Frenkie de Jong wraca po urazie kolana, ale jego pozycja w Barcelonie staje się coraz bardziej niepewna. Dlatego według doniesień Diario SPORT, Holender znalazł się na celowniku Chelsea przed nadchodzącym oknem.

Pomocnik przeszedł w tym tygodniu do treningów z całą drużyną po przerwie spowodowanej uszkodzeniem więzadła przyśrodkowego pobocznego w prawym kolanie. Kontuzja wydarzyła się podczas mistrzostw świata rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie. Barcelona zalecała operację, jednak zawodnik wybrał leczenie zachowawcze. Na razie jego samopoczucie oceniane jest jako dobre, choć klub będzie obserwował reakcję kolana na rosnące obciążenia.

Hansi Flick przekazał pomocnikowi, że ten nie zagra, dopóki nie odzyska pełnej sprawności. Trener nie chce ryzykować zdrowiem piłkarza wracającego po urazie, zwłaszcza że sprawa budzi emocje wewnątrz klubu. Problem polega jednak na tym, że De Jong wraca do wyjątkowo mocno obsadzonej formacji. Rodri szybko stał się ważnym elementem zespołu, a oprócz niego o miejsce w środku pola walczą Pedri, Gavi, Marc Bernal, Dani Olmo i Fermin Lopez.

W tej sytuacji Chelsea monitoruje sytuację 29-latka. The Blues sprzedali Enzo Fernandeza do Manchesteru City i szukają doświadczonego środkowego pomocnika. Według Diario Sport londyński klub widzi w Holendrze idealnego następcę Argentyńczyka i chce obserwować jego powrót do formy przed ewentualnym ruchem w 2027 roku. Warto pamiętać, że Manchester City rozważał De Jonga latem, ale ostatecznie odrzucił transfer po analizie jego dokumentacji medycznej.

Sam zawodnik nie zamierza jednak opuszczać Camp Nou. Deklaruje, że chce walczyć o miejsce w składzie i przekonać Flicka do swojego wartościowego udziału w projekcie. Kluczowe będą najbliższe tygodnie oraz liczba minut, jaką otrzyma po powrocie do gry. Zdecydowanie zbyt mało szans na grę mogłoby skłonić Holendra do zmiany otoczenia. Co więcej Barcelona też będzie uważnie śledzić tę kwestię do zimowego okna transferowego, ponieważ Frenkie De Jong należy do najlepiej zarabiających piłkarzy w drużynie.

ŹRÓDŁODiario SPORT