Krótka przygoda szkoleniowca na ławce trenerskiej The Blues dobiegła końca w atmosferze ogromnego rozczarowania. Według brytyjskich mediów Liam Rosenior stracił autorytet w bardzo wymagającej szatni Chelsea, która zdecydowanie nie tolerowała jakichkolwiek słabości. Piłkarze najwyraźniej nie traktowali go z należytym szacunkiem.

Nie tylko wyniki

Sytuacja wymknęła się spod kontroli znacznie szybciej, niż ktokolwiek przewidywał. Doniesienia prasowe wskazują, że głównym problemem był brak posłuchu u zawodników. Szatnia domagała się bowiem postaci o znacznie silniejszym charakterze, która potrafiłaby wzbudzić naturalny respekt. Początkowo menedżer próbował wdrażać swoje własne pomysły, co niestety doprowadziło do błyskawicznej utraty szacunku. W rezultacie Liam Rosenior otrzymał od piłkarzy prześmiewczy przydomek nauczyciela na zastępstwie. Pseudonim ten idealnie oddawał brak wiary w jego kompetencje przywódcze.

Co więcej, nietypowy styl komunikacji szkoleniowca był także poddawany ostrej krytyce. Zawodnicy często żartowali, że jego odprawy przypominały motywacyjne posty z portalu LinkedIn. Taki korporacyjny język kompletnie nie trafiał do profesjonalnych sportowców. Ponadto dziwne zachowania trenera potęgowały poczucie absurdu. Źródła podają, że mężczyzna celowo nie zakładał okularów w ośrodku treningowym. Prawdopodobnie zdaniem piłkarzy chciał on w ten sposób wyglądać na twardszego, jednak efekt był całkowicie odwrotny i wywoływał jedynie drwiny ze strony bezlitosnej szatni londyńskiego klubu.

Narastająca frustracja

Zawodnicy nie akceptowali również decyzji taktycznych. Dla przykładu Moises Caicedo musiał nagle pokrywać znacznie większy obszar boiska. Zmiana ustawienia z dwóch defensywnych pomocników na jednego okazała się kompletnym niewypałem. Zatem to bardzo głośne i ostateczne zwolnienie, z którym musiał pogodzić się Liam Rosenior nie było podyktowane wyłącznie słabymi wynikami sportowymi. Złość graczy narastała z każdym kolejnym tygodniem. Mimo już wcześniejszych wątpliwości szatni do nowego menadżera, to za początek tego konfliktu uznać można przeciek kluczowych informacji taktycznych przed prestiżowym meczem z PSG. Dziennikarze twierdzą, że te tajne dane wypłynęły bezpośrednio właśnie z londyńskiej szatni.

Nie można też przejść obojętnie obok informacji o walce trenera z opinią publiczną. Szkoleniowiec wdawał się bowiem w bezpośrednie kłótnie z hejterami oraz prywatnie konfrontował się z krytykami. Takie defensywne zachowanie wywołało ogromne zdumienie w jego najbliższym otoczeniu. Ostatecznym dowodem, że Rosenior stracił autorytet w szatni Chelsea jest fakt, że po zwolnieniu zapanowała wymowna cisza. Żaden zawodnik bowiem nie opublikował jakiegokolwiek pożegnania, co stanowi brutalne podsumowanie braku jedności w zespole.

 

ŹRÓDŁOESPN/The Guardian/BBC/Daily Mail