Pierwszy mecz po odejściu Enzo Mareski, kontuzje m.in. Sancheza oraz choroba Fofany, a rywalem Manchester City. Czy można dostać trudniejszą sytuację na początek roku?
Gospodarze wyszli na mecz z lekko „pacyfistycznym” nastawieniem. To raczej The Blues byli bardziej ofensywnie nastawieni od pierwszego gwizdka, grali wysoko pressingiem i nie bali się podchodzić pod bramkę Donnarummy. Z każdą upływającą minutą to jednak The Citizens zaczynali powoli przejmować kontrolę nad meczem, a Chelsea musiała ograniczyć się do kontr. Pomimo przewagi City w posiadaniu piłki to goście w 18 minucie mieli pierwszą groźną sytuacją w tym meczu, jednakże strzał Estevao został zablokowany w polu karnym. Od razu z drugiej strony idzie kontra i Foden niecelnym strzałem kończy akcje. W 2 minuty widzieliśmy więcej akcji bramkowych niż przez pierwsze 20 minut. Gospodarze budowali konkretne akcje pod bramką Chelsea. W 35 minucie Silva oddaje strzał ponad bramką, a w 38 minucie Jorgensen broni strzał Hallanda po rykoszecie. W 39 minucie znowu Norweg strzela, ale tym razem piłka trafia w słupek. W 42 minucie Manchester City w końcu przebija się do naszej bramki, Reijnders strzałem lewą nogą umieszcza piłkę w siatce. Od tego momentu przegrywamy 0-1.
Na drugą połowę nie wyszedł Estevao, w jego miejsce pojawił się Andrey Santos. Podobnie jak w pierwszej połowie, Chelsea wyszła na boisko z dużym animuszem, co mogło skończyć się naprawdę bardzo dobrze… gdyby tylko w 49 minucie Neto trafił w bramkę. Enzo pięknie wystawił piłkę Portugalczykowi ustawionemu na 8 metrze przed bramką City, ale sytuacja spaliła na panewce. W 62 minucie dochodzi do dwóch zmian w szeregach Chelsea: Delap zmienia Joao Pedro, a Hato pojawia się w miejsce Acheamponga. Holender zaznaczył swoją obecność na boisku pięknie czyszcząc akcję gospodarzy w 68 minucie. Gdyby nie ta interwencja Bernardo Silva znalazłby się sam na sam z Jorgensenem. W 78 minut Delap stwierdził, że trzeba trochę podgrzać atmosferę w tym niezbyt porywającym spotkaniu i już poza boiskiem wypycha Khusanova w bandy. Zaraz przy piłkarzu Chelsea zebrała się grupa zawodników gospodarzy, co kończy się żółtą kartką dla naszego napastnika i Nunesa. W 88 minucie Palmer staje przed szansą na wyrównanie wyniku, ale nie trafia w piłkę w polu karnym City. W 94 minucie Gusto wrzuca piłkę w pole karne po indywidualnym rajdzie prawym skrzydłem, początkowo z futbolówką mija się Palmer, a potem Enzo na 3 raty umieszcza piłkę w siatce. Argentyńczyk od razu wskakuje za bandy i rzuca się w objęcia fanów Chelsea. Pomimo znacznej przewagi gospodarzy praktycznie w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła Chelsea wywozi jeden punkt z Manchesteru. The Blues wykazali się dzisiaj niesamowitą walecznością, a gdyby troszkę bardziej nasi zawodnicy byli skuteczni to kto wie?



