Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Wrexham.
Jak się ma Estevão Willian?
— Powiedziałbym, że wrócił już na boisko, ale na ten mecz nie jest jeszcze gotowy. Musimy być naprawdę bardzo ostrożni, biorąc pod uwagę, że był to uraz mięśnia dwugłowego uda. Musi jeszcze zaliczyć kilka kolejnych etapów rehabilitacji, zanim wprowadzimy go z powrotem do gry. Ale oczywiście jego powrót do drużyny będzie dla nas dużym wzmocnieniem.
Ktoś jeszcze?
— Nie. Jamie Gittens jest już bardzo blisko powrotu, co jest świetną wiadomością. Miał bardzo pozytywny wynik badań. Mamy nadzieję, że w ciągu najbliższych siedmiu dni wróci do treningów z drużyną. Jeśli chodzi o mecz z Aston Villą, nie ma po nim żadnych kontuzji, co jest fantastyczne.
A Romeo Lavia — czy jest gotowy, żeby wyjść od pierwszej minuty? Wygląda na to, że to dobra okazja dla niego…
— Tak, to jest dobra okazja. Bardzo się z tego cieszę w jego przypadku. Romeo na pewno odegra rolę i będzie odgrywał bardzo dużą rolę do końca sezonu. Znamy jego atuty. Bardzo chciał już grać, ale staraliśmy się wprowadzać go stopniowo w najlepszy możliwy sposób. Teraz jego szansa nadchodzi i na pewno zagra w najbliższych meczach.
Jakie masz plany wobec bramkarzy w najbliższych tygodniach?
— Szczerze mówiąc, na pozycję bramkarza patrzę trochę inaczej w każdym meczu. Chcę, żeby rywalizacja była na każdej pozycji na boisku. Wiem, że tradycyjnie kiedy zmienia się bramkarza, to oznacza, że ktoś zostaje nowym numerem jeden. U mnie tak nie jest. Wcale nie. Będziemy wybierać i ja będę starał się wybrać najlepszy możliwy skład na każdy mecz. Filip Jørgensen pracował na swoją szansę. Uważam, że wykorzystał ją naprawdę bardzo dobrze. Miał ogromny wpływ na mecz — na naszą strukturę budowania akcji i na to, jak tworzyliśmy sytuacje. Niektóre gole zaczęły się właśnie od niego. Zagrał naprawdę bardzo dobrze. Ale Rob też zaliczał świetne występy. Chcę jednak, żeby rywalizacja była na każdej pozycji.
Czy jednak bramkarz nie pomaga w budowaniu ciągłości w drużynie?
— Tak, potrzebujesz ciągłości, ale przede wszystkim musisz wygrywać mecze. Są różne podejścia — nowoczesne, bardziej „starej szkoły”. Ja wybiorę skład, który moim zdaniem daje największą szansę na wygraną w danym meczu. Myślę, że w żadnym spotkaniu nie wystawiłem dokładnie tej samej jedenastki. Ludzie mogą mówić, że potrzebna jest ciągłość. Jeśli przegramy — powiedzą, że jej brakuje. Jeśli wygramy — że to była dobra decyzja. Podjąłem decyzję przed meczem z Aston Villą i myślę, że okazała się słuszna. Mam nadzieję podejmować kolejne właściwe decyzje w przyszłości.
Jak zareagował Sánchez? Czy odbyłeś z nim szczerą rozmowę?
— Tak, rozmawiałem z nim bardzo szczerze. Rob był oczywiście rozczarowany, że nie zagrał — czego oczekuję od każdego zawodnika, czy to bramkarza, czy piłkarza z pola. Ale sposób, w jaki zareagował na treningach, sposób, w jaki wspierał Filipa podczas rozgrzewki i w szatni, był znakomity. Nic się w tym nie zmieniło. Wspominałem już o Garnacho i o tym, jak zareagował na brak miejsca w składzie. Jeśli mamy odnieść sukces w krótkim i długim okresie, potrzebujemy grupy z odpowiednią mentalnością. Rob jak dotąd był pod tym względem absolutnie znakomity.
Oglądałeś kiedyś dokument o Wrexham?
— Widziałem kilka odcinków.
Naprawdę?
— Tak. Kiedy widzisz klub, który się rozwija, rośnie i awansuje przez kolejne ligi, to świetna historia. Wykonali fantastyczną pracę. Myślę, że Phil Parkinson zrobił niesamowitą robotę z drużyną i z pozycją, jaką mają teraz w lidze. Wiemy, że to będzie naprawdę trudny mecz. To klub, który jest na fali wznoszącej i wokół którego jest dobra energia i atmosfera. Trudno gra się przeciwko temu. Podchodzimy do tego meczu bardzo poważnie. Dla nas to szansa na zdobycie trofeum.
Czy sam chciałbyś kiedyś wystąpić przed kamerą jako aktor?
— Aktorstwo zostawię profesjonalistom. Ale to świetna rzecz. Myślę, że otwartość wobec kibiców i pokazanie, jak funkcjonuje klub piłkarski, jest czymś interesującym dla ludzi. To była świetna historia dla nich i mam nadzieję, że po naszym meczu nadal będzie się dla nich dobrze układać.
Jutro to wy będziecie „czarnymi charakterami”, prawda?
— Na tym polega piłka nożna. Na tym polega FA Cup i musimy to szanować. Wiemy, że jesteśmy faworytem, co jest naturalne, i musimy jutro wyjść i zagrać jak faworyt.
Jak ważne jest dla ciebie osobiście zdobycie pierwszego trofeum tak szybko, jak to możliwe?
— Dlatego tu jestem. O tym się marzy jako piłkarz, trener czy menedżer — żeby wygrywać trofea. FA Cup to niesamowite rozgrywki z ogromną tradycją i historią. Ale jutro nie możemy myśleć o trofeum czy finale — musimy skupić się na Wrexham. Jeśli wrócę do naszych meczów z Charltonem czy Hullem, najbardziej cieszyło mnie zaangażowanie zawodników. Byliśmy znakomici i jutro będziemy musieli zagrać przynajmniej na takim samym poziomie, żeby wygrać.
Jak ważne jest zdobywanie trofeów w klubie tej wielkości?
— To jest coś, dla czego się pracuje. Ale jeśli skupiasz się tylko na trofeum na koniec sezonu, prawdopodobnie nic nie wygrasz. Liczy się następny mecz. Naprawdę tylko następny mecz. Musimy się na nim skoncentrować. Zawodnicy właśnie skończyli trening i są w bardzo dobrym nastroju. Wynik i występ przeciwko Aston Villi dodały nam pewności siebie, ale jednocześnie musimy skupić się na tym spotkaniu i przejść przez nie zwycięsko.
Jak ważna jest rotacja składu?
— Od pierwszego dnia mówiłem, że będę korzystał z całej kadry. Już wspomniałem, że chyba nie wystawiłem tej samej jedenastki w żadnym meczu, bo wiem, że mamy znakomitą kadrę. Naszym pomysłem — moim i klubu — jest zbudowanie zespołu zdolnego do wygrywania trofeów, a do tego potrzebna jest rotacja. To niemożliwe inaczej. Nie znam dokładnej statystyki, ale odkąd gramy także w Klubowych Mistrzostwach Świata, rozegraliśmy ponad 100 meczów w krótkim czasie. Musimy być wystarczająco mocni, żeby rywalizować w każdym spotkaniu, a jednocześnie oczekuje się od nas, że będziemy wygrywać każdy mecz.
Wokół Arsenalu i ich stylu gry jest dużo dyskusji. Co sądzisz o stylu Mikela Artety?
— To bardzo dobra drużyna. Dlatego są tam, gdzie są. Są bardzo dobrze zorganizowani w każdym aspekcie gry. Piękno piłki polega na tym, że można grać na wiele różnych sposobów. Oni wierzą w to, co robią. Każdy trener ma własny pomysł. Dlatego są różni menedżerowie z różnymi stylami. Ja nie jestem tu po to, żeby oceniać inne zespoły. Szanuję każdą drużynę i jej sposób gry, a twoim zadaniem jest znaleźć sposób, żeby się do tego dostosować i to pokonać.
Podczas gdy João Pedro jest w świetnej formie, Liam Delap ma trochę trudniejszy okres. Czy kontuzja mięśnia dwugłowego nadal wpływa na jego grę?
— W ostatnim meczu Liam miał trzy asysty. Był w dobrej formie. Potrzebujesz całej grupy zawodników. João jest teraz w fantastycznej formie, ale to nie oznacza nic złego dla Liama — to po prostu poziom, jaki prezentuje João. Taki poziom powinniśmy mieć. Oczekuję od Liama, że kiedy dostanie swoją szansę, pokaże swoje atuty. Nie chodzi o porównywanie zawodników. Trzeba szanować ich indywidualne mocne strony. Liam będzie miał swoje szanse w wielkich meczach. Od niego zależy, czy je wykorzysta, a ja jestem przekonany, że tak będzie.
Czy jest w 100% zdrowy?
— Tak. Wszystko z nim w porządku.
Co zrobiłeś, żeby João Pedro grał w ten sposób?
— Od momentu mojego przyjścia odbyliśmy kilka bardzo dobrych rozmów. Jak każdy zawodnik tutaj, ma ogromny potencjał i pokazuje to w ostatnich występach. Nie chodzi o to, co ja zrobiłem, ale o to, co zrobił on. Jego występy są znakomite. Nie tylko gole — jego intensywność, zrozumienie pressingu, to co daje nam taktycznie, jest świetne. Jeśli spojrzycie na drużyny, które prowadzę, staramy się tworzyć jak najlepsze okazje dla naszych napastników — zwykle w centralnej części bramki, z sześciu metrów. Bardzo cieszyło mnie, jak wyglądały nasze gole z Aston Villą. Wiem, że to dobitki z bliska, ale on jest tam, gdzie powinien być.
Czyli takie gole, których wcześniej nie strzelał?
— Nie patrzę na to, czego wcześniej nie robił. Patrzę na to, co widzę teraz. On jest do tego zdolny. To dla nas bardzo ekscytujące mieć zawodnika tej klasy, który gra teraz na takim poziomie.


