W sobotnie popołudnie na Stamford Bridge przyjechał zaskakujący do tej pory beniaminek Premier League – Hull City.

W poprzednich ligowych meczach The Blues zdobywali gola w ciągu pierwszych 5 minut… a tym razem trzeba było poczekać „aż” do 7. minuty. Kontra po rzucie rożnym i akcja ofensywnego trio Palmer-Pedro-Rogers – ten ostatni po prostym zwodzie umieścił piłkę w siatce precyzyjnym strzałem w krótki róg. Co warto dodać, była to pierwsza stracona przez Tygrysy bramka w tym sezonie ligowym.

Kolejne minuty upływały w całkiem spokojnym tempie, przy czym Chelsea wyraźnie dominowała i podejmowała próby stworzenia groźnych akcji, w tym z kilku rzutów rożnych, co jednak nie wychodziło zbyt dobrze. Hull City praktycznie nie wychodziło z własnej połowy. W 22. minucie Palmer świetnie obsłużył Pedro Neto, który sprawdził gotowość Tzolakisa. Nieporadność Tygrysów trwała do 28. minuty, kiedy to defensywa The Blues po raz kolejny dała popis swojej słabej dyspozycji. Cała akcja rozegrała się w dwóch podaniach – najpierw długie wybicie od greckiego bramkarza przez całe boisko, następnie nieporadność Gusto przy kryciu Gilesa, który posłał „świecę” w pole karne. Tam Jorrel Hato popisał się wręcz beznadziejną matematyką i bardzo źle obliczył tor lotu piłki, co dało Belloumiemu świetną okazję na gola, którą wykorzystał mocnym półwolejem.

Naturalnym byłoby otrzepanie się z drobnego potknięcia i przyciśnięcie rywala? No cóż, najwyraźniej nie w przypadku Chelsea – Hull nabrało wiatru w żagle, a nasza obrona w kolejnych akcjach przesuwała granice absurdu pod kątem złego ustawiania się. Jedna z takich akcji przyniosła rzut rożny, po którym najpierw piłka wylądowała na poprzeczce, a następnie z wysokości „szesnastki” Belloumi zdobył swoją drugą bramkę – futbolówka po drodze do bramki jeszcze odbiła się od dwóch zawodników. Do końca pierwszej połowy gospodarze wyglądali jak ogłuszeni ciężkim obuchowym narzędziem, a jedyne zagrożenie wynikało z kolejnych rzutów rożnych.

Zła postawa Hato poskutkowała zmianą w przerwie, a jego miejsce zajął Pep Chavarria. Chelsea po wznowieniu meczu nie rzuciła się do gardeł przyjezdnym, jednak ponownie Hull przestało wychodzić z własnej połowy. W okolicach 50. minuty miejsce miały dwa faule w podobnym miejscu boiska, za które dwoma żółtymi kartkami zostali upomnieni zawodnicy Hull, a także dwukrotnie z tej pozycji strzelał kapitan Reece James. Pierwsza próba była lekka i nie sprawiła Tzolakisowi żadnych problemów, jednak druga już była mocniejsza i zmierzała w okolicy okienka bramki strzeżonej przez Greka. Bramkarz jednak zbił piłkę na rzut rożny, który na ten moment był już 10 uzyskanym kornerem przez The Blues w tym spotkaniu.

Następnie miejsce miała parominutowa przerwa z powodu zderzenia się głowami Joao Pedro z Nobelem Mendym, a zaraz po tym goście byli bardzo blisko podwyższenia prowadzenia na 3-1, jednak ostatecznie Emiliano Martinez naprawił swój błąd. W 66. minucie Cole Palmer świetnie przyspieszył na lewym skrzydle i wyłożył piłkę Joao Pedro na 5. metr przed bramką, a Brazylijczyk świetnym strzałem pod poprzeczkę zdobył bramkę wyrównującą! Mecz rozpoczął się od nowa. Na około 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Valentin Barco zastąpił niewidocznego dziś Romeo Lavię.

W kolejnych minutach Chelsea podejmowała próby sforsowania defensywy Tygrysów, jednak kończyło się to bez większych problemów dla gości. W 78. minucie na boisku zameldował się Danny Welbeck, zastępując kiepskiego w tym meczu Malo Gusto, który kilka minut wcześniej dał się przepchnąć jak dziecko i w ten sposób zmarnował świetną sytuację. Kilka minut później po fatalnym podaniu Barco groźną kontrę przeprowadziło Hull, a w odwecie Morgan Rogers po kolejnym świetnym podaniu Palmera zmarnował stuprocentową sytuację.

W ramach ostatnich dwóch zmian Xabi Alonso posłał w bój Maxence’a Lacroix oraz Estevao, którzy zastąpili Wesleya Fofanę oraz Pedro Neto. Kilkanaście sekund po tych zmianach Chelsea mogła, a nawet powinna stracić gola, jednak goście zmarnowali świetną sytuację. The Blues próbowali efektywnych akcji z klepki i finezyjnych zagrań, ale na nic się to nie zdało. W drugą zaś stronę wiele błędów Valentina Barco doprowadzało do niebezpiecznych sytuacji pod naszą bramką. Argentyńczyk dzisiejszym wejściem udowodnił, że na ten moment nie jest jeszcze gotowy do bycia starterem. W ostatniej minucie po dobrej akcji Estevao Chelsea miała rzut wolny w groźnej odległości od bramki Tzolakisa – rozgrywający dobre zawody Cole Palmer oddał niestety fatalny strzał kończący to spotkanie.

Bardzo średni występ naszej drużyny, a wynik wydaje się zasłużony. Ofensywne trio znowu dowiozło liczby – Palmer asysta, Rogers bramka, Joao Pedro bramka i asysta. I to by było na tyle z pozytywów.