Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Port Vale.
Co sądzisz o tym występie?
– Byłem bardzo zadowolony z zaangażowania i poziomu intensywności zespołu. Myślę, że wszystko od tego się zaczęło. Oczywiście mamy znakomitych zawodników i niektóre z bramek, które strzeliliśmy, oraz akcje, które stworzyliśmy, były bardzo dobre. Ale kiedy patrzysz na zaangażowanie drużyny w pierwszej połowie – sposób, w jaki biegaliśmy, doskakiwaliśmy, odbieraliśmy piłkę – to właśnie dało nam fundament do tego, żeby wygrać ten mecz.
Jaka jest twoja reakcja na komentarze agenta Enzo Fernándeza?
– To jego opinia. Nie mam nic do powiedzenia na temat opinii innych osób. Enzo wie, co o nim myślę i świetnie było zobaczyć go dzisiaj tutaj, wspierającego drużynę. Idziemy dalej i chcemy mieć bardzo dobrą końcówkę sezonu.
Czy Enzo przeprosił ciebie i drużynę?
– Jak mówiłem wczoraj – rozmowy, które prowadzę indywidualnie z zawodnikami, z Enzo czy z kimkolwiek z zespołu w takich sprawach, pozostają wewnątrz drużyny. Szatnia jest święta. Jasno powiedziałem wczoraj, co o nim myślę jako o człowieku – to świetny gość. Ale teraz chcę, żebyśmy skupili się na piłce i osiągnęli to, co chcemy osiągnąć w tym sezonie.
Czy Enzo uważa, że kara jest niesprawiedliwa?
– W odpowiednim czasie i w odpowiednim momencie – a to nie jest ten moment, biorąc pod uwagę przez co przeszliśmy – na pewno pojawi się rozmowa na temat tego, co zostało powiedziane między mną a Enzo. Jesteśmy z Enzo w bardzo dobrych relacjach. Widziałem się z nim dzisiaj, odbyliśmy bardzo dobrą rozmowę jeden na jednego i sytuacja nie wygląda tak, jak niektórzy mogą myśleć.
Jakie było twoje podejście do wystawienia dziś mocnego składu?
– Następny mecz gramy za osiem dni. To pierwszy tydzień, w którym mam możliwość normalnie pracować z zespołem przed meczem z Manchesterem City. Zagraliśmy 19–20 meczów w ciągu 10 tygodni.
Czy poczułeś ulgę po szybkim zdobyciu pierwszej bramki?
– Myślę, że każdy trener powie, że prawdziwa ulga przychodzi dopiero po końcowym gwizdku. To był bardzo ważny tydzień – dla mnie, sztabu i klubu. Zawodnicy byli na zgrupowaniach reprezentacji. Kiedy przechodzisz przez trudny okres, taki jak te 10 dni, a potem go analizujesz i wracasz silniejszy, wiedząc, co chcesz poprawić, to masz podstawy do dalszej pracy. Mam grupę zawodników, którzy nadal wierzą – tak jak ja – że możemy mieć znakomity sezon: wygrać FA Cup i zakwalifikować się do Ligi Mistrzów.
Mówiłeś, że to ważny czas dla ciebie i sztabu – czy czujesz się teraz innym trenerem?
– Tak. Każde doświadczenie – dużo mówi się o doświadczeniu – może cię wzmocnić i uczynić lepszym, nawet jeśli w danym momencie jest bolesne. Rzeczywistość jest taka, że ja i mój sztab przyszliśmy w styczniu i przez dwa i pół miesiąca graliśmy co trzy dni. Każdy powie, że to trudne – uczysz się w trakcie. Możliwość analizy, rozłożenia wszystkiego na czynniki pierwsze i przemyślenia tego, co się wydarzyło, bardzo nam pomogła i mam nadzieję, że pomoże nam także na koniec sezonu.
Dlaczego Jamie Gittens nie był dziś dostępny?
– Niestety Jamie podczas wczorajszego treningu doznał tego, co wygląda na kolejny uraz uda. Musimy przeprowadzić badania, żeby mieć pewność. To dla niego ogromna szkoda – wydaje mi się, że to już trzeci taki przypadek. Musimy mu pomóc i zadbać o to, żeby wszystko było w porządku. Na ten moment nie mogę podać konkretnego czasu powrotu.
Jakie to uczucie jechać na Wembley jako trener?
– To coś, o czym się marzy, ale ludzie ciągle pytają mnie, co to dla mnie znaczy. Jestem trenerem ogromnego klubu, dla którego takie sytuacje powinny być normą. O Wembley pomyślę, kiedy tam będziemy. Teraz mam przed sobą ogromny mecz z Manchesterem City w przyszłą niedzielę i na tym się w pełni koncentruję.
Dlaczego dałeś Cole’owi Palmerowi opaskę kapitańską?
– To naturalny krok w jego karierze. Pokazuje cechy przywódcze. Istnieją różne typy liderów – są tacy, którzy dużo mówią, organizują. Cole prowadzi zespół w inny sposób – jest odważny, bierze na siebie odpowiedzialność, chce piłkę. Nawet jeśli popełni błąd, znów chce grać i być pozytywny. To odzwierciedla to, czego chcę od zespołu. Uważam, że dziś poprowadził drużynę znakomicie.
Jak zareagował Cole?
– Jest z tego zadowolony.
Palmer nie jest typowym liderem…
– Jak mówiłem – można przewodzić na różne sposoby. Cole to zawodnik, który w wielkich momentach potrafi wygrywać mecze. Ale jeśli obejrzysz dzisiejszy mecz – jego czy João – wracali do obrony, gonili rywali aż do własnego pola karnego. Pedro wykonywał odbiory we własnym polu karnym. Trzeba wracać do podstaw. Uważam, że dziś pod względem fundamentów gry zawodnicy byli bardzo, bardzo dobrzy, a Cole przewodził przykładem.
Ryan Kavuma-McQueen zadebiutował…
– Byłem bardzo szczęśliwy z powodu Ryana. Miałem okazję oglądać go w meczu FA Youth Cup jakieś sześć tygodni temu. Dużo wiem o akademii – trenerzy przekazują mi wiele informacji o zawodnikach. Uznałem, że to był bardzo dobry moment dla niego i dla akademii, która tradycyjnie stoi na bardzo wysokim poziomie, żeby mieć kolejnego debiutanta.
Pojawiły się informacje o możliwości gry Liama Delapa dla reprezentacji Irlandii. Czy to do ciebie dotarło?
– Jeszcze nie.
Czy byłby gotowy na grę w seniorskiej reprezentacji?
– Myślę, że jeśli spojrzeć na jego rozwój i to, jak się prezentuje, ma ogromny potencjał, żeby osiągnąć ten poziom. Ale decyzje dotyczące reprezentacji to coś, co należy do zawodnika i selekcjonerów.



