Xabi Alonso wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Arsenalem.

Jak oceniasz ten występ i czy wynik jest sprawiedliwy?

-To był mecz z różnymi fazami, różnymi momentami. Zaczęliśmy dobrze, strzeliliśmy jako pierwsi. Przez następne 15 minut mocno na nas naciskali. Broniliśmy się głęboko i mieliśmy trudności z uzyskaniem czegoś więcej, z utrzymaniem piłki, by móc trochę swobodniej pograć. Więc tak, te 15 minut było trudnych i musieliśmy pocierpieć. Myślę, że po straconym golu gra znów się wyrównała. Przed końcem pierwszej połowy mieliśmy kilka dobrych okazji, ale w przerwie porozmawialiśmy; to był bardzo wyrównany, intensywny mecz, w którym musieliśmy zachować bardzo wysoki poziom koncentracji, by nie dawać im przewagi, utrzymać się w grze i cały czas walczyć. Z pewnością przy drugim golu mogliśmy zachować się nieco lepiej. To jednak część tej gry, którą trzeba zaakceptować, bo to topowa drużyna, która zmusza cię do ostatecznego wysiłku. Stworzyli dużą przewagę na lewej stronie, wprowadzając tam wielu zawodników, zwłaszcza po rajdzie Odegaarda, ale graliśmy dalej. Zespół pokazał świetne chęci i ducha walki do samego końca. Byliśmy blisko za sprawą okazji Estevao [Williana], ale ostatecznie przegraliśmy. Jesteśmy rozczarowani. To musi boleć, ale to musi być ból, który zadziała pozytywnie, ponieważ to dopiero trzeci mecz. Przed nami jeszcze wiele spotkań, a wiedzieliśmy, że to będzie dzisiaj bardzo intensywne starcie.

Te mecze charakteryzują się wysoką intensywnością, akcja przenosi się z jednego pola karnego pod drugie. Czy właśnie tak chcesz, aby wyglądały te spotkania?

-Chcę rywalizować w najlepszy możliwy sposób, aby wygrywać. Dziś nie chcieliśmy cofać się głęboko od pierwszej minuty, czekać i nastawiać się na długi mecz. Chcieliśmy być aktywni, grać pierwsze skrzypce w pressingu, czasami podejść wyżej, czasami niżej i dobrze utrzymywać się przy piłce. Zrobiliśmy wiele dobrych rzeczy. Musimy to poprawić, musimy się od nich uczyć, bo to jest najwyższy poziom. Kiedy przychodzi nam grać na najwyższym poziomie, chcemy być jak najbardziej efektywni i precyzyjni we wszystkich fazach gry. Na razie jednak jesteśmy w tym miejscu, to nasz trzeci mecz na starcie tej nowej fazy budowy w Chelsea. Cieszę się jednak z ducha i nastawienia zawodników. Dali z siebie wszystko, starali się i walczyli naprawdę ciężko.

Siedem straconych goli w pierwszych trzech meczach – czy uporządkowanie obrony jest twoim największym priorytetem?

-Moim priorytetem jest wygrywanie meczów, a zazwyczaj łatwiej to robić, gdy nie traci się wielu bramek. Z pewnością musimy się tym zająć. Chcemy grać lepiej, być szczelniejsi w obronie, bardziej bezlitośni i zachować większy balans. To jednak również wymaga czasu.

Chelsea nie radziła sobie najlepiej na tym stadionie w ostatnich latach. Czego nauczyłeś się o zespole w występie, w którym potrafiliście cały czas naciskać?

-Chcieliśmy rywalizować, chcieliśmy tu wygrać i przyjechaliśmy po zwycięstwo. Wiedzieliśmy, że nie odstajemy tak bardzo, ale mecz ułożył się po ich myśli. Mogliśmy strzelić na 2:1 i wtedy nigdy nie wiadomo, co by się wydarzyło. Nie mówię jednak, że wynik to po prostu wynik i nie próbuję go negować. Musimy to zaakceptować, choć nie jesteśmy szczęśliwi – to boli i z pewnością jesteśmy rozczarowani. To jednak nasza pierwsza porażka z rzędu, przed nami długa droga i nie ma to wielkiego wpływu na nasze ogólne nastroje czy nastawienie.

Mikel Arteta powiedział właśnie, że dzisiejsze zwycięstwo Arsenalu wskazuje na to, że jego zespół może być lepszy niż w zeszłym sezonie. Co sądzisz o przebiegu dzisiejszego meczu i co to oznacza dla twojej drużyny?

-Skupię się na nas. Myślę, że z dzisiejszego meczu wyciągniemy wiele wniosków przed kolejnym spotkaniem, tak jak robiliśmy to do tej pory po Fulham, Brighton i Luton. Z każdego meczu chcemy wyciągnąć maksimum, by stać się lepszymi. Dotyczy to zarówno zwycięstw, jak i porażek. To jest proces, w którym obecnie uczestniczymy i na którym chcemy budować solidne fundamenty oraz jasny plan na naszą grę. Ostatecznym celem jest wygrywanie i rywalizacja na najwyższym możliwym poziomie.

Dziś ponownie zabrakło Moisesa Caicedo z powodu kontuzji. Czy to jakiś długoterminowy problem?

-Nie, to nic długoterminowego, chodzi o oszacowanie ryzyka. Prawdopodobnie w zeszłym tygodniu pozwoliliśmy mu zagrać zbyt wcześnie i nie chcę po raz kolejny popełniać tego samego błędu.

Jak bardzo brakowało ci dziś Caicedo i Leviego Colwilla?

-Po porażce bardzo łatwo jest mówić o zawodnikach, których brakuje. Nie zamierzam iść tą drogą. Cieszę się z graczy, których mamy na boisku. Oczywiście z urazami trzeba sobie radzić. Mikel na pewno też musi sobie z nimi radzić. Wszyscy menedżerowie muszą mierzyć się z zawieszeniami czy kontuzjami. Posiadanie wszystkich zawodników do dyspozycji w każdym meczu jest niemożliwe. Niemniej jednak potrzebujemy ich, bo to piłkarze ze ścisłego topu, a z nimi w składzie jesteśmy po prostu lepszym zespołem.

ŹRÓDŁOfootball.london