Mauricio Pochettino był gościem podcastu Gary’ego Nevilla, gdzie odpowiadał na szereg różnych pytań. W pewnym momencie pojawił się wątek projektu Chelsea.
Argentyńczyk zdradził kilka szczegółów związanych ze swoim pobytem na Stamford Bridge, oto najciekawsze z nich.
– Myślę, że w Chelsea mają plan. Prawdopodobnie całkowicie inny od tego, który miała Chelsea w przeszłości. I to prawda, że ludziom wokół może być to trudne do zrozumienia, jak on właściwie ma działać. W każdym nowym projekcie najważniejsze moim zdaniem jest to, jak przekażesz go innym, co chcesz osiągnąć i tak dalej. Ludzie jednak często nie chcą słuchać, słuchają wyłącznie wyników.
– Futbol to nie jest zwyczajny biznes, to musi wiedzieć każdy, powtarzałem to zawsze.
Pochettino został zapytany wprost, czy sam rozumiał plan działaczy Chelsea.
– Myślałem, że to zrozumiałem, jednak potem to się nie wydarzyło. Być może to ja się myliłem. W Chelsea zawsze chodziło o wygrywanie, nie możesz tam iść i powiedzieć, że zamierzasz zakończyć na dobrej pozycji, tam chodzi o wygrywanie. W przeszłości wygrywali Champions League, posiadali najlepszych i doświadczonych graczy, mogli pozyskać każdego, wydawali mnóstwo pieniędzy.
– Teraz to zupełnie inny projekt. Najtrudniejsze było wytłumaczenie ludziom, że trzeba zaakceptować pewne rzeczy. To, że teraz trochę się zmieniło.
– Gdy przybyłem do Chelsea, oni zakończyli sezon na dwunastej lokacie. Nie graliśmy nawet w Lidze Konferencji. Klub był dalej w procesie ogromnych zmian. Trzeba było poukładać mnóstwo rzeczy, nadać wszystkiemu odpowiednie priorytety.
– Ostatecznie jestem rozczarowany tym jak to wszystko przebiegało wewnętrznie, ponieważ w naszej ocenie i według naszej wizji, najważniejszym procesem było stworzenie solidnych fundamentów na przyszłość. Tak, by poprawiać zespół i go udoskonalać, ale krok po kroku, a nie tak szybko, jak niektórzy by chcieli.
– Skończyliśmy sezon na szóstej lokacie, wygraliśmy bodaj pięć lub sześć ostatnich spotkań ligowych. Dotarliśmy do finału Carabao Cup, zagraliśmy w półfinale Pucharu Anglii. W obu tych meczach zasłużyliśmy na to, aby je wygrać. Zabrakło jednak nieco doświadczenia, być może czegoś innego, ale byliśmy na dobrej drodze do wygranej.
– Potem jednak rzeczy przestały pasować do tego, jaka była nasza wizja. Więc uznaliśmy, że lepiej po prostu się rozstać. Daliśmy klubowi możliwość rozwijania tego projektu w kierunku, w którym oni chcieli to robić.
Argentyńczyk został zapytany o to, czy piłkarzy kontraktowano do klubu bez jego wiedzy.
– Żeby było jasne – traktowałem tak samo każdego piłkarza, którego klub pozyskał. Gdy dokonano transferu, piłkarz miał szansę na grę jak każdy inny.
– Byłem zaangażowany w dwa transfery – przy dwóch mogłem powiedzieć 'OK.
– Pierwszym z nich był Disasi, pozyskaliśmy go, gdy wypadł nam Fofana. Drugim z nich był Cole Palmer. Nie chcę skłamać, ale chyba tylko przy tej dwójce byliśmy zaangażowani w proces podejmowania decyzji.
– Myślę, że to jest temat na szerszą dyskusję. Czy trener i sztab szkoleniowy powinni być angażowani w proces transferowy. Myślę, że powinien być częścią takiego procesu, ważną częścią, ponieważ gdy nie jest, to potem nie jest łatwo.
– Ktoś może powiedzieć, że trener powinien tylko trenować. Trzeba jednak spojrzeć na to w ten sposób, że wiele rzeczy musi się zadziać, aby piłkarz mógł grać na wysokim poziomie. Piłkarz ostatecznie musi pasować do wizji trenera, gdyż bez tego nie będzie w stanie grać na najwyższym poziomie dla klubu, nie da się nie pasować do wizji trenera i ostatecznie grać dobrze i dawać rezultaty dla klubu. Zawodnicy muszą mieć też emocjonalną więź z trenerem i odwrotnie. Potrzeba relacji i to odpowiedniej relacji.
Szkoleniowiec powiedział także kilka słów o tym, jak działał zarząd i kadra dyrektorska.
– Gdy przybyliśmy do klubu wspieraliśmy klub we wszystkich decyzjach. Myślę, że Chelsea 'post Pochettino’ była nieco inna, nieco klarowniejsza w tym, co zamierzają. Nie zamierzam jednak na to narzekać, ponieważ to ostatecznie była moja decyzja, by odejść z klubu.
– Myślę też, że nie można od razu wymieniać wszystkiego. W Chelsea nastąpiła całkowita zmiana – nowi właściciele, nowi dyrektorzy, nowi trenerzy, nowi piłkarze. Uważam, że nie powinno się dokonywać tak wielkiej rewolucji, nie wymieniasz wszystkiego co analogowe na cyfrowe w krótkim czasie, to powinien być proces. Sądzę też, że nie wszystko da się zmierzyć w futbolu, w piłce nie zawsze chodzi wyłącznie o dane statystyczne, kto ile oddaje strzałów, czy pressuje, czy nie pressuje, chodzi też o serce do gry, zaangażowanie, determinację, pasję, a tego nie opiszą statystyki, trzeba to po prostu czuć. Futbol to nie tylko dane statystyczne.



