Eden Hazard, jedna z największych legend w historii Chelsea, wywołał falę spekulacji swoją najnowszą wypowiedzią dla Gazzetta dello Sport. Belg otwarcie zasugerował, że idealnym kandydatem na stanowisko menedżera The Blues jest jego były boiskowy kolega, Cesc Fabregas.
Wypowiedź ta pojawia się w dość specyficznym momencie, zaledwie kilka tygodni po tym, jak Liam Rosenior przejął stery w londyńskim klubie po Enzo Maresce. Mimo świeżej zmiany na ławce trenerskiej, Hazard nie gryzie się w język i otwarcie promuje kandydaturę Hiszpana, który obecnie zbiera świetne recenzje za swoją pracę w Serie A z zespołem Como.
Belg przyznał, że już latem przeprowadził z Fabregasem prywatną rozmowę na ten temat. „Będę szczery, rozmawialiśmy trochę w lecie. Powiedziałem mu, że był jednym z najlepszych pomocników w historii i że jest przeznaczony do tego, by zostać również jednym z najlepszych trenerów” – wyznał Hazard. Dodał również, że wprost zakomunikował Hiszpanowi, iż nadszedł czas na powrót na Stamford Bridge. Choć Fabregas obrócił całą sytuację w żart, Hazard traktuje tę wizję bardzo poważnie.
Jako zadeklarowany kibic Chelsea, Hazard podkreśla, że chce dla klubu wszystkiego, co najlepsze. Jego marzeniem jest zobaczenie Cesc’a na ławce trenerskiej, podczas gdy on sam mógłby cieszyć się grą zespołu z perspektywy trybun. Biorąc pod uwagę dużą rotację trenerów za rządów obecnych właścicieli: przez klub przewinęli się już Tuchel, Potter, Pochettino i Maresca to sugestie Hazarda mogą paść na podatny grunt, jeśli projekt Roseniora nie przyniesie natychmiastowych efektów. Fabregas, mający zaledwie 38 lat, wyrasta na jednego z najbardziej obiecujących strategów młodego pokolenia.



