Enzo Maresca wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Arsenalem.

Czy Cole Palmer jest gotowy, by jutro zagrać lub rozpocząć mecz od pierwszej minuty?

-Jest dostępny do obu tych rzeczy.

Czy są jakieś inne problemy po wtorkowym meczu?

-Nie. Mamy także Dario Essugo, on brał dziś rano udział w treningu. To dobre wieści.

Czy Estevão Willian, grając tak jak we wtorek, bardzo utrudnia ci pomijanie go w wyjściowym składzie w każdym meczu?

-Zawsze dobrze, kiedy ci, którzy zaczynają i grają, robią właściwe rzeczy. To dobre, bo w takim przypadku dają mi zawsze wątpliwości co do wyboru składu przed kolejnymi meczami. Jednak ważne jest to, że kiedy mają swoją szansę, grają dobrze, robią to, co trzeba. A wtedy to zawsze dobry problem dla menedżera.

Arsenal jest na szczycie ligi i na szczycie Ligi Mistrzów. Co takiego ma Arsenal, co twoim zdaniem odróżnia ich od wszystkich w tym sezonie?

-Na pewno fantastycznie bronią. Każda drużyna przeciwko nim ma problemy ze zdobywaniem bramek, nie tylko ze strzelaniem, ale nawet z tworzeniem sytuacji. To drużyna, która bardzo dobrze broni. Do tego mają też walory, kiedy atakują. Myślę więc, że tak jak powiedziałeś — w tej chwili są pierwsi w Lidze Mistrzów, są pierwsi w Premier League. A my spróbujemy zrobić wszystko, żeby wygrać ten mecz.

Czy Moisés Caicedo i Declan Rice to dwaj najlepsi pomocnicy w Premier League? I czy widzisz tę rywalizację w środku pola jako kluczową dla wyniku niedzielnego meczu?

-Myślę, że Premier League jest pełna dobrych, bardzo dobrych pomocników. Tak jak powiedziałeś — Moisés, Declan, Rodri z City, Elliott Anderson z Nottingham Forest, Bruno Guimarães z Newcastle. Myślę, że Premier League jest pełna bardzo dobrych środkowych pomocników.

Ale czy ta rywalizacja w środku pola będzie kluczowa w niedzielę?

-To duża część, ale nie jedyna. Myślę, że to rywalizacja 11 na 11, plus ci, którzy wejdą z ławki. Chodzi o cały obraz, a nie jego część. To duży mecz.

Jeżeli wygracie, będziecie trzy punkty za Arsenalem. Wiele mówi się, że nie ma zbyt wielkich oczekiwań, by Chelsea wygrała w tym roku Premier League. Ale jeśli pokonalibyście Arsenal i zmniejszyli stratę, czy wewnętrznie pojawiłoby się poczucie, że naprawdę możecie w tym sezonie to osiągnąć?

-Myślę, że w każdym przypadku jest za wcześnie. Czy wygramy, czy nie — to wciąż za wcześnie. Jest koniec listopada, mamy jeszcze pięć, sześć miesięcy. Myślę, że bardzo ważne będzie, gdzie będziemy w lutym, marcu, i wtedy zdecydujemy oraz zobaczymy, czy możemy osiągnąć coś ważnego.

Czy powiedziałbyś, że Arsenal to nawet większe wyzwanie niż we wtorek?

-Myślę, że — tak jak powiedziałem po meczu — to kolejny duży mecz. Jeden zakończyliśmy już z Barceloną. Tak jak powiedziałeś, wygraliśmy, to było dobre uczucie. A teraz mamy kolejny. Czy jest większy niż poprzedni, nie wiem. Dla mnie wszystkie są ważne. Pokonanie Barcelony, albo ewentualnie pokonanie Arsenalu — to miłe uczucie. Ale ostatecznie to tylko trzy punkty.

Czy odczucia na treningu są inne? Czy nastrój, mentalność są inne?

-Tak, mentalność i nastrój w tej chwili są bardzo dobre, bo radzimy sobie całkiem nieźle w Premier League i całkiem nieźle w Lidze Mistrzów. To także dobre uczucie widzieć, że się poprawiamy, rozwijamy. To najlepsze uczucie dla nas.

We wtorek na Stamford Bridge była niesamowita atmosfera. Jak ważne będzie odtworzenie jej w niedzielę? Czy możecie to wykorzystać jako przewagę?

-Absolutnie tak. Potrzebujemy takiego środowiska, potrzebujemy kibiców zachowujących się tak, jak we wtorek. I zawsze miło dzielić takie momenty z każdym na stadionie.

Mniej więcej o tej porze rok temu ludzie mówili, że możecie zdobyć tytuł, ale studziłeś te oczekiwania. Czy teraz jest inaczej? Czy uważasz, że jako grupa jesteście gotowi, by go zdobyć?

-Myślę, że na pewno jest inaczej niż rok temu. Spędziliśmy kolejny rok razem. Przeszliśmy przez momenty, z których można się uczyć. Ale znów — dla mnie jest bardzo wcześnie. Nadal mamy koniec listopada, grudzień. To bardzo wcześnie, ważne będzie, gdzie będziemy w marcu, kwietniu, a potem zobaczymy.

Czy widzisz inną mentalność u zawodników w tym sezonie? Zwycięstwa nad Barceloną na pewno pomagają.

-Tak, ale ci zawodnicy… Rozumiem, że wciąż mówimy o ostatnim meczu. Ale ci piłkarze wiele razy pokazali, że potrafią wygrywać mecze. W Premier League w zeszłym roku mieliśmy dobre momenty, byliśmy w stanie pokonać silne drużyny. Potem PSG, finał Klubowych Mistrzostw Świata. W tym sezonie — nie wiem, Liverpool czy Barcelona. Zawsze rywalizujemy. Czasem wygrywamy, czasem nie. Ale ważne jest, że rywalizujemy z każdym zespołem.

Czy najtrudniejszą częścią jest utrzymanie poziomu z wtorku i budowanie regularności, szczególnie że to młoda drużyna?

-Tak, ale myślę, że jesteśmy na właściwej drodze.

Arsenal jest bardzo mocny przy stałych fragmentach gry. Jak temu przeciwdziałać?

-Staramy się bronić najlepiej, jak potrafimy. Arsenal strzela gole ze stałych fragmentów nie przeciwko jednej czy dwóm drużynom — oni strzelają przeciwko każdemu. W ostatnim meczu z Bayernem strzelili pierwszego gola po rzucie rożnym. To nie jest tak, że strzelają tylko przeciw jednej konkretnej drużynie — strzelają przeciw wszystkim. Mają system, który działa bardzo dobrze, a my spróbujemy zrobić wszystko, by bronić jak najlepiej.

Jak bardzo różni się wyzwanie przygotowania meczu z Barceloną, a teraz z Arsenalem?

-To inne wyzwanie, tak jak powiedziałeś. Zaplanowaliśmy mecz z Barceloną w określony sposób. Musimy zaplanować mecz z Arsenalem w inny sposób, a później zobaczymy, co będzie po meczu.

Czy dla zawodników to duży zastrzyk energii, że Palmer wraca?

-Tak, wszyscy są szczęśliwi. Koledzy z drużyny są szczęśliwi. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi, a najważniejsze, że Cole jest szczęśliwy, bo ostatecznie piłkarz chce grać mecze i trenować codziennie.

Jak niepokojące może być to dla obrońców, widząc współpracę Palmera i Estevão?

-Oni mogą grać razem. To zależy od drużyny, od planu na mecz, ale na pewno oni są podekscytowani. Kibice są podekscytowani możliwością zobaczenia ich razem. My też jesteśmy podekscytowani, choć pamiętamy, że zawsze potrzebna jest równowaga między obiema fazami.

Mówiąc o mentalności — twoja drużyna wydaje się poprawiać również w tym aspekcie. Jak nad tym pracujesz? Jak budujesz mentalność zwycięzców, o której często mówisz?

-Dla mnie osobiście, już kilka razy mówiłem, że jedynym sposobem na budowanie mentalności zwycięzcy jest wygrywanie meczów — niezależnie od rozgrywek. Myślę, że jesteśmy na właściwej drodze. Mamy także zawodników w szatni, którzy zachowują się jak liderzy. Oni też rozwijają się w tym aspekcie i to bardzo ważne, zwłaszcza gdy masz grupę taką jak nasza.

Jakiego wkładu spodziewasz się po Palmerze?

-Dużego, dużego. Jak powiedziałeś — prawdopodobnie to nasz najlepszy zawodnik. Cieszymy się, że wrócił. Teraz musimy dać mu czas, by był w 100% gotowy. W przeszłości spisywał się fantastycznie i nie ma wątpliwości, że będzie robił dla tego klubu bardzo dobre rzeczy w przyszłości.

ŹRÓDŁOfootball.london