Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Arsenalem.

Co sądzisz o tym meczu?

— Myślę, że jest jasne, gdzie leżą nasze mocne strony i myślę, że dla wszystkich jest jasne, co musimy poprawić. Czułem, że jako grupa — włącznie ze mną — wyciągnęliśmy lekcję z zeszłego tygodnia. Stracić dwa gole po stałych fragmentach gry, co ostatecznie kosztowało nas mecz, jest naprawdę rozczarowujące. A potem jeszcze kolejna czerwona kartka — znowu jestem bardzo rozczarowany. Nie chcę siedzieć tutaj i co tydzień mówić, jak dobrze gramy, jeśli nie zdobywamy punktów. Musimy zacząć znajdować sposób, żeby grać dobrze — co przez dużą część mojego czasu z tą drużyną robiliśmy — ale jednocześnie bardzo, bardzo szybko zdobywać punkty.

Pedro Neto został wyrzucony z boiska, odstęp między obiema kartkami był bardzo krótki…

— To rozczarowujące dla Pedro, bo jest bardzo, bardzo dobrym zawodnikiem i chcemy mieć go na boisku. Do tego momentu sprawiał Arsenalowi naprawdę wiele problemów. To dla nas frustrująca sytuacja — nie tylko dzisiaj — bo zabraknie go także w meczu z Aston Villą. Ale to nie tylko Pedro. Myślę, że jako grupa — ja również jako lider — musimy wziąć większą odpowiedzialność za niektóre decyzje, które podejmujemy, jeśli chodzi o dyscyplinę i o momenty, w których tracimy gole. Nie tylko dziś — gole, które straciliśmy wcześniej. Niektóre z nich są po prostu nie do zaakceptowania na tym poziomie.

Jeśli chodzi o tracenie bramek po rzutach rożnych — kiedy ostatnio tu byliście, widzieliśmy dwa rożne i za każdym razem wysyłaliście trzech zawodników wyżej. Dlaczego dziś tego nie zrobiliście?

— Po pierwsze, oni sami by się na to przygotowali. Są w tym bardzo, bardzo dobrzy. Po drugie, kiedy później analizowałem tamte rzuty rożne, byli bardzo, bardzo blisko zdobycia bramki. Nie zawsze chodzi tylko o rezultat. Czasem pewne rzeczy po prostu się wydarzą. Poza tym w tym tygodniu pracowaliśmy nad pewnym schematem — co oczywiście dziś nie zadziałało — bo straciliśmy gola z rożnego przeciwko Burnley. Pracowaliśmy nad konkretnym ustawieniem. To był pierwszy raz, kiedy chłopcy to wykonywali. Dziś się to nie opłaciło, ale musimy być w tych momentach lepsi, bo w tej chwili tracimy punkty nie z powodu naszych występów, ale z powodu stałych fragmentów gry i dyscypliny.

Jeśli chodzi o dyscyplinę — co ty i klub robicie lub zamierzacie zrobić w tej sprawie? Rozmawialiśmy z Enzo Marescą o możliwości kar finansowych dla zawodników…

— Można karać zawodników finansowo. Nie chodzi jednak o samą karę. Chodzi o znalezienie przyczyny. Nie sądzę, żeby Pedro Neto dzisiaj albo Wes Fofana w zeszłym tygodniu w tamtym momencie myśleli: „jeśli dostanę czerwoną kartkę, zostanę ukarany finansowo”. To kwestia koncentracji i skupienia, które musimy poprawić. Wiem, że bilans dyscyplinarny klubu od początku sezonu nie jest dobry i teraz zaczyna być naprawdę zły. Mieliśmy 10 meczów odkąd tu jestem, w których nie było tych problemów, ale teraz mieliśmy dwie takie sytuacje w dwóch meczach. Jest coś głębszego, do czego musimy dotrzeć. Dla mnie sprawa jest prosta — jeśli rozwiążemy te dwie główne kwestie, możemy być bardzo, bardzo dobrą drużyną i osiągnąć wszystko, co chcemy osiągnąć.

Ale to nie tylko czerwone kartki, prawda? Są też bardzo głupie żółte kartki. Enzo Fernández dostał kartkę za rzucenie piłką o ziemię…

— Tak, myślę, że kartki za dyskusję z sędzią to coś frustrującego dla każdego zawodnika. Wyczuwam to. Masz rację mówiąc o naszym bilansie dyscyplinarnym. Niektóre decyzje dzisiaj — przy rzutach rożnych, przy niektórych faulach — myślę, że João Pedro był faulowany prawdopodobnie pięć razy z rzędu w pierwszych 10 minutach. Nie dostał nic. Frustracja narasta. Nie obwiniam sędziego za naszą dzisiejszą porażkę, ale były oczywiste sytuacje, które wywołały frustrację i myślę, że to też jest coś, czemu trzeba się przyjrzeć.

Czy jest coś, co klub może zrobić w sprawie dyskusji z sędziami — może wprowadzić jakąś politykę?

— Być może coś takiego. Na pewno musimy coś zrobić. Muszę porozmawiać ze sztabem szkoleniowym, ludźmi w klubie i z zawodnikami, bo to nie jest akceptowalne. Szczególnie w dwóch ostatnich meczach sami stworzyliśmy sobie problemy, nawet tutaj przeciwko bardzo dobrej drużynie. Widać, że w naszej grze jest wiele dobrego. Jest dużo jakości technicznej, taktycznej, w sposobie naszej gry. Ale jeśli tego nie wyeliminujemy, to właśnie to będzie nas kosztować.

Siedem goli straconych po rzutach rożnych odkąd tu przyszedłeś. Wcześniej bilans był całkiem dobry. Co twoim zdaniem się zmieniło?

— To bardzo dobre pytanie. Myślę, że to ja. W zeszłym tygodniu mówiłem, że uczę się tej grupy i uczę się o pewnych zawodnikach na określonych pozycjach. Sam schemat tak naprawdę nie zmienił się aż do tego tygodnia, jeśli chodzi o to, jak bronimy przy takich sytuacjach. Ale to coś, co pojawiło się w naszej grze i kosztuje nas punkty, i coś, co musimy bardzo szybko zmienić.

Ogólnie — czy uważasz, że problem przepychania się i trzymania w polu karnym powinien być inaczej sędziowany?

— Tak, bo istnieje przepis. Jest przepis mówiący, że nie może być faulu, jeśli piłka jeszcze nie jest w grze. Więc jest dużo trzymania i przepychania, zanim piłka zostanie dośrodkowana. I myślę, że trzeba się temu przyjrzeć, bo trzymanie to trzymanie. Ale nie chcę brzmieć jak ktoś rozgoryczony. My musimy sobie z tym lepiej radzić. Po prostu musimy radzić sobie z tym lepiej. Ale myślę, że to coś, co pojawia się coraz częściej. Stałe fragmenty gry są ogromnie ważne w tej lidze i w każdej lidze. I to coś, czemu moim zdaniem powinno się przyjrzeć.

Czy twoim zdaniem ich zwycięska bramka powinna zostać uznana?

— Myślę, że możemy sobie z tym lepiej poradzić, mówiąc szczerze. Uważam też, że jest tam blok na niektórych zawodnikach. Jeden z naszych piłkarzy, który próbował uderzyć głową, był trzymany. Nasz bramkarz — oni wbiegają w naszego bramkarza. Ale takie rzeczy się zdarzają. Musimy sobie lepiej poradzić w tamtym momencie. W rzeczywistości sami oddajemy te dwa stałe fragmenty gry — oddajemy rzut wolny tuż przed tym i oddajemy im rzut rożny.

ŹRÓDŁOfootball.london