Sobotni mecz z Realem Sociedad na Stamford Bridge był dla kibiców Chelsea pierwszą okazją, by zobaczyć Morgana Rogersa i Cole’a Palmera grających razem. Perspektywa współpracy obu zawodników może być dla fanów niezwykle ekscytująca.
Obaj zawodnicy, którzy prywatnie są dobrymi przyjaciółmi, wystąpili na pozycjach numerów dziesięć, ustawieni obok siebie za João Pedro. Swoboda pozycyjna, którą Xabi Alonso daje swoim zawodnikom, sprawiała, że Rogers, Palmer i João Pedro regularnie wymieniali się pozycjami na boisku.
Dobrze było to widać już przy pierwszym golu Chelsea. Rogers i João Pedro znaleźli się w centralnej części boiska, gotowi zaatakować dośrodkowanie Pedro Neto. Brazylijczyk doszedł do piłki, a Rogers dopadł do odbitej futbolówki i zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Chelsea.
Choć nominalnie Rogers zajmował miejsce po lewej stronie wspomnianej trójki, przy tej akcji znalazł się po prawej stronie João Pedro, podczas gdy Palmer operował za ich plecami.
Był to pierwszy przykład tego, jak Rogers i Palmer mogą współpracować. Choć są zawodnikami o podobnej charakterystyce i występują na zbliżonych pozycjach, Rogers doskonale zdaje sobie sprawę, że kluczem jest wzajemne wykorzystywanie swoich atutów.
„Poprzez wzajemną pomoc. Mamy różne cechy, różne sposoby gry i różnie wpływamy na mecze. Grając obok siebie i pomagając sobie nawzajem wykorzystywać mocne strony oraz niwelować słabości, możemy wiele zyskać”.
„Robimy wiele rzeczy w różny sposób. Ostatecznie chodzi o zdobywanie i kreowanie bramek oraz łączenie poszczególnych elementów gry. Robimy to na swój własny sposób”.
„Nawet jeśli dany mecz bardziej pasuje jednemu z nas niż drugiemu, wciąż możemy mieć na niego wpływ. Chodzi o pomaganie sobie nawzajem, współpracę z resztą zespołu, uczenie się od siebie i próbę stworzenia najlepszej możliwej wersji Chelsea”.
Wszechstronność jego dużym atutem
Takie podejście jest również niezwykle istotne w kontekście własnej roli Rogersa. Podczas pobytu w Aston Villi 24-latek występował na wielu pozycjach – jako „dziesiątka”, „ósemka”, a także na skrzydłach.
Niezależnie od tego, gdzie Xabi Alonso zdecyduje się ustawiać go w Chelsea, Rogers chce przede wszystkim maksymalizować swój wkład w grę zespołu.
„Mogę grać na kilku pozycjach i prawdopodobnie jest to jedna z moich mocnych stron”.
„Potrafię się dostosować i dać trenerom inne możliwości na różnych pozycjach. Zawsze taki byłem. Rozumienie i poznawanie gry, czerpanie z niej przyjemności i kochanie jej tak bardzo, jak ja to robię, sprawiło, że nigdy nie chciałem być przypisany wyłącznie do jednej pozycji czy jednego konkretnego atrybutu. Wszechstronność bardzo mi pomaga”.
Rogers podkreśla, że najważniejszy jest dla niego interes całej drużyny, a nie indywidualne statystyki.
„To sport zespołowy, na boisku jest jedenastu zawodników. Niezależnie od tego, jaką rolę dostanę i czego trener oraz inni zawodnicy będą ode mnie oczekiwać, zrobię wszystko najlepiej, jak potrafię. Nie jestem zawodnikiem, który skupia się wyłącznie na tym, że musi strzelić gola albo zaliczyć asystę”.
„Dopóki dokładam swoją cegiełkę, kreuję sytuacje, dostarczam piłki albo robię cokolwiek, co jest potrzebne do zdobywania bramek i wygrywania, tylko to mnie interesuje”.
„Presja daje ekscytację”
Transfer Rogersa z Aston Villi do Chelsea był jednym z najgłośniejszych ruchów tego lata. Gra na Stamford Bridge wiąże się oczywiście z większymi oczekiwaniami i presją, jednak 24-latek nie zamierza się tym przejmować.
Wręcz przeciwnie – uważa, że presja może działać na jego korzyść.
„Presja daje ekscytację. Myślę, że jeśli nie grasz o nic, nie ma tej ekscytacji, tego dreszczyku i tego uczucia. Gra pod presją i z takim nastawieniem może ci tylko pomóc”.
„Czekam na to. Jestem podekscytowany. Pozostawiam innym ludziom rozmowy na takie tematy poza boiskiem”.
„Ja po prostu pokażę na boisku, co potrafię, dlaczego tutaj jestem, dlaczego powinienem tutaj być oraz w jaki sposób mogę wpływać na grę i pomagać drużynie. Po to tutaj jestem”.
Na pierwszą okazję do pokazania tego w pełni nie trzeba będzie długo czekać. Chelsea rozpoczyna nowy sezon z Xabim Alonso na ławce, a kibice z pewnością będą z dużym zainteresowaniem obserwować współpracę Rogersa z Palmerem.


