Callum McFarlane wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Nottingham Forest.
Jakieś nowe wieści o kontuzjach?
-Tak, Reece [James] wrócił do treningów, Levi [Colwill] też wrócił, obaj wyglądają dobrze. Zostało jeszcze trochę czasu do meczu, więc zobaczymy, jak będą się czuli z dnia na dzień, ale u obu wygląda to obiecująco.
Czy u obu szanse na występ, lub jego brak, są takie same? Czy któryś z nich jest bliżej powrotu?
-Nie, niespecjalnie. Bierzemy to z dnia na dzień, a Levi miał oczywiście długą przerwę. Reece miał naprawdę dobrą passę i znów doznał kontuzji, a przed nami wciąż wiele meczów, więc nie chcemy za bardzo naciskać. Po prostu oceniamy sytuację z dnia na dzień i miejmy nadzieję, że dadzą radę.
Jest szansa, że znajdą się w kadrze meczowej?
-Potencjalnie tak.
Jaka jest rola Reece’a w drużynie od czasu jego ostatniej kontuzji?
-Szczerze mówiąc, Reece jest znakomity od dnia, w którym przejąłem stery w styczniu. Tym razem jest kontuzjowany, więc, jak powiedziałeś, to trochę inna rola. Mimo że wciąż jest młody, ma ogromne doświadczenie, wygrywał wielkie turnieje, kocha ten klub, zależy mu na nim, więc każdego dnia napędza zespół i podnosi standardy. Mamy tutaj grupę liderów, której on jest ogromną częścią, i był wielkim wsparciem dla mnie oraz całego tymczasowego sztabu.
Czy wygrana w półfinale Pucharu Anglii podniosła morale?
-Tak, zawsze jest ciężko, gdy nie grasz dobrze i nie osiągasz wyników, których czujesz, że potrzebujesz i do których dążysz. To niesamowite, jak zwycięstwo potrafi zmienić nastroje, atmosferę i dynamikę w grupie. Są w naprawdę dobrym miejscu. Trenowali przez ostatnie dwa dni i czuli się bardzo dobrze, podobnie jak sztab i cały ośrodek w Cobham, więc miejmy nadzieję, że uda nam się to utrzymać.
Enzo Fernandez pojechał w wolnym czasie akurat do Madrytu. Myślisz, że to było mądre posunięcie?
-Daliśmy chłopakom trzy dni wolnego i szczerze mówiąc uważałem, że to… Myślę, że to wiele mówi o tej grupie, że wyjeżdżają razem. Bardzo podoba mi się to, że spędzają wspólnie czas, a do Madrytu pojechali obejrzeć tenisa, więc szczerze mówiąc, nie widzę w tym problemu.
Podobno był na tym samym turnieju w zeszłym roku…
-Dokładnie tak. Był tam w zeszłym roku, również z kolegami z drużyny. Ostatnim razem, gdy mieli przerwę, też spędzali czas razem, więc uważam, że to pozytywny znak jedności w zespole.
Jak bardzo nie możesz się doczekać swojego pierwszego razu na ławce trenerskiej na Stamford Bridge, w każdym razie w roli prowadzącego pierwszą drużynę?
-Tak, naprawdę nie mogę się tego doczekać. Przed nami bardzo trudny mecz, Nottingham Forest to świetny zespół. Będziemy do niego dobrze przygotowani, ale poprowadzenie drużyny na Stamford Bridge będzie wielkim zaszczytem. Oczywiście brałem już udział w meczach na Stamford Bridge jako asystent czy członek sztabu. Prowadzenie drużyny może dać mi nieco inne odczucia. To będzie wielki zaszczyt stanąć przed kibicami Chelsea. Naprawdę nie mogę się tego doczekać i mam nadzieję, że zaprezentujemy podobny poziom co na Wembley.
Jak ważne będzie wsparcie kibiców dla drużyny?
-Tak, potrzebujemy fanów. Potrzebujemy, aby trybuny wniosły pozytywną, odpowiednią energię i wsparły zespół. Wszyscy chcemy dobrze dla tego klubu. Wiemy, że wciąż jest o co grać. Tak jak powiedziałeś, finał pucharu. Wciąż możemy dostać się do Ligi Mistrzów. Chcemy wygrać każdy kolejny mecz. Zostały nam jeszcze dwa spotkania na Stamford Bridge. Chyba tak, prawda? Dwa mecze na Stamford Bridge. Chcemy wygrać jak najwięcej spotkań i tego wsparcia potrzebujemy.
Czy Liga Mistrzów to coś, o czym powinniście przestać myśleć?
-Tak, myślę, że masz rację, mówiąc to. Musimy po prostu wygrywać nasze mecze i nie martwić się niczym innym. Myślę wręcz, że musimy upewnić się, że nasz poziom gry jest odpowiedni, a wtedy wyniki przyjdą same. Musimy po prostu skupić się na sobie, na następnym meczu, następnym dniu i następnym treningu.
Co powiedziałbyś potencjalnemu nowemu głównemu trenerowi? Jak byś mu to „sprzedał”?
-Szczerze mówiąc, nie sądzę, żebym musiał to komukolwiek „sprzedawać”. To jeden z największych klubów na świecie. Ze wspaniałą historią zwycięstw. Mamy tu niesamowitych zawodników. Jednych z najlepszych piłkarzy na świecie. Świetne obiekty treningowe. Masz tu wszystko, czego mógłbyś chcieć. Prawdę mówiąc, nie sądzę, abym musiał to reklamować.
Jaki jest teraz twój priorytet? Na czym się skupiacie?
-Żeby jutrzejszy trening przebiegł dobrze. Odpowiednio przeprowadzić kolejny trening. Dobrze rozegrać następny mecz. Działać z dnia na dzień, dbając o to, by przygotowywać się na elitarnym poziomie i upewnić się, że będziemy w stanie dobrze zaprezentować się w nadchodzących, wielkich meczach z przeciwnikami najwyższej klasy. Staramy się, aby wszystko działało jak należy.
Czy Liam Rosenior dał ci jakieś rady? Rozmawiałeś z nim?
-Tak, jak już wcześniej mówiłem, rozmawiałem z Liamem w dniu jego odejścia. Jeśli to możliwe, wolałbym zatrzymać to dla siebie. Ale to była dobra rozmowa. Mam do Liama ogromny szacunek i zawsze znajdę dla niego czas. Tutaj mu nie wyszło. Ale zrobi wielką karierę trenerską. Czasem po prostu nie wszystko wychodzi.
Jestem pewien, że oglądałeś wczorajszy mecz Nottingham Forest. Co o nich sądzisz i dlaczego będą groźni na Stamford Bridge?
-Tak, oglądałem ich wczoraj. Widziałem wiele ich meczów. To naprawdę, naprawdę dobry zespół w bardzo dobrej formie. Mają kilku najwyższej klasy zawodników, stwarzają realne zagrożenie, którego musimy być świadomi. Zatem tak, to kolejny wielki mecz. Kolejne duże wyzwanie, jak zresztą każde spotkanie w Premier League. Ale będziemy gotowi. Będziemy przygotowani na ten mecz.
A po tym zwycięstwie w Pucharze Anglii i kilku dniach wolnego, jakie panują tutaj obecnie nastroje? Jak czują się piłkarze?
-Są naprawdę pozytywne. Piłka nożna to biznes oparty na wynikach, kiedy przegrywasz, wszystko jest najgorsze na świecie. A kiedy wygrywasz, uczucie jest niesamowite. Zatem nastroje zdecydowanie się poprawiły po przerwaniu ostatniej serii porażek. Uważam, że momentami graliśmy w tym meczu naprawdę dobrze. Więc to kolejny pozytyw. Pokazaliśmy w naszej grze wiele różnych elementów, z których byliśmy bardzo zadowoleni. Musimy po prostu starać się to kontynuować, trzymać się naszych procesów, które doprowadziły do takiego występu, i iść do przodu.
Na koniec: czerpiesz z tego radość?
-Tak, zdecydowanie czerpię z tego radość. Nigdy nie da się przygotować na taką intensywność i wymagania. Ale sprawia mi to przyjemność. Cieszę się z tego wyzwania. Cieszę się z presji. Podobało mi się na Wembley. Więc miejmy nadzieję, że jeśli będziemy dalej wygrywać, to wciąż będę się tym cieszył.
Co sądzisz o krytyce dotyczącej objęcia przez ciebie tej roli? Ludzie mówią, że masz za małe kwalifikacje.
-Nie słyszałem żadnej krytyki. Więc nie wiem, skąd to się wzięło. Ale ja po prostu skupiam się na codziennym wykonywaniu swojej pracy. Cieszę się nią, jak wspomniałeś wcześniej. I daję zawodnikom to, czego potrzebują z punktu widzenia przygotowań.
Czy twoje codzienne życie zmieniło się od czasu podjęcia tej pracy?
-Szczerze mówiąc, nie miało czasu się zmienić. Spędzamy tutaj tak dużo czasu. Każdą wolną chwilę spędzam w domu z rodziną i moim małym synkiem. Nie wychodziłem więc na zewnątrz, żeby sprawdzić, czy coś się zmieniło, czy nie. Ale nie czuję żadnej różnicy.
Więc nikt nie zatrzymuje cię, żeby zrobić sobie z tobą selfie albo nie pyta, kto zagra w weekend i tym podobne?
-Nie. Na szczęście nie.
Czy usłyszałeś „dobra robota” od osób postawionych wyżej w klubie za wygraną w półfinale?
-Tak, wszyscy byli bardzo zadowoleni. Cały sztab na meczu. Tak jak mówiłem, dyrektorzy. Wszyscy byli naprawdę szczęśliwi z powodu tego występu. Zwłaszcza pierwsza połowa i pokazanie charakteru przez grupę w drugiej. Ostatecznie, gdy jesteś w półfinale, chcesz po prostu awansować do finału Pucharu Anglii. Więc tak, wszyscy byli zadowoleni.
Czy dla piłkarzy istnieje motywacja, by walczyć o miejsce w składzie na finał?
-Tak, oczywiście, to może być takim małym dodatkiem. Ale wiemy, że jesteśmy wielkim klubem i chcemy grać w Lidze Mistrzów. Chcemy być w Europie. Chcemy iść do przodu. Chcemy odbudować formę, jaką prezentowaliśmy wcześniej. Więc nie czuję, żeby to dodawało jakiejś specjalnej motywacji. Uważam, że musimy po prostu atakować w każdym spotkaniu tak jak to robiliśmy, próbować wygrać każdy kolejny mecz i zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi na koniec roku. Oczywiście, kiedy jesteś w finale pucharu, chcesz go wygrać. Więc to powinno przychodzić naturalnie.
Czy jacyś zawodnicy U-21 są wystarczająco dobrzy, by otrzymać powołanie?
-Tak, to dobre pytanie. W Cobham jest mnóstwo młodych talentów. Miałem przyjemność pracować z nimi przez sześć miesięcy. Więc znam ich naprawdę dobrze. Trenują z nami cały czas. Mają dzisiaj wielki mecz ćwierćfinałowy przeciwko Tottenhamowi. Będę na tym meczu, będę go oglądał. Życzę im powodzenia, żeby zaszli jak najdalej. Wygrali już ligę, ale teraz to już faza play-off. Mogą więc w tym roku zdobyć dwa trofea. Będę ich obserwował. Drzemie w nich ogromny talent. Zdecydowanie mogliby zrobić krok naprzód.



