Enzo Fernández staje się jedną z najbardziej rozchwytywanych postaci letniego okna transferowego w 2026 roku, budząc zainteresowanie europejskiej elity. Mimo że jego kontrakt z Chelsea obowiązuje aż do 2032 roku, splot sportowych ambicji i finansowej rzeczywistości sprawia, że przyszłość Argentyńczyka nie jest oczywista. Pomocnik pozostaje centralną postacią w planach klubu, co potwierdzają jego statystyki z obecnego sezonu: 11 goli oraz 4 asysty. Chociaż trener Liam Rosenior publicznie wyraża chęć budowania zespołu wokół mistrza świata, sytuacja finansowa Chelsea może wymusić trudne decyzje, sprawiając, że nawet gracze z długimi umowami nie są w pełni nietykalni.
Sytuację zawodnika uważnie monitoruje Real Madryt, który widzi w nim profil lidera zdolnego przejąć rolę Jude’a Bellinghama, gdyby ten zdecydował się na odejście. Na ten moment w Madrycie nie ma jednak pośpiechu, a ewentualny ruch zależy od znaczących odejść z klubu. Zdecydowanie konkretniejsze podejście prezentuje Paris Saint-Germain, które traktuje Fernándeza jako flagowy transfer mający napędzać ich kolejny cykl. Co kluczowe, PSG posiada kapitał, by sprostać wycenie Chelsea, która w przypadku zgody na sprzedaż będzie domagać się kwoty w granicach 100–110 milionów euro.
Ostateczna decyzja zależeć będzie od tego, czy klub postawi na sportową stabilność pod wodzą Liama Roseniora, czy ulegnie finansowej presji i ofertom z Paryża lub Madrytu.



