Morgan Rogers zaliczył wymarzony debiut w Premier League w barwach Chelsea. Anglik wpisał się na listę strzelców w wyjazdowym spotkaniu z Fulham, pomagając drużynie Xabiego Alonso odnieść zwycięstwo 3:2 na Craven Cottage.
Dla Rogersa był to pierwszy oficjalny występ w Chelsea po letnim transferze z Aston Villi. 24-latek szybko zaznaczył swoją obecność na boisku, zdobywając bramkę, która pozwoliła „The Blues” ponownie objąć prowadzenie. Wcześniej wynik otworzył João Pedro, a po wyrównaniu przez Joshuę Kinga to właśnie Rogers przywrócił Chelsea przewagę.
Anglik wystąpił za plecami João Pedro, tworząc ofensywny duet z Cole’em Palmerem. Obaj zawodnicy znają się bardzo dobrze również poza boiskiem, a ich współpraca może być jednym z ciekawszych elementów zespołu prowadzonego przez Xabiego Alonso.
„To był świetny mecz do rozegrania. Oczywiście zdobycie gola i pomoc drużynie w zwycięstwie – tego właśnie chciałem od mojego debiutu”
Nowy zawodnik Chelsea przyznał jednak, że nie jest jeszcze w pełni gotowy pod względem fizycznym. Późno dołączył do zespołu ze względu na udział w mistrzostwach świata, dlatego w końcówce spotkania zaczął odczuwać zmęczenie.
„Nie czułem się już tak świeżo pod koniec meczu, byłem trochę zmęczony i dlatego zszedłem na ostatnie dziesięć minut. Miałem bardzo mało odpoczynku po mistrzostwach świata, więc chciałem zachować świeżość.”
Rogers jest przekonany, że z każdym kolejnym meczem będzie wyglądał coraz lepiej.
„Wciąż uważam, że mam jeszcze kilka biegów do wrzucenia. Muszę znaleźć je tak szybko, jak to możliwe, ponieważ mecze nadchodzą jeden po drugim.”
Debiutant podkreślił również, że zwycięstwo z Fulham jest dopiero początkiem. Jego zdaniem Chelsea ma jeszcze sporo miejsca na rozwój pod wodzą Alonso.
„Czułem się dobrze na boisku i naprawdę czerpałem z tego przyjemność.”
Rogers rozpoczął więc swoją przygodę z Chelsea od gola i zwycięstwa. Jeśli szybko osiągnie pełnię formy, jego współpraca z Palmerem i João Pedro może być jednym z największych atutów ofensywy Xabiego Alonso. 🔵🔥


