Dzisiaj o godzinie 21:00 rozpoczął się mecz 34 kolejki Premier League, gdzie Brighton podejmowało Chelsea na Amex Stadium. Był to ważny mecz w kontekście walki o europejskie puchary dla obu ekip.
Chelsea w dzisiejszym meczu walczy nie tylko o cenne punkty, ale i o przerwanie złej passy przegranych bez zdobytej bramki. Obecna takowa seria jest najdłuższą od kilkudziesięciu lat. Nad Liamem Roseniorem zbierają się czarne chmury, choć władze klubu przekonują, iż Anglik ma ich pełne poparcie. Mecz ten dla The Blues z pewnością nie będzie łatwy, wszak trzy ostatnie spotkania tych drużyn kończyły się zwycięstwem Brighton. Ponadto Chelsea do meczu podejdzie mocno osłabiona, bez Joao Pedro i Palmera w składzie drużyny. Dodatkowo w ostatnim meczu z Manchesterem United kontuzji doznał również Estevao, co znacznie ogranicza potencjał ofensywny. Po drugiej stronie barykady znajduje się Brighton, które jak się wydaje jest na fali wznoszącej. W ostatnich siedmiu meczach ekipa Mew wygrała pięć razy, raz zremisowała i przegrała tylko z Arsenalem. Brighton do meczu przystąpi bez większych strat kadrowych. Dla obu ekip ten mecz jest arcyważny w kontekście definicji całego sezonu, a gra toczy się o europejskie puchary.
Od początku meczu to Brighton kontrolowało mecz. Już w drugiej minucie Mitoma mógł pokonać Roberta Sancheza, ale ten świetnie interweniował. Po tym strzale był jeszcze rzut rożny, po zamieszaniu w polu karnym do piłki dopadł Kadioglu i strzałem po ziemi pokonał bezradnego Hiszpana w bramce Chelsea. The Blues przegrywają 0:1 już w trzeciej minucie. Kolejne minuty były pod dyktando Brighton. Obraz tego zobaczyliśmy już w 15 minucie. W polu karnym The Blues znalazł się Van Hecke, uderzył głową na bramkę Sancheza, lecz Hiszpan ponownie świetnie interweniował. Jednak jak na Roberta przystało nie obyło się bez błędu chwilę później. Sanchez krótkim podaniem chciał obsłużyć Fofane, lecz jego podanie trafiło wprost pod nogi Baleby, ten podał jeszcze piłkę na pustą bramkę do Hinshelwood, lecz piłkę z linii bramkowej wybił Trevoh Chalobah. Mecz po tym zdarzeniu stał się nudny jak flaki z olejem, gdzie Brighton kontrolowało przebieg spotkania. Chelsea próbowała jakkolwiek zagrozić bramce Mew, lecz nie wychodziło to im zbyt dobrze.
Na drugą połowę obie ekipy przystąpiły z jedną zmianą. W Chelsea z boiskiem pożegnał się Fofana, a w jego miejsce pojawił się Garnacho. W Brighton z murawą pożegnał się Wieffer, a w jego miejsce pojawił się Veltmam. Chelsea próbowała się odgryźć Mewom, ale ich starania szły na nic. Wystarczyła jedna kontra, aby to Brighton podwyższyło prowadzenie. Piłkę z własnego pola karnego wybił Minteh, do piłki dopadł Rutter i w sytuacji dwóch na jednego obsłużył Hinshelwooda, a ten tym razem w sytuacji stuprocentowej zdołał umieścić piłkę w siatce. Chelsea od 56 minuty przegrywa 0:2. Nie zmieniło to jednak obrazu meczu. To dalej Brighton dominowało na boisku. W przeciągu trzech minut Kadioglu dwukrotnie próbował pokonać Roberta Sancheza, lecz Hiszpan nie dał się zaskoczyć i utrzymywał The Blues w tym meczu. Kolejne zmiany w ekipie Chelsea. Z boiska zeszli Delap oraz Lavia, a w ich miejsce pojawili się Guiu oraz Essugo. Chelsea sprawiała wrażenie tego, jakby im zależało na strzeleniu bramki. Najciekawszymi zdarzeniami jednak było zablokowane dośrodkowanie Gusto oraz zablokowany strzał Guiu. Brighton jednak nie zaprzestało na dwóch golach. W samej końcówce meczu De Cuyper obsłużył Welbecka w polu karnym, a ten nie dał żadnych szans Hiszpanowi w bramce The Blues. Do końca meczu nie działo się już nic więcej. Chelsea przegrywa 0:3.


