Calum Mcfarlane wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Manchesterem City.

Co sądzisz o meczu? Czy należał wam się rzut karny?

-Uważam, że to był wyrównany mecz. Myślę, że obie drużyny miały momenty kontroli i łapały wiatr w żagle w różnym czasie. To dwa naprawdę dobre zespoły, mam ogromny szacunek do Manchesteru City i tego, czego dokonali w swoim okresie sukcesów, więc na początku chciałbym im pogratulować. Rozczarowujący wynik, ale bardzo wyrównane spotkanie. Jeśli chodzi o sytuacje z rzutami karnymi, uważam, że to trudne decyzje, ale dla mnie starcie Jorrela Hato i Khusanova w polu karnym to „jedenastka”. Jorrel wychodzi przed rywala i dochodzi do zderzenia w plecy; gdyby to miało miejsce w jakimkolwiek innym sektorze boiska, byłby to faul. Bardzo podobna sytuacja do tej z zeszłego tygodnia na stadionie Liverpoolu z udziałem Joao Pedro i Frimponga. Powiedziałem to samo, uznałem, że to również był karny. Czasami sędziowie gwiżdżą na twoją korzyść, a czasami nie.

Czy można było zrobić coś, aby zapobiec bramce Semenyo?

-Według mnie nie, osobiście uważam, że nie. Myślę, że naprawdę dobrze trzymaliśmy linię obrony. Semenyo znajduje się na pozycji spalonej, piłka jest przeznaczona dla niego, Bernardo próbuje dograć mu prostopadle. Haaland to czyta, dopada do piłki, zmuszamy go do trudnego dośrodkowania prawą nogą pod presją, a Semenyo wykańcza to zza linii bliższego słupka, również będąc pod presją. Jak dla mnie to bramka jedna na sto, gol o naprawdę niskim współczynniku xG, więc w mojej opinii niewiele więcej mogliśmy w tamtym momencie zrobić lepiej w obronie.

Mogę cię tylko zapytać, jak to było dla ciebie osobiście wyprowadzić dziś drużynę Chelsea na boisko, biorąc pod uwagę twoją własną drogę jako trenera?

-Tak samo jak przed każdym innym meczem. Przygotowywaliśmy się identycznie, nie myślałem o randze tego wydarzenia. Zresztą w rywalizacji z Manchesterem City Pepa Guardioli i tak jest o czym myśleć, więc wyłącznie na tym byłem skupiony. Jestem po prostu rozczarowany, bo uważam, że chłopacy nie dostali dzisiaj tego, na co zasłużyli, a futbol bywa czasem okrutny.

Czy to był budujący występ?

-Tak, chociaż w obecnej chwili ciężko tak myśleć ze względu na naszą ostatnią formę i przegraną w finale pucharu. Czułem jednak, że walczyliśmy jak równy z równym z jednym z najlepszych zespołów na świecie i uważam, że różnica między obiema drużynami była bardzo niewielka. W tego typu meczach przeciwko naprawdę dobremu rywalowi, kiedy łapiesz wiatr w żagle – a uważam, że mieliśmy taki moment pod koniec pierwszej połowy i na początku drugiej – jeśli wykorzystasz ten moment jakości i wyjdziesz na prowadzenie, mecz staje się zupełnie inny. Nam się to nie udało. Wiemy, do czego zdolna jest ta drużyna. Muszą prezentować ten poziom bardziej regularnie. W tym roku pokazali już, że kiedy są w swojej najlepszej dyspozycji, gra się przeciwko nim bardzo trudno.

To dobre perspektywy dla nowego głównego trenera?

-To niezwykle utalentowana grupa, jest w niej mnóstwo jakości. Ich wola walki i serce do gry bywały czasami kwestionowane, ale po ostatnich dwóch występach nie sądzę, aby można było mieć co do tego wątpliwości. Uważam, że dali z siebie dzisiaj wszystko, aby spróbować zdobyć to trofeum dla klubu.

Co by to oznaczało, gdyby Chelsea nie awansowała do europejskich pucharów w przyszłym sezonie? Jakie miałyby to konsekwencje dla klubu?

-Pytasz tymczasowego trenera, jakie będą konsekwencje dla klubu. Nie mam dostępu do takich informacji. Moją pracą jest przygotowanie drużyny do meczów i treningów, i tym właśnie będę się zajmował we wtorek przed spotkaniem ze Spurs, które jest dla tego klubu niezwykle ważnym meczem.

ŹRÓDŁOfootball.london