Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Newcastle United.

Jak bardzo rozczarowująca była bramka, którą straciliście?

– Tak, był tam problem taktyczny. Pressujemy w inny sposób niż większość drużyn. To nowy sposób pressingu. Nie wychodzimy odpowiednio do pressingu i nie zabezpieczamy pozycji tak, jak powinniśmy. Błędy się zdarzają. Oni właściwie nie mieli nic. Nic w tym meczu, a my daliśmy im gola. Mówimy o pressingu – myślę, że właśnie dzięki niemu Newcastle było zmuszone wybijać długie piłki z powrotem do nas i kontrolowaliśmy mecz. Ale w tamtym momencie popełniamy błąd i teraz wygląda to tak, jakby każdy nasz błąd kończył się golem dla rywali. Musimy dopilnować, żeby te błędy się skończyły.

Czy to sprawia, że porażka jest jeszcze bardziej rozczarowująca, bo sami mieliście dwie czy trzy bardzo dobre okazje? Czy czułeś, że wszystko poszło nie tak?

– Nie powiedziałbym, że wszystko poszło nie tak. Przez pierwsze 15–20 minut każdy oglądający mecz powiedziałby, w którą stronę on zmierza. Mieliśmy kontrolę, dominowaliśmy, tworzyliśmy sytuacje i momenty. Ten gol dał jednak Newcastle energię, której potrzebowali, żeby rozegrać mecz w sposób, jaki im odpowiadał. Dla mnie są tu dwa aspekty. Po pierwsze – brakowało nam trochę świeżości mentalnej w ostatniej tercji boiska. Właściwej kombinacji, decyzji albo jakości w kluczowym momencie. Po drugie – musimy dopilnować, żeby jeśli nie strzelamy, to rywal też nie strzela. Najbardziej rozczarowujące jest to, że nie zachowaliśmy dziś czystego konta, bo jeśli Newcastle będzie szczere, to też przyzna, że tak naprawdę nie stworzyło wielu sytuacji. Daliśmy im gola i to jest coś, co naprawdę muszę rozwiązać, żebyśmy się poprawili w przyszłości.

Wspomniałeś o energii Newcastle. Czy czujesz, że wam jej dziś trochę brakowało, także dlatego, że macie ograniczone opcje kadrowe?

– Tak, w tej chwili jest to trudne z powodu kontuzji, szczególnie w ofensywie. Nigdy nie będę się zasłaniał wymówkami – kontuzje są częścią sezonu – ale brakuje trzech naszych najważniejszych zawodników, jeśli chodzi o rozbijanie niskiej obrony, czyli skrzydłowych. Jamie (Gittens) miał wrócić na ławkę, ale po wczorajszym treningu poczuł coś w ścięgnie podkolanowym, więc to sprawdzamy. Oczywiście Estevao jest kontuzjowany, Pedro (Neto) zawieszony i chciałoby się trochę odświeżyć skład. Próbowaliśmy znaleźć inne rozwiązania taktyczne. Mimo to uważam, że wystarczająco często dochodziliśmy do ostatniej tercji boiska – po prostu nie wykorzystaliśmy tych momentów. Poza tym jednym błędem, po którym straciliśmy gola, nie pamiętam, żeby Newcastle miało jakąś klarowną sytuację.

Co sądzisz o tym, że Paul Tierney znalazł się w środku waszego kręgu drużynowego?

– Jestem rozczarowany. Za dużo uwagi poświęca się rzeczom, które nie mają znaczenia. Chcę to jasno powiedzieć: chcę chronić moich zawodników. Szanuję grę. Moi piłkarze zdecydowali, że chcą zebrać się przy piłce, żeby okazać jedność i przywództwo. To nie była moja decyzja. To była decyzja grupy liderów i całej drużyny. Nie ma w tym nic, co byłoby brakiem szacunku wobec przeciwnika. Mieliśmy spotkanie z sędzią – mój asystent poszedł na nie i pierwszą rzeczą, o której sędzia mówił, był nasz krąg. Nie jesteśmy nieuprzejmi wobec rywala. Gdyby Paul bardziej skupił się na swojej pracy, czyli na podejmowaniu właściwych decyzji, mielibyśmy dziś rzut karny. Nie sądzę, żeby ktokolwiek w tym pokoju mógł powiedzieć, że Woltemade nie kopnął Cole’a Palmera w polu karnym. Skupmy się więc na rzeczach naprawdę ważnych. Jedność mojej drużyny nie jest ważniejsza niż prawidłowe decyzje na boisku.

Kiedy FA poinformowała was o jednomeczowym zawieszeniu Pedro Neto? Czy to zaburzyło wasze plany?

– Nie, trochę się na to przygotowywaliśmy, bo wiedzieliśmy, że sprawa trafi na posiedzenie. Oczywiście to bardzo rozczarowujące, bo dziś zrobiłby ogromną różnicę. Dużo mówiliśmy o dyscyplinie i o tym, ile może ona kosztować. Dziś kosztowała nas brak Pedro na boisku – a on mógłby naprawdę pomóc. FA podjęła swoją decyzję i nie będę tego dalej komentował.

Jak mają się Filip Jorgensen i Josh Acheampong?

– Filip poczuł wczoraj pachwinę i nie mógł trenować. Myślę, że Rob (Sanchez) zagrał dziś naprawdę bardzo dobrze w każdym aspekcie. Mam nadzieję, że Filip wróci bardzo szybko. Jeśli chodzi o Josha – to była po prostu moja decyzja dotycząca ławki rezerwowych. Graliśmy z bardzo fizyczną drużyną Newcastle, szczególnie groźną przy stałych fragmentach. Uznałem, że lepszym rozwiązaniem będzie mieć Benoita (Badiashile), Mamadou (Sarr) i Tosina (Adarabioyo), żeby sobie z tym poradzić. Josh absolutnie nie wypada z moich planów i wraca do moich rozważań przed wtorkiem.

Jak duży to cios dla waszych nadziei na Ligę Mistrzów?

– To był bardzo trudny i frustrujący dzień, bo nie osiągnęliśmy wyniku, którego chcieliśmy. Ale wciąż uważam, że jest pewna powtarzalność w naszych występach.

Czy ty i zawodnicy rozważycie zmianę tej zbiórki przed meczem, żeby uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości?

– Szczerze mówiąc, dziś nie rozmawiałem z Paulem ani z sędziami. Uznałem, że to nie był odpowiedni moment. Ale porozmawiam z PGMOL i z sędziami, żeby zrozumieć, dlaczego dziś tak się stało.

Niektórzy sędziowie twierdzą, że chodzi o to, iż to Newcastle rozpoczyna mecz, więc sędzia kontroluje piłkę i moment rozpoczęcia gry…

– Powiedziano nam, że według przepisów chodzi o czas. W określonym czasie możesz być gdzie chcesz. Chcę po prostu znaleźć rozwiązanie, bo w tej chwili rozmawiamy o czymś, co jest znacznie mniej ważne niż to, co dziaeje się na boisku.

ŹRÓDŁOfootball.london