Marc Cucurella opowiedział nieco o swojej perspektywie na ostatnie miesiące w Chelsea. 

Hiszpan ocenił decyzję zarządu w kwestii zwolnienia trenera oraz podsumował pierwsze miesiące pod wodzą nowego szkoleniowca.

– Czasami, gdy jesteś w dobrej formie, przerwa na reprezentacje bardzo przeszkadza klubowi, jednak w Chelsea powinno nam wyjść to na dobre – zaczął Cucurella.

– Dwumecz z PSG? Zabrakło nam doświadczenia, dla wielu graczy był to pierwszy mecz na takim poziomie, zapłaciliśmy za to wysoką cenę. Błędy się zdarzają, jednak trzeba dążyć do tego, by stale się poprawiać. Mieliśmy przed sobą rewanż i gdybyśmy zachowali chłodne głowy, to wracalibyśmy z Paryża ze stanem 2-3. Wszystko mogłoby się wydarzyć, jednak popełniliśmy błąd, atakowaliśmy Paryżan bez konkretnego pomysłu i PSG to wykorzystało.

– Takie wyniki jak obecnie są trudne do przyjęcia, walczymy każdego dnia i dajemy z siebie wszystko, jednak gdy przychodzi mecz, zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze nam brakuje do najwyższego poziomu.

– Rozumiem, że taka jest polityka klubu i taki obrano kierunek – kupować młodych zawodników z perspektywą na przyszłość. No ale dla nas, którzy już tu jesteśmy, liczą się też sukcesy dziś, a takie momenty jak obecny sprawiają, że jesteśmy zniechęceni.

– Mamy solidne fundamenty, potrzebujemy jednak czegoś więcej, aby walczyć o ważne trofea takie jak Liga Mistrzów czy Premier League. Samo pozyskiwanie młodych graczy może nawet utrudniać walkę o takie cele. W meczu z PSG zabrakło nam graczy z doświadczeniem.

– Potrzebujemy też czasu, młodzi gracze muszą nabrać tego doświadczenia. Ważne jest to, by mieć odpowiedni balans, by te dwa światy się równoważyły.

– Liam Rosenior to bardzo dobry człowiek, świetnie radzi sobie z naszą grupą i naszymi charakterami. Lubi być blisko nas, ma dobre pomysły na piłkę, jednak będąc szczerym, nie mamy czasu na to, aby je przetrenować. Gramy co chwilę ważne mecze, nie mamy czasu na treningi, a to oznacza brak czasu na wprowadzenie nowych pomysłów. To normalne, że niektóre plany nie działają, zamierzamy przejść wspólnie przez ten moment.

– Z Enzo Marescą mieliśmy więcej stabilności, ponieważ pracowaliśmy już półtora roku. Trzeba jednak pamiętać, że na początku jego pracy także było mnóstwo wątpliwości. Potrzebny jest czas, aby każdy piłkarz zrozumiał, co musi robić na boisku. W ostatnich miesiącach z Marescą graliśmy niemal na pamięć, a gdy zmienialiśmy system, to wiedzieliśmy co robić. Potrzebny jest czas na wdrożenie nowych pomysłów.

– Popatrzcie na Arsenal, oni walczą o wszystkie trofea. Tam jednak Mikel Arteta pracuje od niemal siedmiu lat, a przez ten czas wygrali niewiele. Mimo to otrzymał zaufanie do swojego projektu.

– Widzieliśmy czego wymaga od nas Maresca, wygraliśmy wspólnie Klubowe Mistrzostwa Świata, to także nam pomogło i stworzyło wspaniałe relacje. Kiedy menedżer daje ci pewność siebie oraz sprawia, że masz szansę na wygrywanie trofeów, chcesz za niego umierać.

– Odejście Mareski miało na nas spory wpływ. W tej sprawie podjąłbym inną decyzję niż klub, gdybyś mnie o to zapytał. W takiej sytuacji (ze zmianą trenera) najlepiej byłoby poczekać do końca sezonu. Wówczas dałbyś nowemu menedżerowi czas na wdrożenie swoich pomysłów, a piłkarzom na adaptację do nowego trenera.

– Reasumując – niestabilność w klubie bierze się właśnie z tego. Najpierw dostaliśmy tymczasowego trenera, a potem nowego szkoleniowca, który musiał wejść do klubu w trakcie sezonu ze swoimi pomysłami, nie mając czasu na ich realizację. Tak to wygląda.

ŹRÓDŁOThe Athletic