverpoolu i jego zespołu, ale nie mieliśmy okazji porozmawiać.
Czy porozmawiacie teraz?
-Zobaczymy, najpierw muszę skończyć tę konferencję prasową.



