Trent Alexander-Arnold znalazł się na celowniku Chelsea w ramach niezwykle skomplikowanej operacji rynkowej. Choć Liam Rosenior miał nalegać na wypożyczenie z opcją wykupu, to hiszpański klub miał postawił twarde warunki dotyczące definitywnego transferu obrońcy.
Chelsea uważnie monitoruje sytuację byłego piłkarza Liverpoolu. Pierwotny plan Liama Roseniora zakładał sprowadzenie Anglika na zasadzie wypożyczenia z możliwością pierwokupu po sezonie. Władze Realu Madryt kategorycznie jednak odrzuciły taką propozycję, dopuszczając wyłącznie rozmowy o bezpośredniej sprzedaży gracza. Kwota, od której Królewscy mogą w ogóle rozpocząć jakiekolwiek negocjacje, wynosi obecnie około 40 milionów euro.
Madrytczykom nie spieszy się ze sprzedażą swojego zawodnika, ponieważ wierzą w odzyskanie przez niego regularnej formy. Uważają oni, że systematyczna gra pozwoli mu stać się kluczową postacią zespołu lub znacząco podniesie jego rynkową wartość w przyszłości. Z tego powodu Real nie bierze pod uwagę wypożyczenia, gdyż takie rozwiązanie mogłoby osłabić ich potencjalną przyszłą pozycję negocjacyjną. Mimo to, nowy menedżer Chelsea ma mocno naciskać na zarząd, przez co klub może zdecydować się na definitywny wykup piłkarza.
Warto jednak zauważyć, że sytuacja kadrowa w zachodnim Londynie jest teraz wyjątkowo stabilna na tej pozycji. W kadrze przecież znajdują się już Reece James, Malo Gusto oraz utalentowany Josh Acheampong, przez co sprowadzenie kolejnego prawego obrońcy wydaje się mało praktyczne. Z tego powodu wszelkie doniesienia mówiące, że Trent Alexander-Arnold może przyjść do Chelsea należy traktować z dużym przymrużeniem oka. Z drugiej strony, we współczesnym futbolu nic nie jest niemożliwe i tylko czas pokaże, jakie ruchy zostaną podjęte. Obecnie skauci The Blues wnikliwie analizują sens tej operacji pod kątem budowania długofalowego projektu.



