Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Manchesterem United.

Jak Enzo Fernández prezentował się na treningach i czy możemy spodziewać się go w wyjściowym składzie w sobotę?
– Nigdy nie podaję wam wyjściowego składu. To byłoby szalone mówić dwa dni przed bardzo ważnym meczem, jaki będzie skład. Enzo trenował z grupą, trenował naprawdę bardzo dobrze i jeśli chodzi o wybór składu na mecz, wszystko przebiega normalnie.

Czy masz nadzieję, że Levi Colwill wróci przed końcem sezonu?
– Mam taką nadzieję. Oczywiście Levi to znakomity zawodnik i lider w szatni. Myślę, że jutro zagra kilka minut dla drużyny U-21, co jest dla niego świetną wiadomością. Kiedy masz długoterminową kontuzję, taką jak uraz Leviego, potrzebujesz długiego okresu rehabilitacji. Chcę mieć pewność, że będzie w 100% gotowy fizycznie pod względem meczowym, zanim zaczniemy rozważać go do pierwszego zespołu.

Jak mają się Reece James i Trevoh Chalobah?
– Trevoh dziś trenował, jeszcze nie całkowicie normalnie, w zmodyfikowanym zakresie, i podejmiemy decyzję w jego sprawie, ale jest już naprawdę bardzo blisko powrotu. Reece jest trochę dalej.

Czy sobotni mecz to spotkanie, które trzeba wygrać?
– Myślę, że im dalej w sezon, im mniej meczów zostaje, tym ważniejsze stają się spotkania. Musimy wykorzystać ten moment. Kończy nam się czas. W sobotni wieczór musimy pokazać inicjatywę, grać ofensywnie i odrabiać punkty, a to wciąż jest zdecydowanie możliwe.

Czy rozumiesz kibiców, którzy są rozczarowani? Na sobotę planowany jest protest…
– Szczerze mówiąc, każdy kibic ma swoje spojrzenie. Każdy kibic chce, żeby jego klub radził sobie dobrze i wygrywał mecze. Nasza praca – moja praca z zespołem – polega na osiąganiu takich wyników w dłuższej perspektywie. Szanuję punkt widzenia każdego fana, ale to nie jest mój fokus. Moim celem jest wygranie meczu w sobotę.

Jak oceniasz pracę Michaela Carricka?
– Po pierwsze, jako piłkarza bardzo go podziwiałem. Po drugie, jako trenera wiem, że jest znakomity, bo wykonał fantastyczną pracę w Middlesbrough w okresie, gdy regularnie walczyli o czołowe miejsca w Championship. Nie dziwi mnie liczba punktów, które tam zdobywał, bo to bardzo dobry trener i dobry człowiek. Ale wiemy, że w sobotę musimy zagrać najlepiej, jak potrafimy, żeby wygrać trudny mecz.

Jak ważna będzie dyscyplina w drużynie od teraz do końca sezonu?
– Zadawano mi to pytanie wiele razy. Musimy być perfekcyjni albo bliscy perfekcji w każdej strefie, jeśli chcemy osiągnąć to, czego pragniemy, ale to jest możliwe. Tak, nasza dyscyplina musi być dobra, ale również w momentach, gdy dominujemy, musimy to wykorzystywać. Gdy jesteśmy pod presją, nie możemy tracić bramek. To całościowa sprawa, w wielu obszarach musimy się poprawić, a ja muszę pomóc w tym procesie. To nie dotyczy tylko dyscypliny – to jeden z wielu elementów, które wszyscy musimy poprawić.

Twoja Chelsea miała ostatnio problemy ze strzelaniem goli. Harry Maguire i Lisandro Martínez są zawieszeni – czy to daje wam większą szansę?
– Nie rozmawiam o indywidualnych zawodnikach innych drużyn. Mamy swój sposób gry. Jeśli chodzi o kreowanie sytuacji, nadal robimy to bardzo dobrze. Nadal jesteśmy bardzo dobrzy pod względem tworzenia okazji. Po prostu nie wykorzystujemy tych momentów, tak jak mówiłem wcześniej. Musimy być skuteczniejsi. Musimy być bardziej bezwzględni w obu polach karnych i nie dawać rywalowi szans po naszych własnych błędach. Jeśli to zrobisz, dajesz sobie szansę na wygranie meczu.

Mówisz, że nie chcesz mówić o indywidualnych zawodnikach, ale czy zgodzisz się, że to może być dla United osłabienie?
– Nie do mnie należy ocenianie tego. Nie wypowiadam się o innych drużynach. Mam do nich szacunek. Pracujemy dokładnie tak samo i przygotowujemy się w ten sam sposób do każdego rywala.

United miało sporo wolnych tygodni. Wy teraz też macie. Czy to przewaga?
– Nie. Myślę, że starasz się zbudować kadrę najlepiej, jak potrafisz, by rywalizować w rozgrywkach, w których grasz. Oczywiście pełne tygodnie pracy z zespołem ułatwiają trenerowi przekazanie pomysłów, wdrażanie procesu i zapewnienie odpoczynku. Ale nie chcę mówić o wymówkach ani o czymś, co mogłoby być postrzegane jako przewaga. Musimy wygrać ten mecz, zagrać ofensywnie i z energią. Jeśli to zrobimy, damy sobie bardzo dobrą szansę na zwycięstwo.

Czy to najtrudniejszy moment w twojej karierze trenerskiej?
– Tak, oczywiście nie jesteśmy w dobrym miejscu pod względem wyników. To jednak świetne wyzwanie dla mnie – jeśli chodzi o moją energię, to co daję drużynie i przede wszystkim o to, co robimy razem. Mieliśmy wiele bardzo mocnych rozmów jako grupa. Odbyliśmy kilka naprawdę bardzo dobrych treningów. W takich momentach dowiadujesz się czegoś o sobie, o swojej drużynie i po prostu musisz skupić się na procesie – codziennej pracy.

Jak trudno jest utrzymać grupę razem i zjednoczoną podczas takiej serii oraz przy całym szumie wokół?
– Szumu nie da się kontrolować. To, co możesz kontrolować, to twoja grupa i nasz duch zespołu, który – moim zdaniem – nigdy nie był pod znakiem zapytania. Nie sądzę, żeby brakowało zaangażowania, szczególnie w meczu z Manchesterem City. Graliśmy z prawdopodobnie najbardziej rozpędzoną drużyną w kraju i przez 50–55 minut byliśmy w meczu, a nawet byliśmy lepsi. Potem wydarzył się jeden moment i tracisz pewność siebie. Drużyna jest razem, jesteśmy zjednoczeni, wszyscy chcemy razem odnieść sukces. To nie podlega dyskusji.

Czy sytuacja z Enzo Fernándezem wpłynęła na grupę? Czy podzieliła szatnię?
– Nic mi o tym nie wiadomo. Enzo wrócił do grupy w tym tygodniu. Zespół był fantastyczny wobec niego, Enzo również, jeśli chodzi o jego podejście do treningów, a także podejście całej grupy do pracy. Więc nie.

Jak zamierzacie odwrócić sytuację w ostatnich sześciu czy siedmiu meczach?
– Skupiasz się na tym, co możesz kontrolować – czyli na naszym występie, analizie nas samych, analizie przeciwnika, upewnieniu się, że proces jest właściwy, że nastawienie, energia i zaangażowanie są odpowiednie. Nic się nie zmieniło w tym sensie, że mamy bardzo dobrych zawodników, którzy mogą zrobić różnicę. Oczekuję dobrego występu w sobotę.

Jeśli chodzi o Leviego – czy to zamknięty sparing? Czy został zorganizowany specjalnie dla niego?
– Nie został zorganizowany specjalnie dla niego, ale uważamy, że to właściwy krok dla niego w tym momencie. Tak się złożyło, że nadarzyła się taka możliwość właśnie teraz.

Co chcesz teraz zobaczyć od Chelsea? Czego zespół obecnie nie robi, a robił, gdy przejmowałeś drużynę i mieliście dobrą serię?
– Patrząc na obecną serię, w bardzo krótkim czasie rozegraliśmy chyba cztery mecze w osiem albo dziewięć dni. To było dużo dla grupy pod względem poziomu meczów i ich intensywności. Jeśli spojrzę na każde spotkanie, sprowadzało się to do utraty koncentracji albo skupienia w jednym momencie, a potem to wpływało na resztę występu. Błąd z Newcastle, błąd z Paris Saint-Germain – a potem nakręca się brak pewności siebie. Chcę zobaczyć drużynę, która rusza po pierwszego gola, a nie oddaje pierwszej bramki i sama buduje sobie pewność siebie do wygrania meczu. Widać było to przeciwko Manchesterowi City – Cucurella był może cal od zdobycia pierwszej bramki, a wtedy zmieniłby się rytm i dynamika meczu. Nie jesteśmy tak daleko, jak może się wydawać, ale musimy lepiej zarządzać detalami spotkania.

Czy masz poczucie, że zawodnicy nadal wierzą w awans do Ligi Mistrzów w tym sezonie?
– Oczywiście, że wierzą. Oczywiście, że my nadal wierzymy. Nie wiem, dlaczego zadajesz to pytanie, naprawdę nie rozumiem.

Mentalność drużyny była często kwestionowana…
– Nie, nie widziałem tego.

ŹRÓDŁOfootball.london