Calum McFarlane wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Sunderlandem.

Jakie są najnowsze informacje o Joao Pedro i Levim Colwillu?

-Tak, obaj dzisiaj trenowali. Mamy jeszcze jeden dzień, żeby to ocenić, ale u obu wygląda to obiecująco i mamy nadzieję, że będą gotowi na niedzielę.

A reszta składu po meczu z Tottenhamem ma się dobrze?

-Tak, właściwie nie ma żadnych nowych informacji. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Mieliśmy po prostu kilka dni na przetrawienie tego zwycięstwa w środku tygodnia.

Jak bardzo byłeś pod wrażeniem występu drużyny przeciwko Spurs?

-Myślę, że czasami imponowali nam na różne sposoby. Wiedzieliśmy, że to będzie wyzwanie pod względem fizycznym i mentalnym. Naciskaliśmy tak mocno, jak tylko mogliśmy. Uważam, że w pierwszej połowie w pełni zasłużyliśmy na prowadzenie 1:0. Graliśmy naprawdę fajną piłkę. Zdobyliśmy drugą bramkę, a potem poczułem, że może nie mamy już sił, by dalej naciskać. Zaczęło więc chodzić bardziej o charakter, determinację i obronę własnego pola karnego. Nie tak chcemy, żeby wyglądała nasza gra. Ale to było dwa lub trzy dni po finale pucharu, wielu zawodników rozegrało w nim sporo minut. To był trudny mecz przeciwko topowej drużynie, więc można było dostrzec jego skutki. Byłem zatem naprawdę zadowolony z walki, zaciętości, a momentami także z jakości. Wspaniale jest odnieść zwycięstwo. Potrzebowaliśmy tego.

I bez wątpienia było dla ciebie również wspaniale widzieć taką reakcję fanów…

-Tak, było wspaniale. Stamford Bridge było fantastyczne. To prawdopodobnie najlepsza atmosfera, jaką widziałem w tym sezonie, a nawet odkąd jestem w pierwszej drużynie. Uważam, że na Wembley kibice również byli genialni. Myślę, że to wynika także z naszej postawy. Musimy dobrze zaczynać mecze. Musimy dobrze zaczynać mecze i dać kibicom powód do dopingu, czego nie zrobiliśmy w spotkaniu z Forest. Ale tak, to bardzo pomaga, gdy jest taka energia i napędza to zawodników. To po prostu część gry. Jeśli uda nam się porwać tłum w ten sposób, to miejsce może być niezwykle trudnym terenem dla rywali.

Jako osoba, która oczywiście pełni rolę tymczasowego trenera, czy o to właśnie w tym wszystkim chodzi, kiedy widzisz taką reakcję fanów?

-Tak, zdecydowanie. Niezależnie od tego, że to był mecz ze Spurs, który jest ogromnym wydarzeniem dla Chelsea i Tottenhamu, otrzymujesz tę energię i entuzjazm. Ale to właśnie chcemy robić. Chcemy wygrywać mecze, zdobywać trofea dla kibiców i przeżywać więcej takich wieczorów, dni i momentów.

Jak w takim razie podsumowałbyś swój okres pracy na tym stanowisku?

-Świetna nauka, wspaniałe doświadczenie, ogromne wyzwanie. Jestem naprawdę wdzięczny klubowi za tę możliwość i zaufanie. Jestem również bardzo wdzięczny zawodnikom. Myślę, że dali z siebie wszystko, co mogli, dla nas jako sztabu tymczasowego. Więc tak, jestem bardzo zadowolony, bardzo szczęśliwy i chętny do wspierania klubu w każdy sposób, w jaki będę potrzebny.

Trudniej niż sobie wyobrażałeś, czy mniej więcej tak ciężko, jak myślałeś?

-Nie powiedziałbym, że było trudniej, ale było to naprawdę wymagające. To jest jednak Premier League, absolutny topowy poziom. Dla mnie to najlepsza liga na świecie, a gra przeciwko niektórym z najlepszych menedżerów na świecie zawsze będzie ogromnym wyzwaniem. Na szczęście mamy bardzo, bardzo dobrych zawodników, którzy w takich momentach ułatwiają ci sprawę. Więc tak, jestem z tego wszystkiego zadowolony. Został nam jeszcze jeden mecz w niedzielę.

Bez wątpienia możecie spodziewać się gorącej atmosfery na Stadium of Light…

-Tak, to będzie świetny mecz. Obie drużyny również potrzebują zwycięstwa. Sunderland ma za sobą genialny sezon. To naprawdę dobra drużyna, bardzo wymagający przeciwnik, który potrafi sprawić problemy. Więc tak, potrzebujemy jeszcze jednego wysiłku, jeszcze jednego wielkiego meczu, trzech punktów i miejmy nadzieję, że awansujemy w tabeli.

Powiedziałeś, że Sunderland potrzebuje wygranej. Czy jako menedżer w swoim ostatnim meczu wolałbyś, aby nie potrzebowali oni tak bardzo zwycięstwa, aby dostać się do europejskich pucharów?

-Tak naprawdę nie ma sensu o tym myśleć. Od początku sezonu wiedzieliśmy, że w ostatniej kolejce zagramy z Sunderlandem. Musimy po prostu stawić czoła temu, co nas czeka. Jesteśmy w stanie tam pojechać i wygrać ten mecz, ale wiemy, że musimy zagrać na najwyższym poziomie, aby zdobyć trzy punkty, ponieważ są bardzo dobrym zespołem.

Jak zareagowałeś na brak powołania Cole’a Palmera do reprezentacji Anglii?

-Nie chcę tego komentować. To nie ma ze mną nic wspólnego. Wiele razy mówiłem o tym, co czuję i co klub myśli o Cole’u. Menedżer reprezentacji Anglii podjął w tym momencie taką decyzję. Prawdopodobnie najlepiej będzie z nim porozmawiać. My jednak mamy pełną wiarę i zaufanie do Cole’a. Wiemy, że to zawodnik o ogromnej jakości i będziemy na niego liczyć w niedzielę.

Jak on to znosi?

-Znowu, nie chciałbym tego zbytnio komentować. Dzisiaj trenował. Nie rozmawialiśmy o tym.

Czy na dłuższą metę może to być dla niego całkiem dobra rzecz, ponieważ w końcu będzie miał wolne lato, którego być może potrzebuje?

-Myślę, że w życiu i w piłce nożnej, a zwłaszcza w piłce, nauczyłem się, że każde niepowodzenie trzeba przekuć w coś pozytywnego. Będzie ich mnóstwo. Będą porażki. Będą też takie momenty. Jeśli masz odpowiednie nastawienie, możesz obrócić to w pozytyw.

Jak klub zapatruje się na grę w Lidze Konferencji w przyszłym sezonie?

-Nie prowadziliśmy takich rozmów. Odkąd tu przyszedłem, jedyne o czym rozmawialiśmy, to próba wygrania każdego meczu w Premier League, aby miejmy nadzieję dostać się do Ligi Mistrzów, a jeśli to nie będzie możliwe, to chociaż do europejskich pucharów.

Czy zajęcie 8. miejsca byłoby rozczarowaniem?

-Rozczarowaniem będzie, jeśli nie wygramy w niedzielę. Tylko na tym zamierzamy się skupić.

A jeśli zajmiecie 8. miejsce w lidze i ostatecznie wylądujecie w tych rozgrywkach? -Rozczarowaniem będzie, jeśli nie wygramy w niedzielę. Skupiamy się w całości na pokonaniu Sunderlandu. Nie mamy wpływu na inne wyniki. Będziemy w pełni skoncentrowani na zdobyciu trzech punktów przeciwko Sunderlandowi.

Czy Reece James zagra również w niedzielę?

-Reece dzisiaj trenował. W przypadku Reece’a obserwujemy sytuację z dnia na dzień. Jest zdrowy, jest w dobrej kondycji. Wiemy po prostu, że musimy odpowiednio nim zarządzać w tych ostatnich kilku spotkaniach. Rozegrał wiele minut w finale. Wrócę do tego – to był trudny mecz. Rywal był naprawdę dobry, więc musiało go to wiele kosztować. Nie chcieliśmy ryzykować w jego przypadku we wtorek. Czuliśmy, że mamy wystarczające siły, aby dowieźć ten mecz do końca, co okazało się słuszne. Mamy nadzieję, że Reece wróci na niedzielę.

Jak na tę wiadomość zareagowali wszyscy zawodnicy, którzy nie otrzymali powołania na Mistrzostwa Świata?

-Jeśli chodzi o Cole’a i ogłoszenie kadry Anglii, miało to miejsce o godzinie 10:00, chyba dzisiaj w okolicach 10:00. O 10:30 mieliśmy spotkanie drużyny, a o 11:00 trenowaliśmy. Nie mieliśmy czasu, żeby porozmawiać czy wybadać nastroje w grupie. Trening był dzisiaj naprawdę dobry. Byłem zadowolony z nastawienia i mentalności wszystkich chłopaków. Sposób, w jaki trenowali, był świetny. Jestem pewien, że odbędziemy te rozmowy w ciągu najbliższych kilku dni, sprawdzimy, co u nich i jak się trzymają. To profesjonaliści, topowi zawodnicy. Wszyscy wiemy, co podkreślaliśmy kilka tygodni temu, że musimy wygrać jak najwięcej meczów w Premier League do końca sezonu. Został nam jeszcze jeden i musimy zdobyć trzy punkty.

Czy czujecie, jakbyście w niedzielę musieli coś udowodnić?

-W piłce nożnej jest tak wiele takich momentów, niezależnie od tego, czy na boisku, poza nim, czy gdziekolwiek indziej. Powodem, dla którego są na tym poziomie i mogą grać dla klubu takiej wielkości, jest to, że potrafią radzić sobie z niepowodzeniami. Gdyby tego nie potrafili i nie mieli w sobie takiej odporności, nie byliby reprezentantami swoich krajów, nie wygrywaliby turniejów, które wygrali, nie byliby tak dobrymi piłkarzami, jakimi są. Będą więc w stanie poradzić sobie z każdym niepowodzeniem.

Jak bardzo jesteś zadowolony z ostatnich występów Jorrela Hato?

-Zawsze jest to wyzwaniem dla kogoś tak młodego, kto przychodzi z innej ligi. Uważam, że Premier League to naprawdę wyjątkowa liga i potrzeba czasu, aby się do niej przyzwyczaić. Odbyłem z Jorrelem taką rozmowę, kiedy po raz pierwszy przejąłem obowiązki tymczasowego trenera. Od tamtego czasu, od świąt Bożego Narodzenia, myślę, że był prawdopodobnie naszym najlepszym zawodnikiem, a na pewno jednym z najlepszych obok kilku innych, ale spisywał się wybitnie. Moment w meczu pod sam koniec, to zablokowanie strzału [Jamesa] Maddisona, ma ogromne znaczenie dla naszego sezonu, więc to w pewnym sensie podsumowuje jego poziom. Jesteśmy naprawdę zadowoleni z Jorrela i znajduje się on w świetnym miejscu.