Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Burnley.

Jak się czułeś, oglądając wydarzenia z wtorku, kiedy Vinícius Júnior oskarżył Gianlucę Prestianniego o rasizm? Co o tym sądzisz?

– To przykre. To naprawdę przykre. W tej sytuacji trzeba wziąć pod uwagę kontekst. Zawsze musi istnieć kontekst. Natomiast jedno mogę powiedzieć – każda forma rasizmu w społeczeństwie, a tym bardziej w piłce nożnej, jest nie do zaakceptowania. Jest absolutnie nie do zaakceptowania. Nie mogę mówić o konkretnym incydencie, gdy trwa dochodzenie. Nie będę komentował tej sytuacji. Powiem tylko tyle: kiedy widzisz zawodnika tak zdenerwowanego jak Vinícius Júnior, zazwyczaj jest ku temu powód. Sam byłem ofiarą rasistowskich obelg. Znam ludzi, którzy byli rasistowsko obrażani. Ludzie muszą zrozumieć, że gdy jesteś oceniany za coś, z czego powinieneś być dumny, to jest to najgorsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Rasizm ma też historyczny kontekst. Jako menedżer tego niesamowitego klubu piłkarskiego muszę jasno powiedzieć: jeśli jakikolwiek zawodnik, trener czy menedżer zostanie uznany za winnego rasizmu, nie powinien mieć miejsca w tej grze. Dla mnie to takie proste. Natomiast absolutnie nie będę komentował jednego konkretnego incydentu, gdy trwa dochodzenie.

Co sądzisz o komentarzach José Mourinho na temat tego incydentu?

– Znowu – chodzi o kontekst. Powiem tylko tyle: niezależnie od tego, jak zawodnik celebruje bramkę, rasa nigdy nie powinna być w to wciągana. To sprawa, która jest w trakcie dochodzenia. Nie znam kontekstu tej sytuacji. Nie wiem też, w jakim kontekście José powiedział to, co powiedział, więc nie będę tego oceniać. To dokładnie to samo – nie wydaję osądu, dopóki nie znam faktów. Trudno mi w tej chwili oceniać sytuację. Mogę tylko powtórzyć: jeśli jakikolwiek zawodnik czy trener zostanie uznany za winnego rasizmu, nie powinien mieć miejsca w piłce. To takie proste.

W meczu w zeszły piątek pojawiły się problemy z dyskryminacją, a we wtorek było ich bardzo dużo. Mówisz o tym od dawna. Jakie zmiany chciałbyś zobaczyć w przyszłości?

– Wiele rzeczy. Naprawdę wiele. To bardzo, bardzo złożona sytuacja. Gdy mówimy o dyskryminacji – czy to rasowej, czy związanej z płcią, czy z czymkolwiek innym – wiele rzeczy musi się zmienić w naszym społeczeństwie. Nie mówię tylko o piłce nożnej. Jest bardzo dużo podziałów. Jest wiele osób w mediach, które wydają osądy o innych ludziach lub o ich zachowaniu czy tożsamości na podstawie orientacji seksualnej, kraju pochodzenia, religii czy koloru skóry. Szczerze mówiąc, to mnie obrzydza. Uważam, że to znacznie szersza debata niż tylko futbol. Myślę, że ludzie powinni być znacznie bardziej rozliczani za to, co mówią – szczególnie w mediach społecznościowych i w prasie – żeby upewnić się, że takie rzeczy są eliminowane, ponieważ każdy powinien być oceniany jednakowo na podstawie swojego charakteru.

Możemy zapytać o Marca Cucurellę i jego sytuację?

– Nie mogę podać dokładnych ram czasowych w przypadku Marca. Doznał urazu mięśnia dwugłowego uda. Stało się to jeszcze przed przerwą w meczu z Leeds. To dla mnie duża szkoda, bo to znakomity zawodnik. Jeden z najlepszych lewych obrońców na świecie. Ale mamy Jorrela Hato, mamy Malo Gusto, którzy mogą grać po tej stronie. Mamy naprawdę bardzo dobrych zawodników, którzy mogą go zastąpić. Im szybciej wróci, tym lepiej.

A jak wygląda sytuacja z Cole’em Palmerem i Reece’em Jamesem? Zarządzaliście ich czasem gry w ostatnich spotkaniach. W którym momencie przestaniecie to robić?

– Zakładam, że są dostępni. Już kilka razy od kiedy tu jestem, zadawano mi to pytanie. To bardzo hipotetyczne pytanie. Wszystko zależy od dnia – nie tylko od tych dwóch zawodników, ale od tego, jak każdy zawodnik się czuje. W tej chwili obaj są w pełni zdrowi. Obaj są dostępni do gry. Obaj bardzo dobrze trenowali dzisiaj. Gdy masz takich dwóch zawodników w zespole, twoja drużyna staje się naprawdę bardzo mocna.

Czy to przewaga grać przed Liverpoolem i Manchesterem United w ten weekend?

– Jest luty. Jest luty. Przed nami jeszcze mnóstwo czasu. Szczerze mówiąc, nawet nie zastanawiałem się, o której gramy. Musimy wygrać nasz mecz. To takie proste. Musimy wykonać swoją pracę. Nie będzie łatwo. Burnley pojechało do Crystal Palace i wygrało. Oglądaliśmy Wolves przeciwko Arsenalowi. To bardzo mocna liga. Musimy zająć się swoją robotą, niezależnie od tego, o której gramy.

Czy jest w Premier League element lekceważenia słabszych drużyn przez te najmocniejsze?

– Nie sądzę, że chodzi tylko o lekceważenie. Wolves wczoraj było znakomite – oglądałem ten mecz. Ta liga jest teraz tak mocna. Każda drużyna może pokonać każdą. Dlatego różnice punktowe między zespołami są tak niewielkie. My musimy skupić się na własnym występie. Musimy dobrze się przygotować. A ja lubię robić to w sposób konsekwentny w naszym procesie – niezależnie od tego, czy gramy z Wolves, z Burnley jutro, czy z Manchesterem City albo Arsenalem. Nasz proces jest taki sam. Musi taki być, jeśli chcesz być konsekwentny w swoich występach.

Burnley wygrało z Palace, ale odpadło też z pucharu i dokonało wielu zmian w składzie. Czy byłoby błędem wyciągać z tego zbyt daleko idące wnioski?

– Taki jest urok FA Cup. Trzeba oddać uznanie Mansfield. Wiem, że jutro czeka nas trudny mecz.

Czytałem, że Reece James dużo ostatnio rozmawia z Johnem Terrym. Zachęcasz zawodników do takich pomysłów?

– W stu procentach. Kiedy masz wokół klubu ludzi takich jak John – legendę tego klubu – to ogromna wartość. Gdy masz kogoś z jego doświadczeniem, z trofeami, które zdobył, i z wiedzą, którą posiada, to dla Reece’a świetna okazja, żeby z tego skorzystać. To bardzo, bardzo pozytywna rzecz.

Czy zachęcałbyś także innych zawodników, żeby korzystali z takich doświadczeń?

– Możesz uczyć się od każdego. Ale uczenie się od ludzi, którzy już tam byli i to osiągnęli, to najlepszy sposób.

Niektórzy twoi zawodnicy byli ostatnio widziani, jak korzystają z wolnego czasu w tym tygodniu. Jak ważny jest odpoczynek dla piłkarzy?

– Patrzyłem na kalendarz zawodników z ostatnich 18 miesięcy, właściwie dwóch lat. Rozmawialiśmy o kontuzjach i o tym, jak maksymalizować dostępność zawodników. Właściwie to ja zachęciłem ich, żeby pojechali złapać trochę słońca. Przez 18 miesięcy grali praktycznie bez przerwy. Czasami najlepszym sposobem na regenerację, na bycie świeżym i gotowym, jest po prostu się wyłączyć i odpocząć. To był mój pomysł. Wiem, że ludzie mogą to kwestionować, zwłaszcza jeśli po tym nie wygrywasz meczów. Ale w tamtym momencie uznałem, że to właściwa decyzja, biorąc pod uwagę ich obciążenie.

Czy widzisz odpowiednią reakcję w treningach pod względem intensywności?

– Myślę, że chcieliby więcej dni wolnego [śmiech]. Ale ich treningi w ostatnich dwóch dniach były dobre. Szczerze mówiąc, odkąd tu jestem, poziom ich zaangażowania, intensywność na treningach i to, co mi dają, jest konsekwentnie znakomite. I musi takie pozostać, jeśli chcemy odnosić sukcesy.

Liam Delap nie strzelił w tym sezonie wielu goli. Czy można być dobrym napastnikiem, nie zdobywając wielu bramek?

– W stu procentach. To pierwsza rzecz, na którą patrzę u swoich napastników. Szukam ludzi, którzy przyczyniają się do wygrywania meczów przez zespół. Liam na pewno zrobił to w meczu z Hull. Zrobił to też w innych spotkaniach. Oczywiście wszyscy napastnicy chcą strzelać gole. Dlatego grają w piłkę. To kochają robić. Ale jest w tym coś więcej. Potrzebujesz 11 atakujących i 11 broniących w każdym momencie. Liam fantastycznie broni od przodu. Tak samo João. Wnoszą wkład w to, że ostatnio mamy dobre wyniki i musi to trwać dalej.

Nie poszło mu jeszcze najlepiej pod względem bramek w tym sezonie, tak jak klub mógł mieć nadzieję. Są oczywiście powody. Czy uczciwe jest założenie, że niektórzy zawodnicy – zwłaszcza młodzi, którzy po raz pierwszy grają w tej lidze – zasługują na drugi sezon?

– Myślę, że to oczywiste. Jeśli spojrzysz na kariery większości piłkarzy, zwykle to właśnie w drugim sezonie naprawdę się rozkręcają. W przypadku Liama było kilka naprawdę dobrych występów. Ale jego rytm został też przerwany przez kontuzję, przez problem z barkiem. Jestem bardzo zadowolony z João. Jestem bardzo zadowolony z Liama. Uważam też, że Marc Guiu, kiedy na niego stawialiśmy, był bardzo dobry. I mam nadzieję, że to będzie trwało dalej, jeśli chcemy odnosić sukcesy.

ŹRÓDŁOfootball.london