Liam Rosenior wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Hull City.

Wieści kadrowe… jak mają się Marc Cucurella i Reece James?

– W przypadku Marca jest za wcześnie, żeby coś powiedzieć. Na pewno nie zagra przeciwko Hull. Robimy badania i oceny, mamy nadzieję, że nie potrwa to zbyt długo. Reece trenował w zmodyfikowany sposób, wciąż dochodzi do siebie po chorobie i decyzję w jego sprawie podejmiemy jutro, ale to dobra wiadomość, że wrócił na boisko treningowe. Jeśli chodzi o uraz, jest całkowicie zdrowy, ale miał bardzo poważnego wirusa i mamy nadzieję, że już się z tego wyleczył.

Jeszcze kilka przemyśleń po wczorajszym meczu – czy to był dobry moment, żeby wrócić do tej późnej sytuacji Cole’a Palmera i przeanalizować, jak do niej doszło?

– To nie tylko to. To nie tylko to. Zrównoważone spojrzenie jest takie, że 99% meczu wyglądało tak, jak chcę to widzieć. Z piłką, bez piłki, w obronie stałych fragmentów, w zagrożeniu po stałych fragmentach, w energii, odwadze, naszych nawykach – to było bardzo, bardzo dobre. Po prostu te momenty, te chwile wyłączenia koncentracji – to są elementy, które musimy poprawić. Ale mówiąc to, było bardzo dużo dobrego w tym, co zrobiliśmy wczoraj i można się na tym skupić, żeby to było jeszcze lepsze.

Powrót wspomnień w piątkowy wieczór, wyjazd do Hull – jak się z tym czujesz i jak odbierasz powrót do FA Cup?

– Po pierwsze, dla mnie Hull City to coś bardzo wyjątkowego. Moja babcia była posiadaczką karnetu. Zmarła dokładnie rok przed dniem, w którym objąłem tamten klub. Myślę, że to ona zrobiła losowanie. Moja rodzina przyjeżdża, chyba potrzebuję około 20 biletów. Ten klub znaczy dla mnie bardzo wiele z wielu powodów. Mam nadzieję, że pokażemy naprawdę, naprawdę dobry występ. To będzie niesamowite wrócić tam.

Dziś odszedł z pracy menedżer Premier League, Thomas Frank. Jakie są twoje przemyślenia?

– Po pierwsze, nigdy nie jest miło, kiedy widzi się, że kolega po fachu traci pracę. Thomasa spotkałem kilka razy. To fantastyczny człowiek i fantastyczny trener. To tylko pokazuje, jak trudna potrafi być ta praca. Życzę mu wszystkiego najlepszego w przyszłości.

Jak doświadczenie w Hull ukształtowało cię jako zawodnika, ale też jako menedżera, którym jesteś dziś?

– Bez Hull, bez doświadczenia jako piłkarz i jako menedżer w tym klubie, nie siedziałbym tutaj. Mam klubowi bardzo wiele do zawdzięczenia. Przeżyłem tam niesamowite chwile, zarówno jako zawodnik, jak i jako trener. Bardzo miło widzieć, że tak dobrze radzą sobie w lidze. To wspaniały klub, wspaniali ludzie, wspaniali kibice, wspaniałe miasto. To będzie dla mnie emocjonalny powrót.

Czy to okazja, żeby dokonać większej rotacji i dać kilku zawodnikom odpocząć?

– Nie, to trudny mecz. To będzie trudne spotkanie. Chcę dobrze wypaść w tych rozgrywkach. Nie traktuję go inaczej niż meczu Premier League czy Ligi Mistrzów. Jedziemy tam z zespołem, który moim zdaniem będzie wystarczająco dobry, żeby wygrać. Chcę potraktować ten mecz bardzo, bardzo poważnie. Będziemy musieli, bo oni są w dobrej formie. Są przyzwyczajeni do wygrywania meczów.

Dużo rotowałeś w parach środkowych obrońców. Jak trudno jest budować zgranie bez stabilności? Czy to może tłumaczyć drugiego gola Leeds wczoraj?

– Myślę, że można to nadmiernie analizować. Nie miało znaczenia, kto był na boisku w tamtym momencie. Powinniśmy byli poradzić sobie z tą sytuacją. Mówicie o pojedynczych incydentach, które kosztowały nas dwa punkty. Jak mówiłem, 99% tego występu było bardzo, bardzo dobre. Jeśli chodzi o Wesa, miał problemy zdrowotne i chcę mieć pewność, że znów się nie posypie. To wybitny zawodnik. Zawsze chce się stabilności w linii obrony. Jestem pewien, że z czasem do tego dojdziemy.

Jak długo może minąć, zanim Wes będzie mógł grać mecz po meczu?

– Po raz pierwszy od dawna zagrał mecz w środku tygodnia i w weekend – to bardzo pozytywny sygnał. Celem dla każdego zawodnika jest doprowadzić go do momentu, w którym może grać w każdym meczu. To jest cel i jeszcze tam nie jesteśmy. Ale z zespołem medycznym, z którym pracuję, i sposobem, w jaki pracujemy, jestem pewien, że możemy go tam doprowadzić.

Chciałem zapytać o Mamadou Sarra. To zawodnik, którego bardzo dobrze znasz. Czy jest szansa, że wystąpi w tym meczu?

– Tak. Mamadou ma bardzo dużą szansę, żeby wyjść w pierwszym składzie. Bardzo trudno jest zawodnikowi w styczniu zmieniać klub. Oczywiście dla Mamadou wielką zaletą jest to, że już tu był i że bardzo dobrze mnie zna oraz zna moje oczekiwania i wymagania wobec zawodników. Jest tu dopiero tydzień, więc potrzebuje czasu, żeby się wdrożyć i zaaklimatyzować, ale teraz myślę, że jest w naprawdę dobrym miejscu i na pewno zobaczy boisko w piątek.

ŹRÓDŁOfootball.london