Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej po spotkaniu z Wrexham.

Alejandro Garnacho właśnie opisał to spotkanie jako jeden z najtrudniejszych meczów Chelsea w tym sezonie. Czy się zgadzasz?

– Zgadzam się. To właśnie dlatego FA Cup jest tym, czym jest. Uważam, że byli znakomici. Znakomici pod względem energii, odwagi w pressingu i sposobu gry. My też musieliśmy być na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Zostaliśmy doprowadzeni do samego końca przez bardzo dobrą drużynę. W takich momentach trzeba też pokazać charakter.

Czego być może dowiedziałeś się o swoich zawodnikach?

– Szczerze mówiąc, niczego nowego. W meczu z Aston Villą szybko przegrywaliśmy 0–1. Z West Hamem do przerwy było 0–2. Musimy znaleźć sposób, żeby nie znajdować się w takich sytuacjach, ale to, co zawodnicy mi pokazują — niezależnie od tego, kto jest na boisku — to naprawdę dobry duch drużyny, wiara i determinacja, żeby wygrywać mecze piłkarskie. A tego będziemy potrzebować do końca sezonu.

Co sądzisz o formie Garnacho?

– Mam wrażenie, że jest w dobrym miejscu. Ale jest w świetnej dyspozycji. Jego gole, jego poziom energii przez 120 minut były znakomite, biorąc pod uwagę, że w środę rozegrał pełne 90 minut. Jest w naprawdę dobrej formie i bardzo dobrze jest widzieć jego dyspozycję na tak ważnym etapie sezonu.

Dwie decyzje, na które wpłynął VAR…

– Dla mnie obie były prawidłowymi decyzjami. Wiem, że to frustrujące. Każde niebezpieczne wejście jest niebezpiecznym wejściem, a jeśli jest spalony, to jest spalony. Nie ma znaczenia, jak małe są marginesy. Dziś potrzebowaliśmy też elementu szczęścia, bo Wrexham zagrało naprawdę dobrze pod względem swojej gry.

Z czego wynikał wasz brak kontroli nad meczem?

– Podobnie było z Crystal Palace około sześciu tygodni temu, kiedy dopiero dołączyłem. Graliśmy wtedy naprawdę dobrze, prowadząc 3–0. Mamy kontrolę, ale musimy znaleźć sposób, żeby lepiej zarządzać meczem. W takich pucharowych spotkaniach, kiedy jest tyle emocji, naprawdę czuć emocje meczu. To są bardzo trudne spotkania do rozegrania. Nie będziemy jedyną drużyną z Premier League w tej rundzie, która ma problemy z zespołem z niższej ligi. Musimy znaleźć sposób. Ale też spójrzmy na liczby — chyba 15 meczów i 10 zwycięstw. To nie jest zła sytuacja. Musimy po prostu dalej pracować. Musimy się zregenerować. W środę mamy wielki mecz i musimy zacząć się do niego przygotowywać.

Do czego to się sprowadza? Czy chodzi o to, że ludzie nie grają jak drużyna?

– Myślę, że gramy jak drużyna. Czasami po prostu gramy przeciwko bardzo dobrym przeciwnikom, którzy idą na całość. Wrexham rzuciło wszystko na jedną kartę. To mecz pucharowy. Mają Kieffera Moore’a, Josh Windass to dobry zawodnik. Wrzucali piłki w nasze pole karne z rzutów rożnych i z bocznych sektorów. To coś, co musimy poprawić. A tak naprawdę poprawiamy coś, co w tej chwili i tak jest całkiem dobre.

Czy możesz trochę wyjaśnić rotację składu? Bo mam wrażenie, że mogą pojawić się pewne krytyczne głosy, zwłaszcza po pierwszej połowie i stylu gry.

– Tak, to jest ryzyko, które podejmujesz. Wchodzimy w okres meczów, w którym na przykład Romeo Lavia może być bardzo ważny, bo musi grać. Musimy doprowadzić go do odpowiedniej formy. Dario Essugo — musimy dać mu czas na boisku. To nie dotyczy tylko pierwszej jedenastki czy pierwszych 12 zawodników, żeby doprowadzić nas tam, gdzie chcemy być. Jedyny sposób, żeby nasi zawodnicy i cała kadra pomogli nam osiągnąć to, co uważam za możliwe, to żeby byli gotowi i w rytmie meczowym. Rotacja niesie ryzyko, ale to też zaufanie, jakie mam do tej grupy, żebyśmy wygrywali mecze i utrzymywali kadrę w jak najlepszej formie.

Czy można powiedzieć, że cel uświęcał środki? I czy te 120 minut to powód do obaw przed PSG pod względem zmęczenia?

– Nie sądzę, żeby to był problem ze względu na sposób, w jaki rotujemy składem. Nie sądzę, żeby to było problemem przed PSG. Najważniejsze jest to, że przeszliśmy do następnej rundy. Powiedziałbym też, że nawet jeśli wystawisz swoją pierwszą jedenastkę, to nie ma gwarancji, że takie mecze będą łatwiejsze. To są trudne spotkania. A liczba meczów, które moi zawodnicy rozegrali w ostatnich 18 miesiącach, jest największa na świecie. W pewnym momencie muszę zaufać tej grupie. Odpłacili mi za to zaufanie dzisiejszym wynikiem i dalej będę podejmował mocne decyzje w oparciu o to, gdzie uważam, że możemy dojść do końca sezonu.

Co sądzisz o Lavii i Essugo?

– To świetnie, że Romeo rozegrał dziś 60 minut, bo jego rehabilitację prowadziliśmy w inny sposób — byliśmy bardziej cierpliwi. Budowaliśmy go w inny sposób w trakcie powrotu do gry. Dario podobnie. Dlatego to świetne, że obaj dostali dziś po 60 minut, bo w końcówce sezonu będziemy potrzebować wszystkich.

Dobrze było zobaczyć asystę Essugo, ale można było odnieść wrażenie, że Lavia momentami był trochę spóźniony w grze. Też tak to odczułeś?

– Nie pamiętam jego ostatniego meczu.

Początek listopada, chyba…

– Początek listopada, więc cztery miesiące przerwy. Każdy zawodnik, który był poza grą przez cztery miesiące, nie będzie perfekcyjny. Ale niektóre rzeczy, które nam daje, są bardzo wartościowe. Jego wejście przeciwko Arsenalowi było świetne. Występ z Aston Villą był bardzo, bardzo dobry. To topowy zawodnik. Ale nie można oczekiwać perfekcji od piłkarza, który nie grał przez cztery miesiące.

Wracając do braku kontroli — czy to kwestia rozluźnienia?

– Trzeba też wziąć pod uwagę to, że kiedy dokonujesz zmian, potrzebujesz rytmu i pewnej powtarzalności w tym rytmie. To na pewno prawda. To jest ryzyko, które jako trener podejmujesz. Ale jeśli nie dasz zawodnikom okazji do gry, nigdy nie zbudujesz tej ciągłości w dłuższej perspektywie. Wciąż poznaję tę grupę. Jestem w klubie dwa miesiące. Dla wszystkich może się wydawać, że dłużej, bo rozegraliśmy bardzo dużo meczów. Wciąż się uczę. Wciąż uczę się tego, do czego zdolni są nasi zawodnicy i jak widzą grę. Ale tak jak powiedziałem — odkąd tu jestem, jesteśmy w bardzo dobrej pozycji we wszystkich rozgrywkach. Wciąż się uczę. To chyba 15 meczów: 10 zwycięstw, dwa remisy i trzy porażki. To nie jest zła sytuacja. Teraz musimy dopilnować, żeby wykorzystać pozycję, w jakiej jesteśmy we wszystkich rozgrywkach.

Wracając do pierwszej połowy i rotacji — czy uważasz, że im dalej zajdziecie, ćwierćfinał FA Cup, późne fazy Ligi Mistrzów, tym trudniej będzie tak mocno rotować składem?

– Tak, oczywiście. Decyzje podejmuje się na bieżąco. Obiecałem drużynie, kiedy tu przyszedłem, że będę podejmował decyzje na podstawie pracy z nimi. Przeanalizowałem wszystko przed przyjściem — to moja praca. Ale zawodników poznajesz naprawdę dopiero, kiedy z nimi pracujesz: szczegóły, które im przekazujesz, kto je rozumie, kto nie. Ale mam bardzo, bardzo dobrych zawodników. Mam bardzo dobrą kadrę. Musimy po prostu dalej pracować w ten sposób, żeby dojść tam, gdzie chcemy być.

ŹRÓDŁOfootball.london