Xabi Alonso wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Bournemouth.

Jak poważna jest ta sprawa z Manchesterem City?

-Z pewnością jest jakaś decyzja, ale musimy zachować cierpliwość. Musimy poczekać na ostateczne sankcje ze strony komisji. Uważam, że są wystarczająco niezależni, by ocenić wszystkie te sytuacje. Z pewnością nie jestem ekspertem i cokolwiek powiem, jakąkolwiek opinię byśmy mieli, to oni muszą podjąć decyzję, a my musimy to uszanować i uzbroić się w cierpliwość. Z pewnością przyjdzie moment, w którym wszystko się dowiemy, ale prawdopodobnie potrwa to nieco dłużej.

Mówiłeś o potrzebie cierpliwości, ale czy dla zachowania integralności Premier League rozstrzygnięcie w kwestii apelacji i sankcji nie powinno zapaść jeszcze w tym sezonie?

-Cóż, najpierw jest apelacja. Potem musimy poczekać, aż komisja ogłosi decyzje i zobaczymy, co się wydarzy. To nie leży w naszych rękach. Myślę, że musimy to uszanować, tę niezależność panelu sędziowskiego i zobaczyć, co się stanie w ramach reguł, których należy przestrzegać.

Minęły trzy tygodnie od meczu z Brentford. Na czym skupialiście się w trakcie tych ostatnich trzech tygodni?

-Cóż, ta przerwa była z pewnością prawdopodobnie zbyt długa. Mieliśmy czas na wszystko: na przeanalizowanie tego, co zrobiliśmy w tamtym meczu, na to, co przed nami, a także na pracę z niektórymi zawodnikami i doprowadzenie innych do zdrowia. Właściwie wykorzystaliśmy ten czas i jesteśmy gotowi na jutrzejsze starcie z Bournemouth.

Co możesz nam powiedzieć w kwestii zawodników wracających do zdrowia? Czy Moises Caicedo jest już gotowy do gry?

-Tak, jest gotowy do gry. W końcu – zadawaliście to pytanie regularnie, a my wykorzystaliśmy ten czas, aby przywrócić Moisesa do pełnej sprawności. Trenuje dobrze i jest gotowy do wyjścia na boisko.

Joao Pedro, Reece James i Cole Palmer nie grali w swoich reprezentacjach w ostatnich tygodniach. Czy mogli trenować w tym tygodniu?

-Tak, mogli trenować. Niektórzy z nich wrócili do zajęć wcześniej niż pozostali. Marco Palestra również. Wykorzystaliśmy więc ten czas i taki był plan. Wiedzieliśmy, że w meczu z Brentford kilku zawodników miało problemy zdrowotne, ale teraz trenowali dobrze i są gotowi do gry.

To musi być dla ciebie ogromny zastrzyk energii – mieć wszystkich tych kluczowych zawodników do dyspozycji na mecz z Bournemouth…

-Tak, z pewnością. Wiedzieliśmy, że to kluczowi gracze, niezwykle ważni i że wywrą duży wpływ na naszą grę. Widzieliśmy to w tym tygodniu, a teraz przed kolejnym blokiem spotkań, przed następną przerwą reprezentacyjną, czeka nas pięć meczów w Premier League i miejmy nadzieję, że pozostaną dostępni jak najdłużej. Na jutro są jednak w pełni gotowi.

Thomas Tuchel powiedział, że Cole Palmer opuszcza zbyt wiele meczów reprezentacji Anglii. Co sądzisz o tych słowach? Czy mógł zagrać dla Anglii w ciągu ostatnich dwóch tygodni?

-Trenował w zeszłym tygodniu, poczuł się lepiej. Nie chcieliśmy jednak niczego przyspieszać, bo mieliśmy wystarczająco dużo czasu. Najważniejsze dla Cole’a jest to, by był w pełni sprawny, czerpał radość z gry i czuł się dobrze. Kiedy tak nie jest – jak w meczu z Brentford – widać było, że męczy się na boisku. Przed nadchodzącą serią spotkań mamy co do niego dobre odczucia i wiem, że czuje się lepiej.

Laurence Stewart ma wkrótce opuścić klub. Czy to zaskoczenie i jak widzisz ewentualne zmiany w strukturze sportowej klubu?

-Po pierwsze, odkąd kilka miesięcy temu zaczęliśmy rozmawiać z klubem, Laurence bardzo nam pomógł. Jestem mu za to wdzięczny i życzę mu wszystkiego najlepszego. Nie sądzę, aby wiele zmieniło się w naszej strukturze pracy czy w komunikacji z Behdadem [Eghbalim], Jose [E. Feliciano], Samem [Jewellem], Paulem [Winstanleyem] czy Joe [Shieldsem]. Role są jasne i niewiele się zmieni.

Jak czuje się Jamie Gittens?

-Nie będzie gotowy na jutro. To zła wiadomość z tej przerwy reprezentacyjnej. Podkręcił kostkę i wypadnie z gry na kilka tygodni.

Kusi cię, żeby wrzucić od pierwszej minuty Josha Acheamponga?

-Zagrał już kilka meczów i na pewno jest gotowy do gry. Widziałem, że dobrze spisał się w reprezentacji U21. Nie zagrał w ostatnim meczu z Irlandią, ale radził sobie dobrze i z pewnością robi krok do przodu. Gra bardziej dojrzałe, bardziej agresywnie, wiedząc, czego wymaga rywalizacja w Premier League. Jak na tak młodego chłopaka ma ogromny potencjał i wielkie umiejętności. Grał i będzie grał ponownie.

Jak oceniasz wyzwanie, jakie stawia Bournemouth?

-Trudny test. Bardzo intensywna gra w wysokim tempie, niezwykle wymagająca. Mają bardzo jasny pomysł na to, co robić na boisku pod wodzą Marco, tak jak wcześniej z Andonim. Trzon zespołu jest praktycznie ten sam. Za każdym razem, gdy grasz z Bournemouth, to twardy orzech do zgryzienia, ale gramy u siebie. Musimy zagrać dobre zawody, chcemy wygrać i potrzebujemy tej wygranej. Przygotowujemy się na jutro.

Jeszcze jedno pytanie o Man City. Wiem, że nie dotknęło cię to bezpośrednio jako piłkarza, ale gdybyś w tamtym okresie grał na boisku i potencjalnie stracił szansę na zdobycie trofeum, jak myślisz, co byś czuł?

-Nie myślałem o tym w ten sposób. Zobaczymy. Na pewno nie będę wydawał żadnych wyroków i wolę na nie poczekać. Wyjaśni się to w ostatecznym momencie i poznamy jasną sytuację na temat tego, co może się wydarzyć, ale mnie w to nie było, więc to nie mój problem.

Wspomniałeś, że trzytygodniowa przerwa była zbyt długa. Uważasz, że to zbyt długi okres?

-Jeśli zapytasz mnie, co wolę – trzy przerwy czy dwie, wolę ten drugi wariant. Przy takiej przerwie zbytnio wyłączasz się z rytmu, to trwa zbyt długo. Gdybyś zapytał mnie o zdanie, co bym zrobił: wróciłbym do poprzedniego systemu.

Z drugiej strony ta konkretna przerwa prawdopodobnie zadziałała na waszą korzyść. Możecie właściwie zacząć od nowa po powrocie kontuzjowanych piłkarzy…

-Tak, to prawda. Wykorzystaliśmy ten czas i dla nas było to korzystne, ale biorąc pod uwagę dynamikę pracy trenera klubowego, wolałbym inny układ. Może selekcjonerzy reprezentacji wolą ten obecny, nie wiem. Być może sami piłkarze mają podzielone zdania, więc zobaczmy, jak to będzie wyglądać w przyszłym roku.

Powiedziałeś wczoraj w wywiadzie, że początek sezonu nie był wystarczająco dobry. Czy myślisz, że doprowadzenie zespołu do miejsca, w którym chcesz go widzieć, zajmie więcej czasu, niż przypuszczałeś?

-To zajmie trochę czasu, a ile dokładnie – to okaże się w praniu. Musimy stale stawać się lepsi, uczyć się, być w tym procesie, by zachować konkurencyjność, grać dobrze, umieć czytać grę i adaptować się do sytuacji. To część procesu i mam poczucie, że z każdego meczu wyciągamy wnioski, ale musimy upewnić się, że nie popełnimy tych samych błędów po raz kolejny, wiedząc, że każde starcie jest niezwykle trudne.

Jeszcze jedno pytanie o Cole’a: czy uważasz, że część krytyki pod jego adresem dotycząca braku zaangażowania w grę dla reprezentacji Anglii była zbyt surowa? Czy jest zaangażowany?

-Jest zaangażowany, ale musi być w 100% sprawny do gry, a kiedy będzie w pełni sił, będzie czerpał radość z każdej minuty na boisku. Potrzebujemy go w najwyższej formie – zarówno w klubie, jak i w reprezentacji.

Czy temat Man City był omawiany w szatni między zawodnikami?

-Nie sądzę. Możesz o tym porozmawiać, ale co najwyżej ze znajomymi, bo nie mamy żadnych konkretnych informacji. Nasza sytuacja się nie zmienia. Musimy skupić się na sobie, choć oczywiście w odpowiednim momencie chcemy wiedzieć, co się wydarzy. Podchodzę z dużym szacunkiem do procedur prawnych – czasem chciałoby się, żeby pewne sprawy rozwiązały się szybciej, niż to zwykle trwa, ale cierpliwość jest kluczowa.

Czy twój przekaz dla piłkarzy brzmi: wyprzedźmy ich na boisku tak czy owak i nie polegajmy na ujemnych punktach dla rywali?

-Robimy swoje i to jest jedyna rzecz, o której możemy myśleć i którą możemy kontrolować, a we właściwym momencie poznamy sytuację. To nie zależy od nas, to nie zależy od was, przepraszam. Ani od ekspertów, ani od nikogo innego. Chodzi po prostu o uszanowanie kryteriów i decyzji komisji.

Jak znaczący jest powrót Moisesa Caicedo?

-Z pewnością każda drużyna odczułaby brak zawodnika o jego jakości, znaczeniu i dynamice. Zdecydowanie nam go brakowało i cieszymy się, że wraca. Czuje się lepiej. Nie chcieliśmy ryzykować na przykład w meczu z Brentford, ponieważ zrobiliśmy tak przeciwko Brighton – sam podjąłem to ryzyko i potem powiedziałem sobie: „Xabi, zrobiłeś to źle”. Teraz jednak czuje się znacznie lepiej.

Co stoi za decyzją o dawaniu Estevao Willianowi niewielkiej liczby minut?

-Wciąż jest wcześnie, minęło dopiero kilka meczów od startu, a Este czuje się już znacznie lepiej po urazie. Widzieliśmy, że w reprezentacji Brazylii grał więcej, ale to inny kontekst – granie w kadry wygląda inaczej niż w Premier League. Znamy jednak wymagania Premier League i wiemy, jak ważny Este może być w niektórych spotkaniach. Przyjdą dla niego odpowiednie momenty i dostanie więcej minut.

 

ŹRÓDŁOfootball.london