Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Paris Saint-Germain.
Gdzie oglądałeś finał Klubowych Mistrzostw Świata, skoro to jeden z najważniejszych wyników w najnowszej historii Chelsea? Pamiętasz go?
– Tak, oglądałem go w moim salonie w Derby. To było świetne spotkanie. Wiedziałem, że będzie świetne. Dwie fantastyczne drużyny, a chłopaki zagrali wtedy znakomity mecz. Ale jeśli chodzi o znaczenie dla teraźniejszości, nie sądzę, żeby miało to duże znaczenie. Kontekst jest zupełnie inny. Musimy skupić się na teraźniejszości, a nie na przeszłości.
Nie uważasz jednak, że może to mieć znaczenie przynajmniej dla zawodników, skoro było to wielkie osiągnięcie dla klubu?
– Oczywiście.
Byłeś też przez chwilę na Klubowych Mistrzostwach Świata? Odwiedziłeś turniej?
– Tak, odwiedziłem i oglądałem mecz z Benficą. Była burza i mieliśmy dwugodzinne opóźnienie, kiedy do końca zostało pięć minut. Bycie częścią tej grupy daje ci pewien wgląd w to wszystko i mogłem zobaczyć ten mecz oraz kilka treningów, co było wtedy świetnym doświadczeniem. A zobaczyć później, jak chłopaki zdobywają trofeum, było czymś wspaniałym. To niesamowite osiągnięcie dla klubu. Chcemy stworzyć jeszcze wiele, wiele takich momentów.
Jakie są twoje refleksje z czasu spędzonego we Francji?
– Spędziłem tu niesamowity czas, to było niesamowite doświadczenie w tym kraju. Wspaniała liga z fantastycznymi trenerami i świetnymi zawodnikami. To było fantastyczne doświadczenie w mojej karierze i nigdy go nie zapomnę. Nie spodziewałem się, że tak szybko wrócę tutaj po moim ostatnim meczu ze Strasbourgiem. Jestem bardzo dumny z tego, że jestem teraz trenerem Chelsea, ale chcę tworzyć jeszcze więcej dobrych wspomnień. Naprawdę zamierzam cieszyć się tą chwilą, ale jedyny sposób, żeby naprawdę się nią cieszyć, to wygrać mecz. Na tym właśnie się teraz koncentruję.
Czy twoim zdaniem krytyka dotycząca gry PSG w ostatnich tygodniach jest uzasadniona? I co twoim zdaniem robią gorzej niż w zeszłym sezonie?
– Myślę, że PSG było w zeszłym roku tak dobre. Oczywiście byłem wtedy tutaj w tym kraju i obserwowałem ich drogę do zwycięstwa w Lidze Mistrzów i naprawdę ją podziwiałem. Kiedy odnosisz sukces, ludzie chcą cię ściągnąć w dół — to normalne, to część życia. Czuję to także tutaj w Chelsea, odkąd zostałem trenerem. Kiedy jesteś klubem na najwyższym poziomie, kiedy coś nie idzie idealnie, mówi się o tym jeszcze więcej. Nie będę mówił o różnicach między teraz a wtedy. Powiem tylko, że jeśli chodzi o jakość drużyny i jakość trenera przeciwnika, to jest to światowa klasa i byłoby szalone oczekiwać czegoś innego. Spodziewam się bardzo trudnego wyzwania taktycznie, fizycznie i technicznie, bo mają światowej klasy zawodników. Mają światowej klasy trenera, my mamy światowej klasy zawodników. Myślę, że to będzie świetny mecz dla neutralnego kibica. Musimy pamiętać, że to dwumecz i musimy zachować dyscyplinę oraz koncentrację w tym aspekcie. Jeśli chodzi o losowanie, myślę, że zapowiada bardzo ekscytujące spotkanie dla neutralnych kibiców.
Jak trudna jest decyzja dotycząca bramkarza na ten mecz i czy możesz zdradzić jakąś wskazówkę?
– Nie, oczywiście, że nie. W tej kadrze każda pozycja jest trudną decyzją. Tak właśnie musi być, jeśli chcemy odnosić sukcesy. Mamy fantastyczną kadrę, topowych zawodników. Trudno jest nie tylko zdecydować o pierwszej jedenastce, ale nawet o tym, kto znajdzie się na ławce rezerwowych. To jest moja praca. Podejmiemy decyzję dotyczącą pozycji bramkarza, pozycji numer 9, numer 10 czy numer 7. Mówiłem już wcześniej — dla mnie pozycja bramkarza nie różni się od pozycji zawodnika z pola. Wybiorę to, co uważam za właściwą decyzję na dany mecz. Zobaczycie ją jutro na kartce ze składem.
Dwa miesiące temu powiedziałeś, że kiedy przyjechałeś do Strasbourga, francuskie media opisywały cię jako żart. Czy masz wrażenie, że francuscy dziennikarze okazują brak szacunku wobec twojej pracy?
– Nie, francuskie media były wobec mnie niesamowite. Naprawdę niesamowite w czasie, kiedy tu pracowałem. Bardzo podobał mi się mój pobyt we Francji i ogromnie podobał mi się czas w Strasbourgu. Ten klub zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu. Kiedy będę patrzył wstecz na swoje życie, powiem, że to było jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu. Mam ogromny szacunek do francuskiej piłki i do Ligue 1. To fantastyczna liga. Dziękuję wszystkim za doświadczenia, które tam zdobyłem.
Od finału Klubowych Mistrzostw Świata obie drużyny były trochę nierówne. Czy rozmawiałeś o tym z zawodnikami?
– Nie, jeśli mówi się o tym za dużo, to zaczyna to stawać się czymś, czym nie chcesz, żeby było. W czasie mojej pracy staram się zarządzać minutami, obciążeniem treningowym i intensywnością treningów. Wiele osób ze sztabu miało w tym swój wkład i pracowaliśmy nad tym bardzo wspólnie. Chodzi o to, żeby w tych kluczowych momentach, w najważniejszych meczach, być jak najsilniejszym. Myślę, że jeśli spojrzycie teraz na naszą kadrę — Levi wrócił do zmodyfikowanych treningów. Nadal podchodzimy do tego spokojnie. Jamie Gittens wrócił. Bardzo dobrze pracujemy nad kwestią kontuzji i musimy to kontynuować.
Czy czujesz, że nauczyłeś się czegoś od czasu dołączenia do Chelsea, co możesz wykorzystać w tych dwóch meczach?
– Nie patrzę na to w kontekście tych meczów. Patrzę na szerszy obraz i na następny mecz. Zawsze tak mówiłem. Odkąd tu przyszedłem, wspominano o mojej pewności siebie. Teraz jestem jeszcze bardziej pewny siebie w kontekście tej grupy, bo poznałem lepiej zawodników, takich jak Malo [Gusto, siedzący obok]. Lepiej poznałem piłkarzy. Myślę, że oni też lepiej poznali mnie, moje wymagania i sposób, w jaki chcemy grać. Myślę, że to dobre dopasowanie. Nie mówię tylko o tych meczach, ale o tym, co chcemy osiągnąć w dłuższej perspektywie. Po dwóch i pół miesiąca jestem bardziej pewny siebie niż w momencie, gdy tu przychodziłem, a to dzięki zawodnikom i temu, co mi w tym czasie pokazali.
Jak bardzo gotowa jest drużyna? Jak o tym rozmawialiście w tym tygodniu? Bo jeśli wszystko pójdzie dobrze jutro i w rewanżu, możecie jako grupa zrobić coś naprawdę wyjątkowego.
– Myślę przede wszystkim, że w piłce wszystko może się wydarzyć. Wszyscy wiemy, jaka jest piłka. Tak jak powiedziałeś, marzeniem jest świetny występ przez pełne 90 minut. Ale to także dwumecz. Jutro jest pierwszy mecz, więc musimy skupić się na nim i zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi dalej.
Luis Enrique i João Pedro mieli spięcie po finale Klubowych Mistrzostw Świata. Czy uważasz, że to już przeszłość? Czy musisz o tym rozmawiać z zawodnikami?
– Na pewno. Jeśli jesteś na najwyższym poziomie, na poziomie elity, potrzebujesz pasji. Musisz chcieć wygrywać. Luis Enrique to ktoś, o kim mówiłem już wcześniej, kiedy byłem we Francji — nie tylko jako trener, ale też jako piłkarz. Co za zawodnik. Mógł grać na każdej pozycji na boisku i tę inteligencję przeniósł do swojej niesamowitej kariery trenerskiej. Wie, jak bardzo go szanuję. Jeśli jesteś przyzwyczajony do wygrywania, musisz mieć w sobie pewną ostrość. Nie zawsze wszystko może być miłe. Tamta sytuacja jest już zamknięta. To przeszłość. Wiemy natomiast, że musimy mieć w sobie — w granicach rozsądku — pasję i intensywność, żeby wygrać ten mecz. Bo PSG też będzie ją mieć. Tego potrzeba, żeby zdobywać trofea.
Wspomniałeś już o Luisie Enrique. Czy są elementy jego stylu gry, które wpłynęły na ciebie jako trenera?
– Nie mam na tyle dużego ego, żeby tego nie powiedzieć. Patrzę na trenerów, których szanuję i doceniam, i biorę od nich pewne rzeczy, włączając je do własnego sposobu myślenia o grze. Powiem szczerze — mówiłem o tym już w zeszłym roku. Pokazywałem zawodnikom Strasbourga fragmenty gry PSG z poprzedniego sezonu: ich intensywność, sposób biegania i pressingu, bo byli wtedy znakomici. Dla mnie w piłce chodzi o wygrywanie. Uwierz mi, chcę wygrać jutro. Ale możesz też okazywać szacunek na wiele sposobów jako trener. Myślę, że największym wyrazem szacunku jest to, kiedy inni trenerzy patrzą na twoją grę i mówią: podoba mi się to, co robisz. To zaczęło się zdarzać także wobec mnie i to jest coś bardzo miłego. Myślę, że właśnie na tym polega piłka.
Rozumiem, że skupiasz się na piłce, ale chciałbym zapytać o twoją reakcję, gdy Chelsea podnosiła trofeum Klubowych Mistrzostw Świata z Donaldem Trumpem wśród nich, w kontekście listu otwartego, który kiedyś napisałeś. A przed tym meczem prezydent PSG ma przyjechać później ze względu na sytuację polityczną w Katarze. Jak zareagowałeś, widząc Trumpa wśród zawodników Chelsea i czy podtrzymujesz swoje wcześniejsze słowa z listu otwartego?
– Polityka… pięknie [śmiech]. Nie, nic o tym nie myślałem. Skupiam się na piłce. Bardzo się cieszyłem z Malo i chłopaków po finale Klubowych Mistrzostw Świata. Cieszyłem się z Enzo jako trenera. Cieszyłem się z drużyny. Nie myślałem o tym, kto stał na scenie. Jeśli chodzi o politykę i moje poglądy — zawsze podchodzę do nich z szacunkiem dla innych opinii. To bardzo smutne, w jakim miejscu jest teraz świat. Niezależnie od tego, co ktoś myśli — kiedy ludzie giną, to nie jest dobre miejsce dla świata. Mam nadzieję, że pewnego dnia dojdziemy jako społeczeństwo do takiego momentu, w którym takie rzeczy nie będą się już działy. Nie będę mówił o innych ludziach. Mam ogromny szacunek do każdego, o ile oni mają szacunek do mnie i do innych ludzi. Moją pracą jest być trenerem tego niesamowitego klubu i skupiać się na piłce.
PSG i Chelsea mają bardzo młode składy. O Chelsea pytano cię już wiele razy, ale PSG jest przecież obrońcą tytułu…
– Dokładnie. Wygrali to w zeszłym roku. Ja po prostu uwielbiam pracować z dobrymi zawodnikami — wiek nie ma znaczenia. Jeśli pracujesz z młodszymi zawodnikami, ich sufit jest wyższy, ich potencjał rozwoju jest większy. I to jest jeden z powodów, dla których tu jestem. Uwielbiam pracować z tą grupą, niezależnie od wieku. Ale jestem bardzo podekscytowany, patrząc na wiek Malo — powiedział mi w samochodzie, ile ma lat w drodze tutaj. Potencjał, jaki ma ten chłopak siedzący obok mnie, jest niesamowity. 22 lata? 22 lata i już mówi się o wyjeździe na mundial z Francją. Mam 20–22 takich zawodników do pracy każdego dnia. I nie chodzi tylko o ich umiejętności, jakość czy fizyczność. Chodzi też o ich charakter. Są pokorni. Chcą się rozwijać. Chcą się uczyć. Praca z nimi każdego dnia to czysta przyjemność. Jestem bardzo podekscytowany tym, dokąd możemy dojść jako drużyna.
Mecze takie jak jutrzejszy mogą też pomóc im zdobywać doświadczenie…
– Oczywiście. Doświadczenie zdobywa się poprzez jego zdobywanie. Nie mogę się doczekać jutrzejszego meczu. To będą dwie znakomite młode drużyny, które grają w swoim stylu i ze swoją tożsamością.



