Xabi Alonso wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Leeds United.
Jakie są twoje pierwsze wrażenia po tym meczu?
-Tak, w tym meczu wydarzyło się bardzo wiele. Z pewnością biorę odpowiedzialność za dużą część z nich; nie ma w tym winy żadnego z piłkarzy, chodzi o decyzje, które podjęliśmy i z pewnością w pierwszej połowie sprawy nie szły po naszej myśli. Kiedy nie miałeś i nie masz czasu z nimi pracować, trudno jest rywalizować na tym poziomie, więc to moja odpowiedzialność. W przerwie musieliśmy podjąć decyzje, a w drugiej połowie widzieliśmy jakość i tempo. Musimy to przeanalizować, ale cieszę się z awansu, cieszę się z naszej reakcji, zachowując jednocześnie analityczne podejście do tego, co zrobiliśmy.
Wybacz, ale wyglądało na to, że rezerwowi, których wprowadziłeś, mieli spore problemy, po czym na boisku pojawili się twoi najlepsi gracze i po prostu wygrali ten mecz. Czy tak to oceniasz?
-Nie, nie, dokonam głębszej analizy tego, jak mogę pomóc zawodnikom, którzy nie grają zbyt wiele, by mieli większy wpływ na grę i czuli się lepiej. Dziś było to dla nich trudne. Może to ja zbytnio im to utrudniłem, ponieważ graliśmy z silnym rywalem. Ogólnie rzecz biorąc, musisz jednak reagować. Musisz podejmować decyzje, a wpływ zawodników wprowadzonych z ławki był dobry.
26 goli w pięciu meczach to dość niezwykły wynik. Z jednej strony to mnóstwo bramek, ale z drugiej – wygraliście cztery z tych pięciu spotkań. Co o tym sądzisz?
-Że to wciąż wczesny etap, by oceniać, jacy będziemy. Myślę, że kwestie połączeń i relacji między zawodnikami na boisku będą kluczowe, ale musimy nadal pracować nad dobrymi rzeczami i poprawiać te słabsze. Chcemy mieć lepszy balans, być bardziej solidni, by móc wygrywać również nudne mecze, jeśli takie się zdarzą. Za nami pięć meczów, awansowaliśmy dalej, a teraz dwa spotkania przed przerwą reprezentacyjną są dla nas fundamentalne. To nasz jedyny cel. Chcemy dobrze zakończyć ten okres przed przerwą, a przed nami dwa trudne mecze przeciwko Hull i Brentford.
Czy będziesz musiał porozmawiać z chłopakami, których zdjąłeś z boiska w przerwie? Bo zmiany, których dokonałeś, były dość bezwzględne. Czy musisz z nimi porozmawiać?
-Biorę na siebie winę i odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. Z pewnością muszę być w stanie lepiej im pomagać, więc to oni nie ponoszą za to odpowiedzialności. Potem jednak musisz zareagować w sposób najlepszy dla drużyny i w tamtym momencie było to po prostu częścią gry. Dla mnie jednak, to jak oceniam ich indywidualnie, nie ma związku z tym, co widziałem dzisiaj. Wiem, że są zupełnie innymi, lepszymi piłkarzami.
Ktoś cyniczny, oglądając dzisiejszy mecz, mógłby dojść do wniosku, że twoi najlepsi gracze są wystarczająco dobrzy, by wygrać ci każdy mecz, ale zawodnicy drugiego wyboru, sądząc po tym występie, nie są na to gotowi. Czy rozumiesz, dlaczego ktoś mógłby wyjść ze stadionu z takim odczuciem?
-Wolę nie iść w stronę takiego cynizmu. Wolę myśleć i wiem o tym, że to prawdopodobnie ja nie podjąłem dla nich odpowiednich decyzji, by mogli pokazać się z jak najlepszej strony. Z pewnością jest to coś, co przeanalizuję i z czego wyciągnę wnioski na podstawie dzisiejszego dnia.
Jednym z rezerwowych, który spisał się dziś dobrze, jest oczywiście Danny Welbeck. Nie wyszedł jeszcze w podstawowym składzie w meczu Premier League, ale ma na koncie trzy gole w tych rozgrywkach. Czy to może być przykład dla niektórych młodszych zawodników?
-Cóż, Danny z pewnością spisał się świetnie, ale nie chodzi tu o młodych. Chodzi o drużynę, o odpowiednie momenty; musieliśmy dokonać kilku zmian i cieszę się z powodu Danny’ego, że ponownie strzelił gola w tych rozgrywkach. W Premier League zazwyczaj od początku gra Joao [Pedro]. Radzi sobie naprawdę dobrze. Zatem, jak powiedziałem o dwóch różnych połowach, rozumiem kontekst występu poszczególnych zawodników. Kiedy składasz na boisku wszystko od nowa, trudno jest zagrać dobre zawody. Zobaczyliśmy to dzisiaj, więc muszę wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość.
Levi Colwill opuścił boisko. Czy miało to związek z jakimś urazem? Wydawało się, że zszedł do tunelu na jakieś zabiegi?
-Nie, nie, to tylko pewne drobne dolegliwości, z którymi się zmaga, ale nie spodziewamy się, że to kontuzja.
Morgan, Cole Palmer i Reece James musieli wejść z ławki, aby ratować wynik. W sobotę też gracie mecz. To przypomina sytuację z meczów z Brighton i Luton. Czy nie jest to zbytnie poleganie w trudnych chwilach na tych samych osobach?
-Na wszystko przyjdzie czas. Wolałbym nie być zbyt kategoryczny w ocenianiu meczu tylko przez pryzmat pierwszej lub drugiej połowy, zakładając, że poziom występów – zarówno zespołowych, jak i indywidualnych – zawsze będzie tak wyglądał. Biorę pod uwagę szerszy kontekst, sam podejmuję decyzje i biorę za nie odpowiedzialność. Teraz jednak awansowaliśmy dalej i przed przerwą reprezentacyjną czekają nas mecze z Hull i Brentford. Chcemy zdobyć w nich więcej punktów, a od jutra zaczynamy przygotowania.



