Dzisiaj o godzinie 21:00 rozpoczął się mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów. Chelsea podejmowała PSG, a areną zmagań było Stamford Bridge. The Blues po fatalnym wyniku w pierwszym meczu muszą wręcz liczyć na cud, ale wiary w sukces zawodnikom na pewno nie można odmówić.

Kibice The Blues po pierwszym fatalnym meczu w Paryżu muszą liczyć na piłkarski cud. Przegrana aż 5:2 stawia Chelsea w bardzo niekorzystnej sytuacji przed starciem rewanżowym. Dość powiedzieć, że w historii Ligi Mistrzów tylko czterokrotnie zespół odwracał losy dwumeczu przegrywając pierwszy mecz trzema bramkami. The Blues nie dokonali tego nigdy w historii występów w tych elitarnych rozgrywkach. Jakby tego było mało to przed rewanżowym starciem z drużyną z Paryża kontuzji nabawił się kapitan The Blues, Reece James. Niedostępny na mecz z PSG jest również Malo Gusto, co sprawia, iż Chelsea nie posiada nominalnego prawego obrońcy na to starcie. Ponadto klub z Paryża nie grał meczu w lidze francuskiej w miniony weekend, gdyż przełożyli oni swoje spotkanie z Nantes. The Blues swoje spotkanie w lidze angielskiej normalnie rozgrywali, ulegli oni 0:1 Newcastle, gdzie również ofensywa, jak i defensywa, zawiodła. Wszystkie gwiazdy na niebie wskazują na awans Paryżan do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, wszak Chelsea musi przeprowadzić prawdziwą remontade. Niemniej dla kibiców Chelsea ten wieczór ma być wspaniałą chwilą, gdyż The Blues grają pierwsze pucharowe spotkanie Ligi Mistrzów na swoim stadionie od trzech lat, gdzie wówczas ulegli Realowi Madryt.

Mecz rozpoczęła ekipa Chelsea. Jednak to PSG lepiej weszło w mecz. Safonow długim podaniem posłał piłkę w stronę Kwaraczkeli, do piłki pierwszy dopadł Sarr, jednak źle opanował piłkę i Gruzin bez problemu pokonał Roberta Sancheza. Chelsea musiała już teraz odrobić 4 bramki aby doprowadzić do dogrywki. Jednak w 15 minucie sytuacja dla The Blues stała się dramatyczna. PSG bez problemu rozegrało piłkę pod polem karnym The Blues. Piłkę na skraju pola karnego otrzymał Barcola i fenomenalnym strzałem pokonał bezradnego Sancheza. Chelsea po kwadransie gry przegrywa 0:2. Obie te stracone bramki nie bardzo wpłynęły na postawę zawodników The Blues. Pierwszą groźną akcję w wykonaniu podopiecznych Roseniora przeprowadzili dopiero w 34 minucie. Nuno Mendes popełnił błąd we własnym polu karnym, piłkę przejął Joao Pedro, lecz jego strzał z ostrego kąta obronił Safonow. Chwilę później kolejna ciekawa akcja w wykonaniu The Blues. Cole Palmer w charakterystyczny dla siebie sposób znalazł trochę miejsca przed polem karnym Paryżan i niskim strzałem próbował pokonać golkipera PSG. Ze strzałem jednak świetnie poradził sobie Safonow. Do końca pierwszej połowy nie działo się zbyt wiele, a po końcowym gwizdku piłkarze Chelsea schodzili do szatni w akompaniamencie gwizdów.

W przerwie meczu obaj szkoleniowcy przeprowadzili zmiany. Z boiskiem pożegnał się Sarr, a w jego miejsce pojawił się Acheampong. W drużynie z Paryża pojawił się Mayulu, a z boiska zszedł Neves. Zmiany te kompletnie nie zmieniły przebiegu gry. Kolejne zmiany w ekipie The Blues. Tutaj Rosenior przeprowadził potrójną zmianę, gdzie widocznie zaczął już oszczędzać piłkarzy na rozgrywki ligowe. Z boiskiem pożegnali się Palmer, Joao Pedro oraz Enzo, a w ich miejsce pojawili się Garnacho, Delap oraz Lavia. Bezwzględni w swojej grze byli dzisiaj Paryżanie. Lewą stroną popędził jeden z zawodników PSG, posłał piłkę do Mayulu, a ten mierzonym strzałem pokonał Roberta Sancheza. Po tej bramce pierwsi kibice The Blues zaczęli opuszczać Stamford Bridge. Kolejnych zmian dokonał Luis Enrique. No boisko weszli Ramos oraz Hernandez, a pożegnali się z nim Dembele oraz Mendes. To jedak nie był koniec fatalnych informacji dla The Blues. W 86 minucie z boiska na noszach z powodu kontuzji został zniesiony Chalobah. Fatalny wieczór dla sympatyków Chelsea.